18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Alfabet przegranej piłki

Paweł Zarzeczny, komentator
Jeżeli chcemy cokolwiek wiedzieć o futbolowym życiu w Erze Leo, zacznijmy może od alfabetu. On tłumaczy nie tylko piłkarskie zawiłości - pisze Paweł Zarzeczny, komentator "Polski".

Alf Marta. Jak alfa i omega, bo to od roku prawa ręka Leo Beenhakkera (lat 65), jego tłumaczka (jej wiek to ok. 30 lat), osoba ładna, inteligentna, o klasycznej niderlandzkiej urodzie. Uroku nie odbiera nawet i to, że musi pracować nie w strojach wieczorowych, ale w dresie. Piłkarze nazywają ją, nie bez racji, "first lady". Pierwsza dama faktycznie poza tłumaczeniem ma wiele innych obowiązków. Zazwyczaj negocjuje też umowy piłkarzy, pośredniczy w rozmowach z federacją i cieszy się szacunkiem.
Tabloidy pokazują, że z wdzięczności Leo kupuje jej kwiaty i kolczyki. Duża klasa i rozsądek, najjaśniejszy punkt byłej reprezentacji.

Brożek Paweł. 23 gole w polskiej lidze nie dały mu miejsca w kadrze, choć było to więcej niż dorobek pięciu reprezentacyjnych napastników. Chłopak o talencie Lubańskiego nie musi się jednak czuć osamotniony. Pewien trener z Brazylii nie chciał Ronaldo (!), pewien gość z Argentyny pominął Maradonę (!!), a Kazimierz Górski - achtung, wnimanje, uwaga _- zrezygnował z Bońka! Brożek to największa pomyłka selekcjonerska Leo, do czego dorobiono teorię: nie znosi on indywidualności, czyli ludzi z własnym, najczęściej innym, zdaniem. I dlatego też odstrzelony został Tomasz Kuszczak. Czemu tak źle integrował się z drużyną? Bo zawsze ze zgrupowań odlatywał osobno, bo... tylko on leciał do Manchesteru! Ale wracając do litery "B" - szczęściem Leo był Artur Boruc (przez prezydenta zwany Borubar - bar, bar, cóż to za barbarzyństwo!), choć i on żadnego meczu nie wybronił. A Brożek - miał pecha, bo trafił na fachowca.

Cud. To trzyliterowe słowo oddaje całą historię polskiej piłki nowożytnej, czyli poczętej na Wembley. Tam cudem zremisowaliśmy (i tam Górski uciekł przed końcem meczu do szatni, a za Tomaszewskiego piłkę z bramki wybijali obrońcy - tak, tak, nie święci garnki lepią!). No więc czasem cudem gdzieś się zremisuje lub wygra jak Leo z Portugalią, no cudem było oczywiście i to, że awansowaliśmy na to Euro.

Dno. Kolejne trzyliterowe słowo. Tak prasa w każdym kraju, włącznie z Polską, określiła cyrkowe wyczyny biało-czerwonych. Choć można by przecież bardziej pieszczotliwie: denko.

Ego. Znów na trzy litery jak Leo. Otóż ego znaczy "ja". Jak u Ludwika XIV, który stworzył maksymę "państwo to ja", tak i każdy selekcjoner myśli podobnie, a swój własny punkt widzenia uważa za jedynie słuszny. Taka pewność siebie pomaga, ale nadmierna gubi, zwana jest bodaj pychą bądź zadufaniem. Ego ma każdy z nas, według Melanie Klein na przykład występuje już od narodzin, kiedy szukamy łapczywie kobiecej piersi. Ba, co tu dodawać, piersi szukamy do późnej starości. Ach to ego, ileż to musi kosztować i pieniędzy, a ile - dekoncentracji, skupienia się na sprawach nieco bardziej istotnych.

Feyenoord. Jest to niestety dowód całkiem twardy, że nie tylko kadra była selekcjonerowi w głowie. Przed rokiem opuścił nas na dwa tygodnie, by pomóc dawnemu klubowi z Rotterdamu w walce o Puchar UEFA z pewną wiejską drużyną z Groningen. To że przegrał, wielu komentatorów w Holandii nie zdziwiło. Jak twierdzili: Leo jest 15 lat do tyłu, Polska jest 15 lat do tyłu, więc trafił swój na swego.

Gang. Tak nazwano sześciu Holendrów, którzy przejęli stery nad polską piłką i nad restauracjami w hotelu Sheraton. A więc selekcjoner, dyrektor i menedżer, fachowiec od bramki, spec od kondycji, znawca jadłospisów itd. itp. Jeszcze paru i też mieć będziemy holenderską jedenastkę. Chociaż ostatnio Michał Listkiewicz zarzeka się, że dostaną od niego "one way ticket". I biznes przejmie jakiś polski gang.

Holandia. Królestwo. Połowa terytorium poniżej poziomu morza. Kraj znany ostatnio ze "szkoły trenerskiej" (Hiddink, Advocaat), ale bardziej zasłużenie ze "szkoły malarskiej". Jej przedstawicielem, który przewidział Euro i jego wpływy jest Hieronimus von Aken "Bosch". Pomińmy już jego genialne "Piekło", w którym smażyć się będzie zapewne Howard Webb, niewykluczone, że z twarzą świni. Bosch namalował też (w średniowieczu, jeszcze przed okryciem Ameryki!) "Leczenie głupoty", na którym pokazane jest chirurgiczne usuwanie mężczyźnie (!) z głowy "kamienia szaleństwa". Wielu kibicom słabych drużyn przydałaby się zapewne jakaś odmiana tej lobotomii. Paradoksalnie - dla ich zdrowia.

International level. Międzynarodowy poziom, tak zagadkowo Leo tłumaczył powołania, no bo każdy kapłan i władca dusz posiadać musi jakąś wiedzę tajemną. I dlatego Matusiak (1 gol) to international level, no a Brożek (1+1+1+1+1+1+1_+1+1+1+1+1+1+1+1+1+1+1+1+1+1+1+1) już nie. Beenhakker pocieszał nas jednak, że wciąż ma 11 niezłych piłkarzy z IL, niestety, pomylił się o jakieś 9 sztuk! Jeśli w dodatku liczyć Rogera, który jest nasz, ale nie całkiem, i zresztą od bardzo niedawna. Bo nawet pan prezydent jeszcze dobrze go nie poznał i nazywa, ładnie zresztą i po brazylijsku, Perreiro!

Jeden. Typowy dorobek Beenhakkera na wielkiej imprezie, dokładnie taki jak z Trynidadem i Tobago: 1 remis, 1 gol. Na 3 mecze. Gorszy bilans miał na mundialu z Holandią: 4 mecze, 0 zwycięstw. Szkoda, że my wtedy z nimi nie graliśmy.

Kazania. "Polscy dziennikarze siedzą na konferencjach z Beenhakkerem jak na kazaniu" - rzekł Zibi Boniek, bo pewnie zapomniał, że w "Polsce" i on kazał nam wierzyć w cuda. Stosunek do selekcjonera jest nad Wisłą tak szalenie bezkrytyczny, że we wszelkich kontaktach z nim brakuje tylko jednego: klęcznika.

Listkiewicz. Prezes PZPN traktuje Leo, od dawna zresztą, jak swoje koło ratunkowe, bo obaj pływają w dziurawej szalupie. Koło ratunkowe kosztuje nas jakiś milion euro rocznie. Ale się płaci, bo browar płaci, czyli piwosze płacą, społeczeństwo! Listkiewicz świetnie opanował maksymę Jana Zamoyskiego: "Daję, bo nie moje!". Mowa była tam, u niejakiego Sienkiewicza, właśnie o... Niderlandach.

Łojej! Odgłos z polskich domów, zarejestrowany przez sondę kosmiczną na Marsie.

Mistyczna twarz. To właśnie, zdaniem Jerzego Pilcha, pisarza, przemawia za pozostawieniem Leo na swoim stanowisku, podobnie jak jego znajomość języka angielskiego. Kompleksy kompleksami, ale do tej pory nauka z wyrazu twarzy (teoria Lombroso) wyczytywała jedynie zdolność do mordowania i bycia "urodzonym" przestępcą. Ciekawe, czy Lombroso, zresztą Włoch, przewidział, by z fizjonomii wyczytać zdolność do mordowania piłki i jak oceniłby Leo, a jak Pilcha.

Niemcy. Bez zwycięstwa w dwóch ostatnich wojnach. Ale z nami bez porażki. Powinniśmy mieć prawo, jak Piechniczek, żeby w drodze po medal trafiać wyłącznie na NRD!

Oranje. Pomarańczowi. Tak nazywa się holenderska dynastia Orańskich, która zaszczepiła u swych poddanych miłość do futbolu (no, a oni ubierają się właśnie w tym żarówiastym kolorze). Kopie tam piłkę 90 procent hodowców tulipanów, boisk jest więcej niż krów, a trenerów to muszą nawet eksportować. Szkoda jednak, że eksportują zarazem i holenderską depresję.
Uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu!

Polska. Nazywana przez Beenhakkera "cudownym krajem". Nie dziwota, bo widzi on kraj nieco inny od naszego. Emerytura? Milion euro. Służba zdrowia? Złota karta do szpitala rządowego na Wołoskiej. Mieszkania? Sheraton. Wyżywienie? Darmowe. Samochód? Służbowy. Praca? Czasami. Podobno w Holandii rozeszła się wiadomość, że Polska to ziemia obiecana.
Wystarczy... obiecywać.

Real Madryt. Miejsce, gdzie Leo święcił ostatnie triumfy, zdobywając trzy razy mistrzostwo Hiszpanii. Było to jednak w minionym wieku, w czasach gdy nie znano jeszcze telefonów komórkowych, internetu ani telewizji satelitarnej. A zatem dosyć dawno.

Sondaże. 80 procent Polaków w sondażu dla "Polski", a także w sondażach podobnych, pragnie pozostawienia Leo, bez względu na wyniki. Nie dziwota, bo większość na przestrzeni dziejów dosyć rzadko ma rację i ludzkość niekoniecznie winna być z tego dumna. Jeszcze niedawno większość ludzi sądziła na przykład, że Ziemia jest płaska jak naleśnik, a i dziś zdecydowanie uważa (co sądzić można po zapachach), że częste mycie skraca życie!

Tabloidy. Kochają trenera. Za komuny mawiano, że idea jest słuszna, tylko wykonawcy fatalni, i coś z tego w nas zostało, bo naiwność jest nieśmiertelna i nieuleczalna, podobnie zresztą jak głupota. A więc tabloidy przyjęły, że Leo nie jest B. (choć jest przecież Leo B. _- nieprawdaż?), lecz jego zawodnicy to patałachy i niedorajdy. Ale to chwilowo, bo każde poparcie mediów jest tylko chwilowo dzierżawione.

Przecież w Polsce pogrzebano już Gomułkę, Gierka, Wałęsę, a w kolejce stoją Małysz, Doda, Kubica, no więc i ten Leo też się nie wywinie

Upadek. Nieszczęściem każdego trenera jest to, że w końcu przegrywa. I nie dlatego, że robi coś gorzej, tylko dlatego, że inni pracują jeszcze lepiej. I trudno zrozumieć, czemu tak się dzieje, skoro niczego się nie zaniedbało. Ciekawe, co powie Leo, tłumacząc swą klęskę zarządowi PZPN.
Podpowiadamy dość wiarygodny scenariusz ze "Stierlitza". Radziecki agent Wiaczesław Tichonow siedzi w betonowej celi, tuż po przesłuchaniach na gestapo, bije głową w mur i woła: "Naprawdę nie pamiętam!".

Why? For money. Tym się każdy zagraniczny trener różni od każdego polskiego kibica. Najemnicy pracują dla tych, którzy zapłacą najwięcej. Fani wspierają tylko tych, których najbardziej kochają.

Yyyyyyyyyy... Zarejestrowane przez sondę na Marsie. Odgłos wydawany przez potencjalnych sponsorów kadry, po Erze Leo.

Zarzeczny. Kłaniam się nisko, i jak każdy niepoprawny kibic wierzę, że kiedyś będzie z polską piłką lepiej. Na przykład w następnym wcieleniu. Nooo, może jednak nie tak szybko...

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

O
Omar
Jak na Pawła Zarzecznego tekst jest dość nijaki.Cokolwiek by nie powiedzieć - do finałów EURO weszliśmy po raz pierwszy właśnie pod wodzą Beenhakkera,a nie żadnego Wójcika,Engela,Janasa o Bońku przez litość nie wspominając.Co do Brożka to zgoda,ale czy on miałby prawo grać przy takich "asiorach" jak pożal się Boże Żurawski czy Smolarek?Zostałby zwyczjnie udupiony.Ale ze swoją Wisełką i tak nie dojdzie do LM.
S
Seba
Nie wiem, ja bym go zostawil, z braku laku i kit dobry ^^
Dodaj ogłoszenie