Aleksander Kwaśniewski: Były prezydent, jak dotknie bieżącej polityki, tylko traci

Joanna MiziołekZaktualizowano 
Aleksander Kwaśniewski: Nie wycofam się ani z patronatu nad Europą Plus, ani z patronatu nad działalnością Kalisza
- Niczego więcej w polskiej polityce niż bycie prezydentem osiągnąć nie mogę. Wyobraża sobie mnie pani jako jednego z europarlamentarzystów? - o tym, jak będzie wyglądała jego przyszłość, mówi Aleksander Kwaśniewski w rozmowie z Joanną Miziołek.

Znam Kwaśniewskiego, wiem, że nie będzie kandydował - mówił Ryszard Kalisz, a Marek Siwiec dodaje: - Były prezydent dzisiaj nie kandyduje. A co myśli Aleksander Kwaśniewski?
Wybory do Parlamentu Europejskiego są dopiero za rok w maju 2014 r. Nie jest łatwo określić, czym powinien zajmować się były prezydent. Chcę, aby moje zaangażowanie w politykę polegało na tym, że pomagam dobrym projektom. Nie są z tym związane moje żadne ambicje polityczne. Niczego więcej w polskiej polityce niż bycie prezydentem już osiągnąć nie mogę. Stąd niejasne wypowiedzi na mój temat.

Więc poproszę o tę czytelną. Kandyduje Pan?
A wyobraża sobie mnie pani jako jednego z kilkuset europarlamentarzystów? Zastanawiam się, czy to jest rola dla byłego prezydenta. Zresztą, jeśli chodzi o sprawy międzynarodowe, to do końca roku jestem niezwykle zajęty misją ukraińską. Udało nam się uwolnić już byłych ministra obrony narodowej i ministra spraw wewnętrznych, ale wciąż pozostaje sprawa pani Julii Tymoszenko. Pod koniec listopada ma być podpisana umowa stowarzyszeniowa między Unią Europejską a Ukrainą. To będzie historyczne wydarzenie. Wszystko to oznacza konieczność cotygodniowych wyjazdów jak nie do Kijowa, to do Brukseli. Tak więc moje zaangażowanie do końca tego roku w Polsce jest dosyć mocno ograniczone. A są to jeszcze względy osobiste, ja życie prywatne poświęciłem dla polityki. Dziś rodzina chce, aby ojciec, a może i dziadek był w końcu bardziej dyspozycyjny. Widzi pani, że przyczyn jest dużo, żeby nie było jeszcze zdecydowanej, jasnej decyzji.

Co musiałoby się stać, aby Pan wkroczył do gry?
No przecież wkroczyłem. Moje poparcie dla Europy Plus oraz tego, co robi Ryszard Kalisz, polega na tym, że jestem przekonany, że w Polsce jesteśmy w niebezpiecznym momencie, w którym mamy niezrównoważoną scenę polityczną. Mamy dwa ugrupowania prawicowe PiS i PO, które walczą ze sobą. Po lewej stronie jest rozsypane towarzystwo. SLD nie chce się otwierać na innych, woli zostać partią kilku czy kilkunastu procent. Popełnia błąd. W ten sposób niejako polska demokracja jest skazana na niekończący się spór miedzy PiS a Platformą, który dodatkowo jest zdominowany przez walkę na śmierć i życie dwóch ludzi: Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Tuska. To nie służy dobrze demokracji. Tym bardziej, że nikt nie jest wieczny. Wyobrażam sobie kolejne wybory, które wygrywa PiS. I wtedy mamy powtórkę IV Rzeczpospolitej. Tym bardziej uważam, że powstanie koalicji centrolewicy, w tym Europy Plus, ma sens. To formuła, która może jednoczyć siły na lewicy i na którą mogą również głosować ludzie, którzy są w jakimś sensie sierotami na polskiej scenie politycznej. Mówiąc wprost, nie mają na kogo głosować. Na SLD nie, bo Sojusz zrobił wiele, by tych ludzi od siebie odepchnąć, na Palikota nie, bo jest zbyt radykalny, na Platformę nie, bo zawodzi, a na inne partie z oczywistych względów nie.

Wyciągnięcie historii Acronu ma dwa cele. Pierwszy, to żeby Kwaśniewskiego ubrać w lobbing dla Rosjan, i drugi - żeby pokazać, że wszyscy, którzy dotykają się Rosji, to zdrajcy ojczyzny

A co z Ryszardem Kaliszem? Jak będzie go Pan wspierał?
Patronuję inicjatywie Ryszarda Kalisza. Jego plan jest ambitny. Po raz pierwszy nie mówi o partiach politycznych, a o ruchu obywatelskim. Czyli kieruje to do tych wszystkich, którzy nie chcą być partyjni, a chcą być aktywni publicznie. To ciekawa oferta. Ryszard Kalisz ze względu na swoje doświadczenie i niekwestionowaną popularność, ze względu na swoje związki ze środowiskami pozapartyjnymi, które zawsze utrzymywał, przyciąga ludzi. Kalisz zawsze chodził na parady, jest autentyczny w swoich wysiłkach. Wyrzucenie Ryszarda Kalisza z SLD to kolejna decyzja tej partii, która pokazuje, że tam nie szanuje się ludzi. Wykluczanie polityka, który współtworzył SLD, który jest ich najlepszym specjalistą w dziedzinie prawa i konstytucji, który jest najbardziej popularnym politykiem tej formacji, pokazuje, że ta partia nie ceni ludzi, wypłukuje indywidualności, odpycha.
"Rzeczpospolita" pisała, że rozważa Pan wycofanie się z patronatu nad Europą Plus.
Nie. To niczym nieuprawnione spekulacje. Nie wycofam się ani z patronatu nad Europą Plus, ani z patronatu nad działalnością Ryszarda Kalisza, ani z przekonywania o potrzebie jak najszerszej współpracy. To jest potrzebne polskiej demokracji. Byłbym bardzo zasmucony, gdybym schodząc z tego świata, widział dwie partie prawicowe ciągle walczące ze sobą oraz rozproszoną lewicę. To byłoby przykre z punktu moich własnych poglądów ideowych, dziedzictwa, które pozostawiamy, uczciwej pamięci o nas samych.

A ma Pan pretensje do Marka Siwca, że w fatalny sposób zainicjował powstanie Europy Plus?
Niezwykle cenię Marka Siwca, to polityk twórczy i energiczny. Być może jednak powstanie Europy Plus zostało zainicjowane za wcześnie przed wyborami. Jednocześnie pamiętajmy, że kończy się na świecie demokracja i zaczyna mediokracja i to wy, dziennikarze, wyznaczacie tempo wydarzeń, a nie politycy. I tak było w tym przypadku. Kampania, która zaczyna się półtora roku przed wyborami, trwałaby zbyt długo. Na to stać tylko Amerykanów. Ale nie mam pretensji. Po tylu latach w polityce oduczyłem się mieć do kogokolwiek pretensje. Uważam, że w Europie Plus jest potencjał. Zły scenariusz dla Polski jest taki, że w kolejnych wyborach ludzie sfrustrowani, rozgoryczeni zostaną w domu. I przy niewielkiej frekwencji, tak jak w roku 2005, PiS wygra wybory. I będzie miał wszelkie tytuły do tworzenia rządu. A drugi scenariusz, ten dobry, będzie wyglądał tak, że dzięki różnym obywatelskim inicjatywom uruchomimy wyborców, przede wszystkim młodych ludzi, żeby głosowali i żeby wybierali takich ludzi, którzy będą w kursie proeuropejskim wytrwali.

Komentatorzy zastanawiają się: Po co Kwaśniewskiemu ten Palikot?
Palikot dysponuje potencjałem. To jest człowiek dobrze wykształcony, młodszy od nas. Podjął wielkie ryzyko. Warto przypomnieć, że Palikot zalicza się do tej wąskiej grupy polityków, którzy rezygnując z obecności w partii politycznej, zrezygnowali z mandatu poselskiego. Nie słyszałem, żeby Wanda Nowicka czy nawet mój przyjaciel Ryszard Kalisz, choć on jest w innej sytuacji, bo z SLD został wyrzucony, czy wielu innych w przeszłości zrezygnowali z mandatu. Palikot wykazał się uczciwością i determinacją i wszedł do Sejmu z 10 procentami w katolickim kraju. To mimo wszelkich kontrowersji imponujące. Poza tym nie rozumiem tej chęci zniszczenia tego ruchu. Wyborcy Palikota nie pójdą głosować na inne partie, rozczarowani zostaną w domu. Co zyska na tym polska demokracja?

Platforma mówi: Palikot ciągnie Kwaśniewskiego w dół.
Były prezydent jak dotknie żywej, bieżącej polityki, tylko traci. A z drugiej strony wielu oczekuje, żeby coś zrobił, złemu zapobiegł, dobre pomysły poparł itd. Każde zachowanie ma swoją cenę i ryzyko.

Badania pokazują, że Europa Plus może zyskać 15, a nawet 20 proc. w wyborach do Europarlamentu. Te same badania mówią o przepływie elektoratu z PO. To może być duży cios dla Donalda Tuska?
15, 20 proc. to byłby świetny wynik. Ale ja mam dystans do sondaży. Donald Tusk musi przyjąć kilka tez, które nie są może przyjemne, ale są oczywiste. Pierwsza to, że nie ma tysiącletnich rzesz czy partii, które są skazane na wieczne wygrywanie. Druga teza: nie wolno łudzić się stwierdzeniem, że nie ma z kim przegrać, bo kiedyś pojawi się ten, z którym się przegra. To jest dość bolesne zderzenie. Po trzecie Platforma rządzi drugą kadencję i w sposób naturalny, nawet rządząc najlepiej, zużywa się. Punkt czwarty: Platforma rządzi w trudnych czasach, więc to zużycie jest tym bardziej duże. Punkt piąty: Platforma szczególnie w drugiej kadencji nie stworzyła dobrego rządu. Poziom rozczarowania jest większy, niż mógłby być. Ten rząd nie chce zrobić nic więcej, aniżeli polityka ciepłej wody z kranu czy trzymania nogi w drzwiach w polityce międzynarodowej. Ciepła woda z kranu przecieka przez palce. Jeżeli w wyniku takich zagrożeń czy zagrożenia, które płynie z Europy Plus, Platforma nie skupiłaby się na czarnej propagandzie przeciwko mnie czy nowej formacji, a zaczęła zmieniać politykę na lepszą, wymieniać ministrów, być aktywniejsza na forum europejskim, to tylko bym przyklasnął. W moim wieku i jako obywatel i były prezydent chcę mieć tak dobry rząd, jak to tylko możliwe. Nie patrzę na stanowisko premiera i nie oblizuję się z chęci, żeby je objąć i nie cieszę się, że im gorzej, tym lepiej. To nie moja filozofia!
Których ministrów by Pan wyrzucił?
Nie chcę ich typować. Ich słabość widać i w sondażach, i na co dzień. Smutne jest, że Polacy części z nich w ogóle nie kojarzą. Nie słychać głosów szefów resortów, nie wypowiadają się. Gdyby zrobić ankietę, czy fizycznie ministrowie są kojarzeni, to myślę, że przyniosłaby dla nich druzgocące wyniki.

Mówi Pan o czarnej propagandzie Platformy przeciwko Panu, też w sprawie Acronu?
A jak można inaczej to wyjaśnić? Ta cała sprawa jest całkowicie transparentna. Bo mało która sprawa była kontrolowana przez rynek i tak opisywana przez media. Artykuły w "Gazecie Wyborczej" były za prywatyzacją Puław. Artykuły w "Rzeczpospolitej" były przeciw. Procedura zakończyła się tym, że rząd zamiast prywatyzować Puławy, de facto je znacjonalizował. Inwestor zagraniczny zgodnie z polskimi przepisami wykupił 10 czy 12 proc. udziałów i zapłacił za nie. Temat był zakończony rok temu. Jeżeli po roku pojawia się temat rozmów, w których uczestniczyły dwie osoby, czyli premier i ja, to musiał powiedzieć jeden z nas. Mało tego, jest to przeciwko mnie. Nie dość, że z zasady nie informuję o takich spotkaniach, to jeszcze nie miałem żadnego powodu działać przeciwko sobie i przygotowywać tego rodzaju propagandę.

Czyli sprawa Acronu wyszła od premiera?
W tej rozmowie nie uczestniczył nikt inny. I teraz, po roku pojawia się sprawa sprzedaży Azotów Puławy. W takim momencie, w takim kontekście. Jeżeli bym uznał splot przypadków, to pani nie zaufałaby mojej inteligencji. A ja nie jestem zbyt łatwowierny ani naiwny.

Premier na konferencji mówił, że podczas rozmowy dał Panu do zrozumienia, że Pana propozycja jest niestosowana.
Nie. Słowo "niestosowna" nie pasuje. Ta propozycja była złożona zgodnie z przepisami polskiego prawa. Przypomnę, że w tamtym czasie Azoty znajdowały się na liście prywatyzacyjnej. A nasza dyskusja dotyczyła tego, na ile w Polsce jest klimat wobec inwestorów międzynarodowych i kapitału z Rosji. Zastanawialiśmy się, jakie to może wywołać reperkusje w Polsce. Przykład Acronu pokazuje jedno, że klimatu dla inwestorów rosyjskich w naszym kraju nie ma.

Platforma traci swój urok. Rząd jest zadowolony z tego, co jest, ludzie są coraz mniej zadowoleni i dlatego wszystkie wrzutki padają na podatny grunt. Końcówka rządów SLD też tak wyglądała

Robert Kwiatkowski w TVN 24 mówił, że w sprawie Acronu miał Pan zielone światło ze strony rządu. To jak to było?
Zielone światło dla prywatyzacji Azotów było od momentu, kiedy zgodnie z decyzją rządu, bodajże w marcu 2012 r., Azoty znalazły się na liście do prywatyzacji. Zanim odbyłem rozmowę z Bieleckim i Tuskiem, przedstawiciele Acronu rozmawiali z Ministerstwem Skarbu. Zielone światło było w programie rządowym. Dopiero w wyniku tego, że inwestor pojawił się nie z Francji czy z Czech, a z Rosji, Azotów nie sprzedano. Jedyna trudność w całej sprawie polegała na tym, że inwestor jest pochodzenia rosyjskiego, choć firma notowana jest na londyńskiej giełdzie i podlega wszystkim regułom przejrzystości. I ja to rozumiem, bo wiem, jaką awanturę w Polsce wywołują wszyscy, którzy uważają, że w Polsce z Rosjanami nie powinno się robić żadnych interesów.

Myśli Pan, że prawdziwe okażą się informacje tygodnika "Sieci", że Jan Krzysztof Bielecki lobbował na rzecz Rosjan?
Bzdura. Nie wiem, czy była notatka ABW, czy nie. Wiem, że Jan Krzysztof Bielecki jest szefem Rady Gospodarczej przy premierze, czyli jest człowiekiem, który powinien odpowiadać na pytania inwestorów z zagranicy. I odpowiadać zgodnie z prawdą. Takiej odpowiedzi udzielił mi w rozmowie. Mówił, że Azoty znajdują się na liście rządowej do wykupienia w trzydziestu kilku procentach udziałów skarbu państwa. Dziwię się, że Jan Krzysztof Bielecki mówi, że inwestorów rosyjskich omijał łukiem. Bo świadczy to o tym, że mamy rosyjską fobię. Wyciągniecie historii Acronu ma dwa cele. Pierwszy to, żeby Kwaśniewskiego ubrać w lobbing dla Rosjan, i drugi - żeby pokazać, że wszyscy, którzy dotykają się Rosji, to niemalże zdrajcy ojczyzny.
Mówi Pan, że ktoś chce Pana ubrać w rosyjski lobbing. Kto?
Myślę, że jest jakiś zespół, który uznał, że Europa Plus pod patronatem Kwaśniewskiego jest niebezpieczna. I podstawiają różne wrzutki. Jak nie Kazachstan, to Rosja. Rykoszetem dotknęło to Jana Krzysztofa Bieleckiego. Ale kto dołki kopie, ten sam w nie wpada. Pamiętam potężne nadużycie, które miało miejsce w polskiej, młodej demokracji, kiedy na podstawie całkowicie nieuczciwych oskarżeń wyeliminowano poważnego kandydata w wyborach prezydenckich w 2005 r. - Włodzimierza Cimoszewicza. Dziś wiemy, że sprawa Jaruckiej była nieprawdziwa i dęta, ale wykorzystana w stu procentach. Ostatecznie nie przyniosła zwycięstwa temu obozowi, który ją wypuścił. W gruncie rzeczy ten obóz za chwilę potknął się o podobną metodę, bo wyciągnięto dziadka z Wehrmachtu. A ten okazał się wystarczającym argumentem, żeby odegrało to podobnie druzgocącą rolę. Polskie przysłowia się sprawdzają. Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę.

Premier zbierze burzę? Jedynki gazet przepełnione są informacjami o kłopotach Joanny Muchy z koncertem Madonny, zegarkach ministra Nowaka, przegranej PO w Rybniku. Problemom nie ma końca.
A co to są za kłopoty? Problem pani minister Muchy jest między nią a NIK. Premier nie musi się tym zajmować. A już zegarki pana Nowaka to problem pana Nowaka, tych, od których pożyczał i gazet, które o tym piszą. I gdybym był premierem, to też bym się w całą sprawę nie wtrącał. Natomiast z tego płyną pewne wnioski. Jeden wniosek jest niewątpliwie dla rządu pozytywny. Jesteśmy szczęśliwym krajem, jeżeli główne wiadomości to zegarki Nowaka, miliony na Madonnę oraz co o Kwaśniewskim powiedział Kalisz. Mało który kraj na świecie ma taki luksus, żeby można było zajmować się takimi drobiazgami. Druga wiadomość mniej dobra jest taka, że demokracja na świecie się kończy. Zaczyna się mediokracja. Żyjemy tematami, które nie wynikają z istoty rzeczy, z projektów politycznych, tylko z szumu, który jest w mediach. Gazeta coś napisała, 24-godzinne kanały zacytowały, my się tłumaczymy itd. Jest ruch w interesie. "Cel jest niczym, ruch jest wszystkim" - to słynne hasło anarchistów. Trzeci argument jest poważny. Platforma traci swój urok. Żeby się podnieść, musi mieć program. Bo na razie wygląda to tak, że rząd jest zadowolony z tego, co jest, ludzie są coraz mniej zadowoleni i dlatego wszystkie wrzutki padają na podatny grunt. Końcówka rządów SLD też tak wyglądała. Na to pochyłe drzewo wszyscy skakali. Teraz widać wyraźnie sygnały znużenia mediów, które były bardzo życzliwe Platformie.

I co dalej? Jaki jest możliwy scenariusz?
Ryzyko polega na tym, że jedyną przygotowaną do rządzenia formacją, która stoi w blokach startowych, jest PiS.

Jeden z polityków Platformy anonimowo mówił, że politycy tej formacji niczym się nie przejmują. Bo im już się nie chce wygrać. Jeśli wygra PiS, to porządzi dwa lata i znów rozłoży gabinet, więc Platforma wróci do władzy.
Niech pani nie cytuje takich polityków, bo nie mogę tego słuchać, a już na pewno nie mogę ich cenić. Co to znaczy "porządzą dwa lata"? Stracimy kolejne dwa lata. Niechże Platforma weźmie się w garść i robi to, co do niej należy. Dzięki temu, że rządzi tak długo, ma okazję dokończyć reformy. Uważam, że nie możemy dopuścić, żeby PiS, partia eurosceptyczna, doszła do władzy. Bo doprowadzi do tego, że Polska będzie peryferią, skansenem. Włodzimierz Cimoszewicz mówił, że eurosceptycyzm doprowadzi do tego, że Europa będzie ekskluzywnym spa dla reszty świata, gdzie będą przyjeżdżać Chińczycy, Brazylijczycy, Afrykanie, odpocząć po ciężkiej pracy, bo oni będą odnosić sukcesy. A my będziemy dożywać dni w starzejącym się społeczeństwie.
W wywiadzie dla "Wprost" mówił Pan, że kreśli czarną wizję, w której kiedyś będzie Pan wzywany do europarlamentu, żeby ułaskawić Donalda Tuska. Za co trzeba będzie ułaskawiać obecnego premiera?
Traktowałem to w kategorii upiornego polskiego dowcipu. Mam niemal pewność, że zwycięski PiS uczyniłby jednym ze swoich podstawowych haseł rozliczenie obecnego rządu, przede wszystkim z tragedii smoleńskiej. Jeżeli obowiązuje przekonanie, że był to zamach, to przecież ktoś go spowodował. Ktoś jest winny śmierci 96 osób. To nie jest podpisanie niewłaściwego kontraktu z Rosją, za co siedem lat otrzymała Julia Tymoszenko, to poważniejsza sprawa. Obawiam się takich scenariuszy i zachowań przy tym poziomie nienawiści i rewanżyzmu.

A zbliżyć PiS do władzy może zmarginalizowanie konserwatywnego polityka w PO, jakim był Jarosław Gowin. W końcu odszedł w momencie swojego największego sukcesu, ustawy deregulacyjnej.
Bardzo wiele osób odchodziło w momencie sukcesu. Churchil wygrał wojnę, przegrał wybory, Gomułka podpisał układ z Republiką Federalną Niemiec w grudniu 1970 r. i zaraz po wydarzeniach gdańskich odszedł. Nie porównuję Gowina ani do Churchila, ani do Gomułki. Choć pewnie tym drugim porównaniem sprawiłbym mu przykrość. Uważam, że bardzo ryzykowne było zaproponowanie Gowinowi pozycji w rządzie, a szczególnie w tym ministerstwie. Bo jak pokazuje historia najnowsza, Ministerstwo Sprawiedliwości kilkakrotnie było skuteczną trampoliną dla zdolnych, ambitnych ludzi. Niewątpliwie Jarosław Gowin ma ogromne ambicje polityczne. Mając przewagę wieku nad obecnym szefem PiS, może w sobie widzieć nowego ponadpartyjnego lidera konserwatystów. Może godzić PO i PiS.

Panie Prezydencie, czy czuje się Pan jak Borys Szyc?
Czemu?

Rzecznik rządu powiedział, że jest Pan celebrytą jak Borys Szyc.
Borysa Szyca lubię jako aktora. Chociaż może tych ról miał za dużo i nie wszystkie mu się udały. Jeżeli rzecznik rządu mówi o byłym prezydencie per celebryta, to po pierwsze, mówi brzydko. Wychodzi ze swojej roli rzecznika rządu. Pozwala domyślać się, że jest uczestnikiem pewnej grupy propagandowej, która zajmuje się przyklejaniem łatek, co źle o nim świadczy. Gdybym miał dziś zapytać, skąd ten mój czarny PR wychodzi, to właśnie ta wypowiedź rzecznika rządu nakazuje mi podejrzewać, że tam jest zlokalizowany. A poza tym popełnia błąd, bo polityka ma to do siebie, że za chwilę tymi byłymi będzie premier i rzecznik rządu. Jak chcą, żeby wobec nich używać określeń "polityczni celebryci", to proszę bardzo. Moja przestroga dla nich jest taka: "Szanujcie innych, to i wy będziecie szanowani". Jeżeli przestajecie szanować swoich poprzedników, tym gorzej dla was. Podkreślam, że jako były prezydent, jako obywatel Polski, jako człowiek, który jeździ po świecie, jest pytany o to, co się dzieje w Polsce, nie mam większego marzenia niż to, żeby Polska miała dobry rząd i dobrego premiera i odnosiła sukcesy. Wszędzie na świecie staram się mówić o Polsce i polskim rządzie jak najlepiej, dlatego że stosuję starą maksymę Churchila, który powtarzał: "Za granicą mówię o rządzie mojego kraju dobrze, mam wystarczająco dużo okazji mówić o nim źle w kraju".

Rozmawiała: Joanna Miziołek

Wideo

polecane: Flesz: Czy grozi nam katastrofa klimatyczna?

Materiał oryginalny: Aleksander Kwaśniewski: Były prezydent, jak dotknie bieżącej polityki, tylko traci - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 16

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
g
gabriel

Pani Tymoszenko jeżeli wierzyć sądom jest w kolizji z prawem.
Jakim prawem Pan Prezydent Kwaśniewski walczy o Jej wolność ?
Dla mnie jest to po prostu śmieszne. Cała Ukraina ma być
uzależniona od Pani Tymoszenko ? Pani Tymoszenko to największy bohater Ukrainy ? W tej UE też nie którym politykom się pomieszało
w głowach. Też brakuje uporządkowania elementarnego.

zgłoś
p
palikot ma potencjał

Panie były prezydencie! Mam prośbę, proszę może przekonać dobrze wykształconego J. Palikota, który ma potencjał by w swojej partii zaczął stawiać również na wykształconych ludzi, odważnych i uczciwych jak on sam, bo tak go Pan określił. Niech nie pozwala zawłaszczyć Ruchu prymitywkom, spadkobiercom Samoobrony.

zgłoś
m
merlot

Tomek ci to powiedział.

zgłoś
m
merlot

Kwaśniewski ma rację mówiąć, że chcą go załatwić jak Cimoszewicza w 2005 r.

zgłoś
s
strefas

Z całym szacunkiem dla p.prezydenta,ale czasy kiedy się uśmiechnął i było już wszystko załatwione minęły,teraz trzeba pokazać społeczeństwu,że się coś robi dla niego a nie dla podgrywek personalnych jakiejś partii lub ruchu.Jak mało się mówi o pracy dla ludzi ?(dla wszystkich bez względu na poglądy partyjne) a jak wiele o jakiś personalnych zmianach ?.Można to porównać do firmy budowlanej która stoi z remontem a przegaduje się kto jest najlepszym fachowcem a kto jest najpiękniejszy (a postępy remontu się nie liczą)

zgłoś
m
matt

Kolejny cytat; "Po lewej stronie jest rozsypane towarzystwo. SLD nie chce się otwierać na innych, woli zostać partią kilku czy kilkunastu procent. Popełnia błąd..."

Komentarz:
Mnie osobiście do lewicy tak daleko, jak do Rzymu czy New York City. Jednak kiedy w aspekcie kanonów demokracji myśli się szerzej, logicznie, ideowo, bezinteresownie, pacyfistycznie - wtedy trzeba zaakceptować fakt taki, iż demokracja na pergaminie ma krótkie nogi, że nie może być demokracji bez ugrupowań lewicy.

Dlaczego jednak tej lewicy wśród innych ugrupowań nie ma? A raczej, dlaczego jest akurat taka, jaka jest?

Otóż, pamiętam jak dzisiaj, takie wielkie oburzenie w SLD i wielu mediów, że ówczesny CEO Napieralski przybliżył się za blisko do PiS. Notabene, właściwie do dzisiaj nie rozumiem zasadności owegoż rwetesu i chaosu w SLD. I to w sytuacji, kiedy PiS przecież nie ma żadnego niestosownego rodowodu, kiedy jest partią parlamentarną, kiedy ustawicznie posiada ponad 30% zwolenników w wyborach, kiedy... etc.

Oczywiście, nie mnie rozstrzygać o tym, czy akurat owe zbilżenie Napieralskiego do PiS w rzeczywistości było, czy też nie. Jednak fakt jest faktem, że Tow. Miller zawieziono do Gdyni, gdzie został wybrany, a następnie ostał się nowym CEO. Wówczas jakieś 14-17% rynku było schedą po Napieralskim. Natomiast co jest dzisiaj? Ano, jeszcze pozostyły te naciągane 8-9%. Więc dlaczego tylko te 9%? Odpowiedź w tym aspekcie nie leży na Marsie, lecz w centrali SLD. Która może być po części również i taka;

- pierwsza, ta najważniejsza; gdyby owe zbliżenie ideowe Napieralskiego do PiS faktycznie w owym czasie istniało, tudzież istniało do dnia dzisiejszego - wtedy SLD dzisiaj legitymowałby się połową notowań PiS-u, czyli dobrymi 18%-20%, stając się na politycznym rynku taką drugą siłą
- druga; ta jest dokładnie zawarta w statystyce głosowań SLD w Sejmie

Stąd pytanie, ostatnie: Czy Tow. Miller wraz z swoją grupą pozwolił sam sobie głosować przez 5 lat wg decyzji PO i wespół z PO?

Moje przekonanie; istniejącą lewicę SLD można bez żadnych przeszkód przetworzyć na centrolewicę. Jeśli naturalnie twór centrowy jest komukolwiek do szczęścia potrzebny... Jeśli oczywiście nie ma być kolejną centroprawicą z rodzaju PO, albo na czas wyborów, niczym RP. Równocześnie należy zaznaczyć i fakt, że takiej lewicy o zabarwieniu czerwonym jest około 99,9%. Natomiast reszta przypada dla takiej lewicy zbłękitniałej i wydelikaconej komfortem.

zgłoś
p
polo

z Kwachami. Chodzi o milionowe łapówki i pranie brudnych pieniędzy.
Dodatkowo w tle, słynna willa i rola jaka odegrała w całej sprawie Jolanta Kwaśniewska.
Mimo zgromadzonych dowodów, prokuratura i sad wykluczyli Jolantę K. z procesu.
POd sąd zawezwano jedynie "płotki", które zostaną wkrótce uniewinnione.

zgłoś
w
wer

Panie Kwaśniewski mam pytanie ile da się zarobić na polityce??? Pytam bo CV chciałem do jakiejś parti złożyć tylko nie wiem w której bandzie najwięcej nakradnę???

zgłoś
e
emeryt

Moje zdanie, w poruszanych tematach jest b. podobne do Aleksandra Kwaśniewskiego.

zgłoś
@@Q

czuję,że Kwaśniewski zamienił idee na money,money,money.To,jesli to prawda,dowodzi,że pogodził asie z pochodzeniem

zgłoś
z
zyx

Ogólniki i wielosłowie.
Argument, że partie eurosceptyczne zrobią z Europy skansen jest wyjątkowo nietrafiony. To właśnie UE z jej ogromną biurokracją i nadmiernym regulowaniem gospodarki doprowadza do atrofii gospodarczej. Europa przegrywa z USA i Azją i będzie się to pogłębiać. Dotacje, programy pomocowe, rozdęte budżety, ogromne czapy administracyjne i brak normalnych mechanizmów rynkowych

zgłoś
z
zxvc

Tylko EU+!!!!

zgłoś
i
iza

Rzeczywiście jest fantastyczny gdy był na cyku w trakcie konferencji europa plus, na ukraińskiej uczelni, czy na grobach w charkowie, Były prezydent jest dopiero po 50, dużo lepiej wygląda po 100.

zgłoś
M
Myśliciel

Bez wątpienia to nieprawdopodobnie inteligentny człowiek, który zarazem był najlepszym prezydentem w historii 'odnowionej' RP. Gratulacje Panie Prezydencie, oby więcej takich polityków w naszym kraju!

zgłoś
A
Administrator

To jest wątek dotyczący artykułu Aleksander Kwaśniewski: Były prezydent, jak dotknie bieżącej polityki, tylko traci

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3