reklama

Aleksander Grad nie zbuduje elektrowni atomowej. Dla Tuska stał się nieprzydatny

Joanna MizołekZaktualizowano 
Wszystko wskazuje na to, że decyzja o rezygnacji Aleksandra Grada ze stanowiska prezesa zarządu Polskiej Grupy Energetycznej EJ1 miała kontekst polityczny.

Wydajemy co miesiąc kilkadziesiąt tysięcy złotych na pensje dla Aleksandra Grada, który nie zrealizuje projektu budowy elektrowni jądrowej. Nie ma inwestorów dla tego projektu. Tusk wie o tym od dawna i zastanawia się, co z tym zrobić - mówił nam jakiś czas temu jeden z naszych rozmówców.

Grad funkcję prezesa zarządu PGE EJ1pełnił od 12 lipca 2012 r. I od razu kiedy ją objął, pojawiło się wokół niego niemałe zamieszanie. Media obiegła wiadomość, że były minister skarbu, a wtedy szef spółek, które odpowiadają za budowę w Polsce elektrowni atomowej, zarabia 110 tys. zł miesięcznie. I chociaż Aleksander Grad dementował te wiadomości, nie chciał ujawnić, ile zarabia. W końcu zdradził "Super Expressowi" szczegóły swojego wynagrodzenia - łącznie z wysokością odprowadzanych składek i zaliczek na poczet podatku dochodowego.

Aleksander Grad otrzymywał każdego miesiąca dwie pensje. Jako prezes PGE Energia Jądrowa dostaje 13 818,32 zł brutto, a jako szef PGE EJ - 141 468,13 zł brutto. Po odliczeniu składek społecznych i zaliczki podatkowej łącznie daje to ponad 43 tys. zł miesięcznie na rękę.

Ta suma - zdaniem opozycji - była i tak wygórowana jak na efekty pracy, których po 1,5 roku nie widać.

- Donald Tusk przerzucał Aleksandra Grada z jednego stanowiska na drugie - mówi "Polsce" Stanisław Wziątek z SLD. Twierdzi, że przygotowanie budowy elektrowni jądrowej nie wyszło Gradowi, bo nikt nie prowadził konsultacji z ludźmi, którzy mieszkają w okolicy, gdzie miałaby ona powstać. - Duże projekty po prostu Platformie nie wychodzą - kwituje Wziątek.

Rząd nie ustaje jednak w planach budowy elektrowni jądrowej. 28 stycznia 2014 r. Rada Ministrów podjęła uchwałę w sprawie Programu Polskiej Energetyki Jądrowej (PPEJ) przygotowanego przez ministra gospodarki. To otwiera furtkę do dalszych działań prowadzących do budowy pierwszej polskiej elektrowni jądrowej, za co odpowiedzialna jest spółka córka PGE - PGE EJ1, którą kierował Grad.

- Przyjęcie programu zmienia sposób działania tej firmy i w przyszłości również prezesa tej firmy. W związku z tym taki profil prezesa, jaki ja przedstawiam, może niekoniecznie dobrze pasować do kolejnych lat, więc ja od 1 lutego będę miał inne obowiązki. Głęboko wierzę, i tak jesteśmy z prezesem Woszczykiem umówieni, że z chwilą, kiedy wejdzie w życie porozumienie partnerów krajowych, moja rola będzie w tym projekcie nieco inna - powiedział Aleksander Grad na konferencji prasowej.

Ale o pracę były minister skarbu nie musi się martwić, bo od 1 lutego będzie członkiem rady nadzorczej Tauronu, o czym spółka ta poinformowała na początku stycznia. - Często pytano mnie, czy to będzie konflikt interesów? Otóż wszystkie decyzje, które wspólnie podjęliśmy i zaplanowaliśmy na 31 stycznia, prowadzą do tego, że nie ma żadnego konfliktu interesów - mówił Grad.

Decyzję o powołaniu do składu rady nadzorczej Tauronu Aleksandra Grada podjęło Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie 7 stycznia. Wcześniej, 19 grudnia 2013 r., podczas Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy Towarowej Giełdy Energii do składu Rady Nadzorczej TGE, powołano Aleksandra Grada oraz Rafała Ziębę.

- Grad stał się dla Tuska nieprzydatny. Wie, że z niego nic nie będzie, bo przestał się interesować polityką i zajął się biznesem. Teraz daje mu fuchę, w której nic nie będzie merytoryczne, ale Grad będzie miał pieniądze - mówi "Polsce" Paweł Piskorski. Jego zdaniem nie ma już mowy o zbudowaniu elektrowni jądrowej w Polsce.

- Wydano dziesiątki milionów na ekspertyzy, z których nic nie wynika. Jesteśmy w miejscu wyjścia. Bo inwestycja komercyjnie się nie opłaca. Z punktu widzenia marnotrawstwa to jedna z tych inwestycji, na które w błoto wydano pieniądze - dodaje.
Obecnie za rozwojem energetyki jądrowej w Polsce są Platforma Obywatelska, Prawo i Sprawiedliwość oraz część Polskiego Stronnictwa Ludowego. Przeciw są Sojusz Lewicy Demokratycznej oraz Twój Ruch.

Najważniejszym argumentem przeciwko budowie w Polsce elektrowni jądrowej są - według Twojego Ruchu - wysokie koszty.

- Są prywatni inwestorzy, którzy chcą inwestować w odnawialne źródła energii, a nie ma ani jednego inwestora na świecie, który chciałby budować elektrownię atomową za własne pieniądze. Bzdurą jest, że atom jest najtańszym sposobem pozyskiwania energii. Gdyby to był najtańszy sposób pozyskiwania energii, to inwestorów byłaby cała kolejka, a nie ma ani jednego - twierdził Andrzej Rozenek z Twojego Ruchu.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie