Afgańska misja por. "Konasza", czyli jak powstaje nowy polski serial

Sylwia Arlak
fot.Robert Pałka / Fotos ART
13-odcinkowy serial o polskich żołnierzach pełniących służbę na afgańskich piaskach powstaje właśniew Niegowie koło Wyszkowa. Na plan filmowy "Misji Afganistan" wybrała się Sylwia Arlak i relacjonuje nam realia oraz kulisy tej pustynnej superprodukcji

Wsamym środku afgańskiej wioski polscy żołnierze bohatersko ratują dziewczynę, która będąc zaręczona, ośmieliła się spojrzeć na innego mężczyznę. Pod dowództwem pani porucznik odbijają Fatimę z rąk agresywnych współziomków, tak by w następnej scenie mogła wziąć udział w swym pasztuńskim weselu.

Rzecz dzieje się w Niegowie, na planie pierwszej polskiej produkcji fabularnej o żołnierzach w Afganistanie reżyserowanej przez Macieja Dejczera. Wybudowane przez górali wioski afgańskie służą za scenografię do 13 odcinków serialu "Misja Afganistan" produkowanego przez AksonStudio, które podziwiać będziemy w październiku w telewizji Canal+.

"Misja" to serial z wojną w tle, inspirowany prawdziwymi wydarzeniami. Pokazuje pół roku z życia polskiego kontyngentu na misji. Przybliża historie ludzi o różnych przekonaniach, wartościach i doświadczeniach. Poznajemy w nim żołnierzy II plutonu pierwszej kompanii piechoty zmechanizowanej z Wędrzyna pod dowództwem młodego porucznika Pawła Konaszewicza. - Konaszewicz to młody oficer, który dostaje oddział miesiąc przed wyjazdem. Takie sytuacje oczywiście się nie zdarzają, ale bez tego nie byłoby całej dramaturgii serialu. Z czasem jego podwładni przekonają się, że jest dobrym żołnierzem. Wówczas zyska szacunek i zdobędzie ich zaufanie - mówi Paweł Małaszyński, odtwórca roli "Konasza".

Każdy z żołnierzy porucznika Konaszewicza niesie swoje brzemię kłopotów. Choćby "Zbój" grany przez Eryka Lubosa. - Postać, którą gram, jest dowódcą wozu. Sierżantem. Normalnym żołnierzem, który ciężko pracuje na misjach zagranicznych. Ma 12-letnią córkę i to jest jego największy problem. Przez pracę, którą wykonuje, czyli przez służenie Rzeczypospolitej, przegapił moment, kiedy zaczęła dorastać - tłumaczy aktor. Z kolei "Młody" w wojsku szuka akceptacji. - Pochodzi z domu dziecka. Jego rodzice zginęli w wypadku, gdy miał 10 lat. Jest waleczny, ale też wrażliwy i właśnie na tej wrażliwości staram się budować postać. Próbowałem sobie wyobrazić, jak ja bym się zachował, gdybym znalazł się w realiach wojennych, i przenieść to na zachowania "Młodego" - mówi Sebastian Fabijański, któremu przypadła jego rola.

Co ciekawe, na planie "Misji" spotykamy również Piotra Roguckiego, szerokiej publiczności znanego przede wszystkim jako frontmen zespołu Coma. W serialu wciela się w rolę "Malbora". - Maciej Dejczer kiedyś powiedział mi, że fajnie wychodzą mi role komediowe, ale równie super byłoby zobaczyć mnie w trochę innej postaci, takiej bardziej męskiej. Dlatego "Malbor" ma swoje mocne strony. Jest człowiekiem, który łatwo poddaje się emocjom, wpada w różne sprzeczne stany. Jednak on w przeciwieństwie do innych postaci, które grałem, stara się te stany opanować i kontrolować na tyle, na ile potrafi - mówi Rogucki.

Dynamiczna i pełna emocji jest nie tylko fabuła serialu, ale również sama praca na planie. Rozentuzjazmowany reżyser, biegający aktorzy, niekończące się ujęcia. Plan żyje swoim życiem. Niestety nie wszystko idzie zgodnie z planem. Afgańską wioskę nawiedzają ulewy i zdjęcia co chwilę są przerywane. Realizatorzy zmagają się z wieloma niedogodnościami. Poza tym zanim aktorzy znaleźli się tu, na planie, musieli przejść okołodwutygodniowe szkolenie na poligonie w Żaganiu. Wszyscy zgodnie twierdzą, że była to szkoła życia.
- Warunki były bardzo ciężkie. Wysoka temperatura, niemożność znalezienia cienia, no i ciągłe bieganie bez wypoczynku. Nawet nam, wojskowym, było trudno, a co dopiero aktorom nieznającym takiego życia na co dzień - przyznaje Daniel Bogucki, żołnierz, dziś jako drugoplanowy odtwórca roli "Bosmana". A Paweł Małaszyńki dodaje: - To był przedsmak tego, co mamy tutaj. Ale takie szkolenie było bardzo potrzebne. Przygotowywali nas żołnierze z Wesołej, którzy byli na misjach, oraz żołnierze GROM.

Pomoc żołnierzy okazała się nieoceniona. Przyznaje to również reżyser Maciej Dejczer. - Każdy spośród współpracujących z nami zawodowych żołnierzy to historia na odrębny film. Ich opinie były bardzo istotne przy kręceniu poszczególnych scen. Od sytuacji najprostszych, gdzie trzeba poruszać się w zawodowy sposób, do nauki zachowania podczas walki. Jak powiedział mi jeden ze szkolących nas oficerów, kto będzie chciał, to się tego nauczy, kto nie - będzie miał kłopoty.

Wśród żołnierzy spotykamy Ilonę Ostrowską będącą jedyną kobietą żołnierzem w bazie na oficerskim stanowisku. Aktorka nie kryje radości i z dumą prezentuje efektowne pustynne umundurowanie. - Ja się tutaj czuję cudownie. W ogóle mam fajniejszą relację z facetami. Nie chcę stawiać ich na jakimś piedestale, ale chyba są mi bliżsi, lepiej się przy nich czuję. Lepiej się z nimi rozmawia, przebywa. Czuję się tu naprawdę swobodnie, dobrze układa mi się także współpraca z reżyserem - śmieje się aktorka.

O dobrej współpracy z Maciejem Dejczerem ciepło wypowiada się też odtwórca głównej roli Paweł Małaszyński. - Bardzo dobrze się rozumiemy i szanujemy w relacji aktor - reżyser. Jest między nami porozumienie. Uważam, ze Maciek jest w tej chwili w świetnej formie. Poza tym jest absolutnym wsparciem dla aktorów, choć on boryka się z różnymi problemami produkcyjnymi, ale to kompletnie nie przekłada się na pracę. Jestem naprawdę zadowolony ze współpracy i naszego ponownego spotkania.
Przeniesienie realiów Afganistanu do polskiej rzeczywistości było dla twórców serialu nie lada wyzwaniem. To chyba pierwszy serial, który z taką precyzją zadbał o każdy szczegół. Efekty są naprawdę zdumiewające. Gdy przechadzaliśmy się afgańską wioską w Niegowie, tylko średnio udana aura pogodowa przypominała o tym, że nie przenieśliśmy się poza granice kraju.

- Nie było to najłatwiejsze zadanie z kilku względów. Na przykład z braku materiałów nam dostępnych. Szczególnie jeśli chodzi o wnętrza domów. Natomiast bazując na dostępnych w internecie informacjach oraz dokumentach, jakie pojawiają się na temat misji wojsk duńskich, holenderskich czy amerykańskich w Afganistanie, próbowaliśmy jak najlepiej odtworzyć ten klimat. Prace trwały od października zeszłego roku. A od stycznia tego roku ruszyły już naprawdę intensywne poszukiwania rekwizytów, materiałów, które mogą być użyte do odtworzenia wszystkich przedmiotów charakterystycznych dla tamtego krajobrazu - opowiada Anna Anosowicz, jedna z kilku osób odpowiedzialnych za scenografię.

Wzrok zwiedzających plan serialu przyciągają kolorowo ubrani statyści grający małych talibów. Przy strojach uśmiechniętych dzieci ostatnie poprawki czyni Joanna Pamuła odpowiedzialna za kostiumy. - W takim serialu jak ten kostiumy odgrywają niemal tak istotną rolę jak sami aktorzy. Wszystko musi być realistyczne. Nie ma mowy o fałszu, bo widz natychmiast to wychwyci. Dlatego mamy na planie konsultanta, który był w Afganistanie, i zawsze służy pomocą. Myślę, że nasze stroje oddały biedę typowej afgańskiej wioski.

Nieczęsto zdarzają się tak dobre, dopięte na ostatni guzik produkcje. Prawdziwe zaangażowanie całej ekipy, włożony trud i serce zostaną zapewne nagrodzone rosnącymi słupkami oglądalności. Taką nadzieję ma Maciej Dejczer. - W "Misji Afganistan" wchodzimy w zupełnie w nowy świat. Jest to przecież historia o grupie żołnierzy, którzy trafiają do kraju, w którym wszystko jest inne. Inne życie, inne obyczaje. Narażeni są na śmiertelne niebezpieczeństwo, znajdują się w sytuacjach konfliktowych, ale czasem także komicznych. Wierzę, że żołnierze z plutonu "Konasza" staną się bliscy widzowi. Choć są podobni do nas wszystkich, to w sytuacjach ekstremalnych, w jakich się znajdą, zobaczymy ich nieoczekiwane reakcje - mówi reżyser i dodaje: - "Konasz", "Zbój", "Mamut", "Iwan", "Malbor", "Młody", "Żądło" - każdy z nich jest inny, ale w sytuacjach zagrożenia będą się wspierać i liczyć na siebie.

Zdjęcia "Misji Afganistan" zakończą się na początku września. Producentem wykonawczym jest Michał Kwieciński, operatorem Jarosław Szoda. Scenariusz napisany został przez Janka Pawlickiego. W serialu zobaczymy również m.in. Tomasza Schuchardta, Marcina Piętowskiego, Dawida Zawadzkiego i Mikołaja Krawczyka.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie