"Agent Tomek" bez konkurencji. James Bond mógłby się wiele nauczyć od byłego asa CBA

Lucjan Strzyga
Tomasz Kaczmarek
Tomasz Kaczmarek Bartek Syta/Polskapresse
Oglądaliście już "Skyfall"? Niewyrośnięty, mrukliwy facet przez dwie godziny próbuje znaleźć rozwiązanie problemów, które dla każdego są jasne od pierwszej minuty. Wiecznie nadąsany, nieradzący sobie z problemami, co rusz popada w neurastenię, sięga po butelkę i zasługuje co najwyżej na współczucie. I to ma być konkurent dla naszego rodaka? Uśmiechniętego, wyżelowanego, zwycięsko pokazującego nagi tors znad walizki pełnej forsy? Oczywiście, że nie.

Porównywanie agenta Tomka do Jamesa Bonda stało się ostatnio ulubionym zajęciem polskich dziennikarzy. I jest - co tu dużo gadać - dla tego pierwszego głęboko krzywdzące, bowiem zgorzkniały Angol mógłby się od byłego funkcjonariusza CBA sporo nauczyć. Przyjrzyjmy się, w jakich dziedzinach Tomasz Krzysztof Kaczmarek bije na głowę swego kumpla po fachu z Albionu.
O kwestii urody trudno nawet dyskutować. Pociągająca słowiańskość agenta Tomka nie jest niczym zagrożona. Długowłosy, wysportowany (skutek oglądania "Miami Vice") odziany w najlepsze wełny Vistuli, czasem prężący klatę, a kiedy trzeba, pokazujący wybielony uśmiech - może czuć się pewnie. Co prawda zdjęcia z ostatnich czasów, kiedy to obrał kurs na politykę, pokazują Tomka z ewidentną nadwagą, ale przecież nawet bohaterowie muszą jeść, a czasem nawet piwko wychylić. A Bond? Czy facet wychowany na codziennym porannym bekonie może być pociągający dla kobiet?

A w kwestii kobiet też jest wszystko jasne. Zgiełkliwy tłum ekranowych lal kręcących się wokół agenta Jej Królewskiej Mości ma się nijak do dam, które heros z CBA owinął sobie jednym skinieniem wokół wymanikiurowanego za operacyjne pieniądze palca. "Prosiłam, żeby tego nie robił (...), ale jego czarujące uśmiechy i komplementy i to, że i mnie w głowie zaszumiało od drinków, powodowały, że byłam dość niekonsekwentna" - to słowa posłanki Sawickiej. Wystarczy? Nawet obrońca posłanki Sawickiej mecenas Jacek Dubois nie pozostawia wątpliwości: "Agent Tomek uwodził w wyrafinowany sposób".

Idźmy dalej. W kwestii słynnych gadżetów, którymi Bond szpanuje raz za razem, Tomek też jest lepszy. Koszula za 1200 zł, markowy garnitur od czterech wzwyż, buty minimum trzy, pasek do portek 600, zegarek - zależnie od okazji - Omega, Longines albo Maurice Lacroix. Auto - subaru tribeca, ewentualnie porsche 911. No i dużo, bardzo dużo złotej biżuterii. "Tomek lubił błyszczeć. To był jego sposób, aby przekonać figuranta" - mówią dziś jego koledzy z wydziału. A widzieliście kiedyś Bonda ze złotym łańcuchem na szyi?

Pieniądze. James Bond, jak każdy niefrasobliwy amator, nie przywiązuje do nich wagi. Co innego agent Tomek. Walizka wypchana kasą, z którą dał się sfotografować przed jedną z akcji, daje wyobrażenie o jego apetycie. Ale też o finansowych skutkach jego poczynań. Tylko w wyniku Tomkowych prowokacji wobec Bogusława Seredyńskiego i Weroniki Marczuk (śledztwo umorzono w 2011 roku) nad Skarbem Państwa wisi groźba odszkodowań na kwotę dwóch milionów.

Ale najważniejsze w porównaniu obu agentów jest to, że nasz Tomek jest przebiegły niczym lis u Machiavellego, a Bond to zwykły rutyniarz ze staroświecką deontologią zawodową. W jego brytyjskiej głowie nigdy nie powstałaby myśl, że można przejść na emeryturę w wieku 35 lat (należne świadczenia w wysokości 4 tys.), a następnie zostać posłem Rzeczypospolitej Polskiej z ramienia największej partii opozycyjnej.

Fragment informacji prasowej, wysłanej w październiku przez biuro poselskie Tomasza Kaczmarka do londyńskiej Polonii, tuż przed zapowiedzianym spotkaniem: "Dopiero co w wykwintnej londyńskiej Royal Albert Hall miała miejsce światowa premiera Jamesa Bonda, a już w najbliższy piątek, w położonym 200 metrów dalej Ognisku Polskim chętni będą mogli na żywo spotkać się nie z odtwórcą fikcyjnej roli, ale z pełnokrwistym byłym policjantem i pogromcą skorumpowanych polityków, nazwanym przez nienawidzące go mainstreamowe media »Agentem Tomkiem«, czyli Tomaszem Kaczmarkiem".

No i co pan na to, panie Bond?

Wideo

Komentarze 11

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
agent6
Żałosny jest ten artykuł ! Ten gość przynajmniej czegoś życiu dokonał i robił to dla ojczyzny. A wam żal dupsko ściska że on zrobił sobie zdjęcie z walizką pieniędzy a wy nawet tysiąc ,,pińćset'' miesięcznie nie macie . Pozdro zawistne zjeby. Dla mnie on jest bohaterem narodowym !
k
kolo
napewno pismakom postacie sie pomyliły
k
korniszon
to jest polski błąd, bez komentarza
t
ten miał za krótko
a ten nadto długo nawywijał
p
panią miękką w udach
agent z Kraju Rad nawywijał !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
p
puk puk
znęcacie sie nad gliną ktory skutecznie udawał śmiesznego playboya i miał nieszczescie trafic łapowkarę z PO
l
lubliniak
"TOMEK" NIE ROBIŁ NIC NA WŁASNĄ RĘKĘ! PRZECIEŻ PRACOWAŁ W AGENCJI RZĄDOWEJ !Kolejna fala nagonki na Pana Tomasza... znowu coś czerwono w redakcji kuriera?!
p
polo
Jak na tuskomatołka, to i tak dużo napisałeś(aś).
Myślenia i pisanie musi być dla ciebie ogromnym wysiłkiem fizycznym i umysłowym.
Ale ćwicz, ćwicz, może dojdziesz do czterech słów w jednym zdaniu.
p
polo
Czyżby zabrakło im już innych propagandowych fałszywek?
Wypalili się?
P
Pablo
to już problem autora artykułu ;)
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu "Agent Tomek" bez konkurencji. James Bond mógłby się wiele nauczyć od byłego asa CBA
007
podobny do szympansa
Dodaj ogłoszenie