Agata Kulesza o nowej "Pułapce": Warto wiedzieć, kto zabił [ZDJĘCIA]

Oprac. Anna BilskaZaktualizowano 
Przed zdjęciami Agata Kulesza zawsze odbywa ten sam rytuał: do scenariusza wprowadza własne zapiski, uwagi i refleksje, które pomagają jej zbudować postać. Przy „Pułapce” notowała, gdzie jej bohaterka Olga była ostatnio, w jakim nastroju, a także jakie napięcie towarzyszy danej scenie. Stąd także bierze się jej niezwykle precyzyjne aktorstwo.

Jak zmieniła się Olga, główna bohaterka serialu „Pułapka”, w drugiej serii?

Najważniejsze jest to, że przestała być wreszcie taka samotna. Dla przypomnienia: w pierwszej serii Olga była wdową, nie miała kontaktu z rodziną, po kolei ginęły bliskie jej sercu osoby, w tym jedyna przyjaciółka, której mogła zaufać. Pojawił się alkohol, pustka, rozbicie. Dlatego opisując Olgę, mówiłam często, że ona ma kolce. Ale wraz z nadejściem Ewy, nastolatki z domu dziecka, którą Olga zaadoptowała, pojawiła się w jej życiu rodzina. Olga ma córkę i to jest teraz najważniejsze. Oczywiście, nadal istnieje też nienazwana, skomplikowana i bliska relacja z Czarnym.

Mijałam przed chwilą Leszka Lichotę, serialowego Czarnego, na planie. Ucieszyłam się, że jest. Czy kiedy dostaliście scenariusz do drugiej serii, prowadziliście dyskusje o bohaterach?

Dzieje się tak przy każdej produkcji, więc także przed zdjęciami do „Pułapki”: najpierw spotykamy się z reżyserem, czytamy na głos nasze role, a jeśli coś wydaje się nielogiczne czy zastanawiające, od razu to omawiamy, dyskutujemy. Ja bardzo lubię proponować różne rozwiązania podczas pracy. Już kilka lat temu, kiedy francuska reżyserka Anne Fontaine kręciła z nami, polskimi aktorkami: Asią Kulig, Agatą Buzek i innymi, film pt. „Niewinne”, pozytywnie zdziwiła się takim sposobem. Powiedziała, że jest zdziwiona, jak bardzo polskie aktorki myślą o filmie całościowo, a nie tylko grając na siebie. Żadna z nas nie walczyła o to, aby jej kwestia czy obecność na ekranie była dłuższa. W zamian proponowałyśmy, aby pewne słowa wypowiedziała koleżanka, aby opowieść wybrzmiała jeszcze lepiej. Lubię myśleć całościowo o serialu czy filmie, przy „Pułapce” również pracuję w ten sposób. Wiem, że moja rola ma wymiar użytkowy, czyli służy też do tego, aby przeprowadzić jakąś opowieść. Nie muszę siebie nachalnie promować. Uważam, że czasem warto zrezygnować ze skupienia się na własnej postaci, oddając pole innej, jeśli dzięki temu historia ułoży się lepiej, ciekawiej lub bardziej zrozumiale.

CZYTAJ TEŻ: Agata Kulesza za oscarową "Idę" Honorową Ambasadorką Szczecina?

Patrzę z ciekawością na Pani egzemplarz scenariusza „Pułapki”, leżący przed nami. Pękaty zeszyt, pełen zapisków, podkreśleń, uwag, kolorowych karteczek.

Przed zdjęciami zawsze odbywam ten sam rytuał: wprowadzam własne zapiski, uwagi i refleksje, które pomagają mi zbudować postać. Tutaj muszę wiedzieć, gdzie Olga była ostatnio, w jakim nastroju, a także co ją czeka, jakie napięcie towarzyszy danej scenie itd. Całe mnóstwo różnych, niezwykle pomocnych informacji, jak widać.

Nie wszyscy wiedzą, że scen w serialu nie nagrywa się po kolei, tylko w różnej kolejności. Czasem te końcowe trzeba zrealizować na początku. Można się w tym pogubić.

Oczywiście, taka praktyka istnieje nie tylko przy „Pułapce”, ale w każdym innym serialu czy filmie. Nie realizujemy scen chronologicznie! Dlatego też potrzebuję tych moich osobistych ściąg, które umieszczam w formie uwag i notatek w scenariuszu. Tutaj wypisałam, jak zawsze, wszystkie swoje sceny, nazwałam je po swojemu, przemyślałam całą koncepcję postaci, która oczywiście czasami może ulec zmianie. Jestem otwarta na dyskusję i dialog z reżyserem. Ale ważny pozostaje dla mnie szkic postaci, z którym wchodzę na plan. Zapamiętuję też środki wyrazu, jakich używam w konkretnych scenach.

Na przykład?

Wyjaśniając rzecz bardzo prosto: jeśli w pierwszej scenie płaczę, to w kolejnej albo przenoszę jeszcze te łzy, albo je wyciszam, albo jestem już tym zmęczona. Nie może być tak, że Olga, mimo zmartwień czy smutku, bez przerwy tonie we łzach! To byłoby nieznośne dla widzów i dla mnie też. Za każdym razem staram się znaleźć inny środek wyrazu, choćby dotyczył tego samego stanu emocjonalnego, a więc np. rozpaczy czy smutku. Dbam, aby niczego nie nadużywać. I aby postać, którą gram, była jak najbardziej barwna, złożona.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Agata Kulesza i Bartłomiej Nizioł zostali Ambasadorami Szczecina [wideo]

Tak jak w życiu, kiedy doświadczamy całej palety stanów i emocji?

Zgadza się. Przecież nasze reakcje na smutne wydarzenie mogą być skrajnie różne: albo płacz, albo złość, albo rozczarowanie, ale również agresja, rozpacz, załamanie czy walka... Nigdy nie ma jednej ustalonej reakcji. Jak się złościmy, to czasem krzyczymy, a czasem zacinamy się w sobie i obrażamy na cały świat. I to wciąż jest efekt zezłoszczenia! Podczas tego procesu, który nazywam kolorowaniem postaci albo układaniem klocków, staram się nad wszystkim zapanować. Stąd precyzyjne działania, zapiski w scenariuszu.

Skojarzyło mi się to z matematyką, gdzie wszystko musi się równoważyć.

Trochę tak. Budowanie postaci przypomina pracę w laboratorium. Najważniejsze, aby postać nie była tylko czarno-biała, ale mieniła się kolorami, stanami, emocjami. Dodam, że jest to oczywiście zawsze działalność zespołowa, wypracowana z reżyserem, operatorem, scenografami, kostiumografami oraz innymi aktorami. Na planie staramy się mieć już wszystko omówione, ustalone, bo trzeba działać, realizować kolejne sceny. Choć czasami zdarza się, że coś, co idealnie sprawdzało się podczas prób, nagle zaczyna zgrzytać, fałszować. I wtedy warto popracować nad zmianą, innym dialogiem, gestem. Przy „Pułapce” nie było wiele takich momentów, scenariusz jest napisany sprawnie, a motywacje bohaterów są klarowne i jasne dla nas, aktorów.

Prywatnie lubi Pani kryminalne historie? Śledzi Pani seriale, czyta książki o tej tematyce?

Jeśli już, to sięgam po kryminały podczas wakacji. Na co dzień uwielbiam literaturę piękną albo faktu. Horrorów nie oglądam, bo są zwykle tak sugestywne, że autentycznie odczuwam strach. Mimo że jestem aktorką i dobrze znam technikę powstawania filmów, to i tak wierzę w opowieść na ekranie. Unikam strasznych opowieści, ale dobry thriller czy kryminał doceniam. Ostatnio zachwycił mnie serial „Sherlock Holmes”, świetnie zrealizowany. Poza tym zastanawiałam się też, jaki jest wzór pisania książek o tematyce kryminalnej? Czy dobry pisarz zaczyna tworzyć historię od początku, czy raczej od końca? A może najpierw jest koniec, a dopiero potem powstają pierwsze sceny? Bo przecież autor musi wiedzieć, kto zabił (uśmiech).

Pani nagrała też kilka audiobooków o tematyce kryminalnej.

I z tym wiąże się dodatkowa ostrożność. Kiedy przygotowuję się do pracy nad audiobookiem, najpierw oczywiście sama czytam w domu daną książkę. To oznacza, że znam zakończenie i treść przestaje być dla mnie tajemnicą. Kiedy więc nagrywam audiobook w studio, muszę bardzo uważać na to, aby nie zaakcentować różnych tropów, które po drodze daje autor, a tym samym nie zasugerować niczego słuchaczom. Gdybym nie była ostrożna, mogłabym nawet podświadomie tak zinterpretować tekst, że od razu byłoby wiadomo, kto zabił.

70-lecie V LO w Szczecinie! Agata Kulesza, Monika Szwaja, Ło...

A jakie (nomen omen) pułapki czyhały na Panią podczas „Pułapki”?

Tutaj również muszę się pilnować, aby głosem, mimiką czy gestem nie zdradzić odrobinę za wiele. Przecież my, aktorzy, znamy całą opowieść, w tym zakończenie serialu. Musimy wiarygodnie odtwarzać motywacje naszych postaci, a jednocześnie ukrywać przed widzami różne sugestie dotyczące ich dalszych losów. To dla mnie i wyzwanie, i frajda! Zagrać tak, aby nie dać odbiorcom jedynego tropu, tylko aby mieli kilka możliwości interpretacji. W pierwszej serii jednym z największych zaskoczeń dla naszych widzów okazała się postać Kingi Preis, która przez wszystkie odcinki była miła, życzliwa i pomocna, a na końcu wyszło, że jest czarnym charakterem. Musiałyśmy z Kingą uważać, aby wcześniej nie zagrać pewnych scen zbyt sugestywnie…

Za to Olga jest niemal w ciągłym ruchu. Przemieszcza się, ucieka, tropi, goni. Musi być Pani sprawna fizycznie!

W drugiej serii chyba biegam nieco mniej. Olga się zestarzała! (uśmiech).

Raczej złagodniała! Jak często korzystała Pani z pomocy kaskaderów przy kręceniu niebezpiecznych scen?

Dobrze i sprawnie prowadzę auto, więc mogę to robić samodzielnie także na planie. Natomiast są sytuacje, w których moje ambicje mogłyby stać się groźne dla zdrowia. Mam na myśli takie sceny, jak zderzenie dwóch samochodów, silne ciosy itd. W takich chwilach godzę się na pomoc kaskaderów, nie upieram się. Czasem więc kaskader Jacek zakłada perukę, kobiece ubranie i wsiada do auta jako Olga. Uważam, że trzeba mądrze oceniać ryzyko. Produkcja serialu „Pułapka” również dba o to, aby nic złego mi się nie stało.

Ciekawe, czy widzowie dzielą się z Panią opiniami na temat serialu?

Tak, dość często. Komentują, śledzą bacznie losy Olgi i bohaterów. Pamiętam, jak wszyscy żałowali Joasi Kulig, której bohaterka zginęła w pierwszej części serialu. Przeżywali też to, że pani prokurator, grana przez Kingę Preis, okazała się zdrajczynią. Teraz docierają do mnie głosy widzów, którzy cieszą się z kontynuacji „Pułapki”.

Opowie Pani na koniec o swoich planach zawodowych?

O, nadal pracowity czas przede mną. Tuż po zakończeniu zdjęć do „Pułapki” wchodzę na kolejny plan, tym razem serialu „Ultraviolet”. Przyjęłam też role w dwóch filmach: „Magnezja” Maćka Bochniaka i nowej fabuły Jana Holoubka. W listopadzie czekają mnie wreszcie wakacje, których na pewno sobie nie odpuszczę. A w nowym roku kolejne wyzwania, o których jeszcze nie mogę na razie mówić.

polecane: TELEMAGAZYN: Szyc i kot - za granicą to jest rozmach

Wideo

Materiał oryginalny: Agata Kulesza o nowej "Pułapce": Warto wiedzieć, kto zabił [ZDJĘCIA] - Echo Dnia Świętokrzyskie

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie