Aleksander Podrabinek: Putin blefuje w tym pokerze, a można...

    Aleksander Podrabinek: Putin blefuje w tym pokerze, a można przecież nie grać z oszustem [WYWIAD]

    Katarzyna Kaczorowska

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Aleksander Podrabinek, rosyjski dysydent. Urodzony w 1953 roku niezależny dziennikarz, działacz demokratyczny, współzałożyciel Komisji Roboczej do Badań

    Aleksander Podrabinek, rosyjski dysydent. Urodzony w 1953 roku niezależny dziennikarz, działacz demokratyczny, współzałożyciel Komisji Roboczej do Badań Wykorzystywania Psychiatrii do Celów Politycznych. Autor książki „Medycyna karna” (1979). Z powodu działalności dysydenckiej dwukrotnie skazany (na 5 lat zesłania w Ust’-Nierze i 3,5-roku łagrów, karę odbywał w Jakucji). Po powrocie do Moskwy, założyciel i redaktor naczelnej gazety „Ekspriess-Chronika” (1987-2001), współtwórca Stowarzyszenia Niezależnych Psychiatrów (1989). Redaktor naczelny Agencji Informacyjnej Obrony Praw Człowieka „Prima” (2000-2009). Członek Federalnej Rady Politycznej Zjednoczonego Demokratycznego Ruchu „Solidarność”, dziennikarz Radia Swoboda. Mieszka w Moskwie. ©Tomasz Hołod

    To, co w Polsce było stanem wojennym, w Rosji jest rzeczywistością i codziennym życiem obywateli - mówi Aleksander Podrabinek, rosyjski dysydent, dziennikarz, autor książki o karnej psychiatrii w Związku Radzieckim.
    Aleksander Podrabinek, rosyjski dysydent. Urodzony w 1953 roku niezależny dziennikarz, działacz demokratyczny, współzałożyciel Komisji Roboczej do Badań

    Aleksander Podrabinek, rosyjski dysydent. Urodzony w 1953 roku niezależny dziennikarz, działacz demokratyczny, współzałożyciel Komisji Roboczej do Badań Wykorzystywania Psychiatrii do Celów Politycznych. Autor książki „Medycyna karna” (1979). Z powodu działalności dysydenckiej dwukrotnie skazany (na 5 lat zesłania w Ust’-Nierze i 3,5-roku łagrów, karę odbywał w Jakucji). Po powrocie do Moskwy, założyciel i redaktor naczelnej gazety „Ekspriess-Chronika” (1987-2001), współtwórca Stowarzyszenia Niezależnych Psychiatrów (1989). Redaktor naczelny Agencji Informacyjnej Obrony Praw Człowieka „Prima” (2000-2009). Członek Federalnej Rady Politycznej Zjednoczonego Demokratycznego Ruchu „Solidarność”, dziennikarz Radia Swoboda. Mieszka w Moskwie. ©Tomasz Hołod

    Rozmawiamy kilka godzin po rozbiciu przez OMON demokratycznych manifestacji na Białorusi. I nie mogę się pozbyć wrażenia, że uczestniczymy w niekończącej się opowieści o krajach dawnego Związku Radzieckiego o stałym dążeniu do demokracji.
    Droga do demokracji jest nam znana, ale żeby nią podążać, musimy pozbyć się autorytarnych liderów.

    Czy tylko liderów, czy również strachu? Pan w swojej autobiografii pisze o wyzwoleniu się z lęku, jako kluczu do wejścia w opozycję.
    Wszyscy ludzie są różni i każdy ma swój poziom strachu i swoje granice odwagi.
    Głównym źródłem strachu jest przede wszystkim władza, tak jak teraz na Białorusi. Każdy ma też swoje granice cierpliwości. Jedni nie mogą wytrzymać, kiedy im się zakazuje czytać książki. Inni nie mogą wytrzymać, kiedy pobierają od nich podatek za nicnierobienie.

    Jak Pan się wyzwalał z tego strachu? Był Pan po prostu młodym chłopakiem i szukał przygody swojego życia czy raczej silniejsza była niezgoda na państwo, które kontroluje wszystko i wszystkich?
    Mnie po prostu wychowano w atmosferze przeciwstawiania się niesprawiedliwości i w duchu szukania wolności.

    Wiem, ale w latach 60. i 70. to poczucie wolności u mieszkańca Związku Radzieckiego mogło być chyba tylko wewnętrzne. Wychowanie w duchu niezgody na totalitaryzm, czy autorytaryzm to jedno, ale życie bez perspektywy, że można się z nich wyzwolić, to zupełnie coś innego.
    Widzi pani, tak jak dążenie do władzy faktycznie wymaga zobaczenia przed sobą pewnych perspektyw, tak samo chęć zmiany reżimu i układu w państwie również wymaga pewnej perspektywy. A dążenie do wolności i swobody jest tylko stanem.
    Żeby ludzie zostali wolnymi, wybrali wolność, dobrze by było, żeby zobaczyli, jak ta wolność wygląda naprawdę
    Kiedy w Związku Radzieckim zaczęła się pierestrojka miał Pan poczucie, że teraz rzeczywiście coś się zmieni? Na okładce Pana autobiografii jest fragment, który pozwolę sobie zacytować: „Zabawne, czas upływa, niby nasz kraj się zmienia, ale los nas nie rozpieszcza. Siedzę sobie w domu na Sokolnikach, piszę te słowa, a ironia losu sprawia, że w tym samym czasie na podwórzu mojego domu stoją dwa samochody bezpieki. Wszystko jak trzydzieści lat temu”. Napisał Pan te słowa w Moskwie, w 2013 roku.
    W czasie pierestrojki było widać, że kraj się zmienia, ale zmieniał się w znacznym stopniu według scenariusza, który był napisany przez władzę. I to nie dawało nam dużych nadziei, w każdym razie mnie osobiście. Ale jednak pozostawała nadzieja, że Rosja podąża ścieżką demokracji i była nadzieja, że reżim nigdy nie wróci. Ale to nie wyszło.

    Że nie wyszło i to dramatycznie, uświadamiają śmierć Politkowskiej i Niemcowa. Czy mordy polityczne to jest prawdziwy piekielny krąg, pokazujący, że Rosja nie jest w stanie wyzwolić z myślenia autorytarnego?
    Nie jestem takim fatalistą, myślę, że można wyjść z tego zaklętego z pozoru kręgu, ale dyktat polityczny to jest realizm władzy totalitarnej. W Polsce przecież też były zabójstwa polityczne.

    W stanie wojennym. Dzisiaj to na Wschodzie morduje się przeciwników, jak kilka dni temu w Kijowie deputowanego rosyjskiej Dumy, który uciekł na Ukrainę, by zeznawać w procesie przeciwko Janukowyczowi.
    To co w Polsce było stanem wojennym, w Rosji jest rzeczywistością i codziennym życiem obywateli.
    1 3 4 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo