Ameryka wstrząsana romansami polityków

Jacek Stawiski
Ktoś, kto śledzi amerykańskie media w ostatnim tygodniu, może odnieść wrażenie, że wybory prezydenta Stanów Zjednoczonych odbyły się albo bardzo dawno temu, albo w ogóle ich nie było. Ameryką wstrząsnął nie tyle finisz zaciętej rywalizacji Romneya i Obamy, ile nagła dymisja szefa CIA generała Davida Petraeusa oraz kontrowersje wobec dowódcy wojsk zachodnich w Afganistanie i kandydata na dowódcę sił NATO w Europie generała Johna Allena. W tle dymisji oraz kontrowersji wobec panów generałów dwie piękne kobiety, które - jak wiele na to wskazuje - zawładnęły sercami słynnych dowódców.

Generał David Petraeus to prawdziwie legendarny wojskowy - dzięki jego pomysłom Amerykanie odnieśli serię sukcesów w Iraku i Afganistanie. Dlatego generał po odejściu na emeryturę został bardzo szybko szefem Centralnej Agencji Wywiadowczej. Funkcję sprawował niespełna rok, teraz poprosił prezydenta o zwolnienie, ponieważ zaangażował się w romans z Paulą Broadwell, dziennikarką i znawczynią spraw wojskowych, która napisała jakiś czas temu książkę na jego temat. Ambitna i sprytna mężatka i matka dwojga dzieci uwiodła żonatego generała oraz uzyskała bezprecedensowy dostęp do niego, towarzysząc mu niemal cały czas podczas służby w armii i na stanowisku szefa CIA. Romans ujawniono po śledztwie FBI - agenci biura prowadzili dochodzenie w związku z wysyłaniem pocztą elektroniczną gróźb przez panią Broadwell pod adresem innej kobiety - Jill Kelley - którą Broadwell podejrzewała o romans z jej kochankiem. FBI dowiedziało się, że szef CIA i Paula Broadwell założyli wspólne konto mejlowe, poza siecią CIA, w którym przechowywali w folderze "robocze" listy do siebie, nie wysyłając ich wcześniej.

Co ciekawe, takie metody stosowali tropieni przez CIA terroryści. Petraeus poprosił prezydenta o zwolnienie z CIA, ale Obama, świeżo po reelekcji, zwlekał z decyzją dobę, następnie dymisję przyjął. Romans z podwładną i niewierność małżeńska są bardzo źle widziane w armii amerykańskiej, stanowią dowód, że na wojskowym nie można polegać. Dlatego Petraeus natychmiast ustąpił, ale sprawa na tym się nie kończy. Wkrótce potem media z niekłamaną uciechą ujawniły, że inny wysoki dowódca US Army John Allen, który miał być dowódcą zjednoczonych wojsk NATO w Europie, pisał tysiące flirtujących, często nieprzyzwoitych mejli do tej samej kobiety, Jill Kelley, której groziła kochanka Petraeusa. Na razie Allen pozostaje na stanowisku, ale pytań o jego zachowanie jest coraz więcej.

Afera Petraeusa i Allena to polityczno--obyczajowe trzęsienie ziemi. Po pierwsze, politycy i dziennikarze próbują dociec, kiedy rozpoczął się romans Petraeusa i Broadwell i do jakich tajemnic wojskowych i wywiadowczych miała dostęp ambitna kochanka szefa CIA. Nie brakuje też głosów wśród kongresmenów, którzy chcą wiedzieć, jakie informacje i kiedy o zamieszaniu wokół dowódców posiadał Biały Dom i czy przypadkiem nie tuszowano tej sprawy w obawie o wynik wyborów prezydenckich 6 listopada. Politycy z Kongresu chcą także wiedzieć, jak przebiegało postępowanie FBI w tej sprawie oraz jak FBI informowało o aferze polityków. To tym ciekawsze, że w śledztwie pojawia się jeszcze tajemniczy agent FBI, który prawdopodobnie również romansował z Jill Kelley, przesyłając jej zdjęcia swojego nagiego torsu.

Być może także w ten sposób prowokował panią Kelley do ujawnienia pewnych informacji. W dodatku tenże sam agent nie ukrywał, że chce dogłębnie wyjaśnić sprawę, ponieważ obawia się, że administracja Obamy mogłaby ukryć prawdę. Jest jeszcze jedna interesująca strona całego zamieszania - Petraeus jako szef CIA miał wytłumaczyć Kongresowi okoliczności zamachu na ambasadora USA w Libii we wrześniu tego roku w Bengazi. Teraz jest już poza agencją i stąd pytania, czy powinien stanąć przed komisjami kongresowymi, a jeśli tak, to w jakim charakterze.

Znakomity komentarz do wstrząsu w CIA zamieszcza "Washington Post". Komentator dziennika, powołując się na własne źródła w agencji, w rządzie i w wojsku, opisuje transformację, jaką przeszedł Petraeus w ostatnich miesiącach. Wprowadził do funkcjonowania CIA prawdziwie nowatorski styl zarządzania - ignorując tamtejszą biurokrację i wielowarstwowe struktury, wymagał precyzji i konkretnych rezultatów od podwładnych. Potrafił być niezwykle dociekliwy, domagając się raportów o podjętych działaniach. Po pewnym czasie, kiedy wielu w CIA uważało, że sprawa jest nieaktualna, Petraeus zadawał na spotkaniach pytania: a co dzieje się z tą czy inną sprawą? na jakim jest etapie ? Te wszystkie umiejętności zarządzania przeniósł z wojska i frontów irackiego i afgańskiego, którymi dowodził ze sporymi sukcesami. Wielu dotychczasowych szefów i pracowników agencji z podziwem patrzyło na Petraeusa. Ale pojawiały się także wątpliwości, czy odnajdzie się w pełni w swojej nowej roli: jako głównodowodzący w wojnach prowadzonych przez Amerykę lubował się też w prezentowaniu własnej osoby, uwielbiał rozmawiać z dziennikarzami, kochał widzieć się w telewizjach. Praca w CIA oznaczała przeniesienie w zupełnie inny wszechświat - tajemnic, pracy na drugim planie, unikania kontaktów z mediami. Ostatecznie okazało się, że atrakcyjna kobieta, która na dodatek była jego adoratorką i zapewniała mu dostęp do szerszej publiczności, przyczyniła się do klęski jego misji w CIA.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie