Aleksandar Kolev po zwycięstwie w Superpucharze: Nie mam słów, mam w domu trofeum!

Kaja Krasnodębska
Kaja Krasnodębska
Karolina Misztal
Arka Gdynia po raz drugi z rzędu zdobyła Superpuchar Polski. Tym razem po zwycięstwo na Łazienkowskiej sięgnął debiutujący Zbigniew Smółka. Szkoleniowiec miał w swojej kadrze wielu nowych zawodników, w tym Aleksandara Koleva.

Drugi raz rzędu Arka Gdynia zdobyła na Stadionie przy ulicy Łazienkowskiej 3 Superpuchar Polski. Tym razem o tytuł było wyjątkowo ciężko. Goście nie mieli wsparcia swoich kibiców i już na początku stracili gola po samobójczym trafieniu Andrija Bohdanowa. Podopieczni Zbigniewa Smółki nie poddali się jednak, a jeszcze przed przerwą przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę. Bramki zdobywali Luca Zarandia, Michał Janota i Bohdanow. - Nie mam słów, nie wiem co powiedzieć. Z obu stron było to bardzo dobre spotkanie. Po straconej bramce nie poddaliśmy się, nie zrezygnowaliśmy, a wręcz przeciwnie - walczyliśmy do końca - podkreślał Aleksandar Kolev. - W pierwszej połowie rozegraliśmy naprawdę dobre zawody, po przerwie nie mieliśmy już takich dobrych sytuacji, Legia trochę nas zepchnęła pod naszą bramkę. Zmęczenie dało nam się we znaki.

- Dla nas to był ciężki mecz także pod względem fizycznym. Od początku musieliśmy gonić wynik, dużo pracowaliśmy. Dawaliśmy z siebie wszystko, bo właśnie szybkością i zaangażowaniem mogliśmy pokonać Legię. Bardzo dużo biegaliśmy i dlatego tych sił zabrakło - komentował pochodzący z Bułgarii napastnik.

Kolev latem zamienił Sandecję Nowy Sącz na Arkę. W nowych barwach zadebiutował już w pierwszej możliwej okazji. Po raz pierwszy w trykocie gdynian zagrali także Michał Janota czy Goran Cvijanović. - Jestem szczęśliwy, że grałem, jestem szczęśliwy że wygrałem trofeum. Tych debiutów było rzeczywiście sporo, a i tak wygraliśmy. Myślę, że drużyna powoli się zgrywa, a będzie jeszcze lepiej. Wyszliśmy wysokim pressingiem, początek był niezły, nad innymi rzeczami musimy popracować. W takich meczach jak ten z Legią nikt nie patrzy na grę, a na to co ma w domu… a my mamy Superpuchar - cieszył się niespełna 25-letni piłkarz.

W ubiegłym sezonie zdobył osiem goli, ale w meczu z Wojskowymi nie zdołał wykorzystać żadnej z kilku sytuacji. - Kilka razy uderzałem na bramkę, ale tym razem się nie udało. Nie zwieszam głowy. Jak nie teraz, to uda się w następnym meczu. Tak już jest w piłce nożnej. Najważniejsze że wygraliśmy, nieważne po czyich bramkach - przyznał zawodnik Arki.

Na stadionie przy ulicy Łazienkowskiej w Warszawie nie mogli pojawić się fani gości. - Brak kibiców to dla nas ogromna strata. Oni dają nam jakieś 50% do jakości. Szkoda że nie mogli zobaczyć naszego zwycięstwa na żywo, cieszyć się z nami. Z Legia wygraliśmy właśnie dla nich - mówił Kolev.

Dla Arki mecz o Superpuchar zainaugurował sezon 2018/2019. Teraz czas na ligę. W przyszłą sobotę wyjazdowe starcie z Wisłą Kraków. Na swój stadion powrócą 29 lipca mierząc się z Jagiellonią Białystok. - Myślę, że mamy szansę na dobry wynik. W zespole jest bardzo wielu dobrych indywidualnie zawodników. Luca Zarandia, Michał Janota, Goran Cvijanović, to naprawdę świetni piłkarze. Atak będzie naszą mocną stroną.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie