Afera z dymisją Grzegorza Wierzchowskiego, łódzkiego kuratora oświaty. Czy sam sprytnie zrobił z siebie męczennika?

Marcin Darda
Marcin Darda
Grzegorz Wierzchowski: "Nigdy bym się nie spodziewał dymisji w najgorszym ku temu czasie, czyli tuż przed rozpoczęciem roku szkolnego.
Grzegorz Wierzchowski: "Nigdy bym się nie spodziewał dymisji w najgorszym ku temu czasie, czyli tuż przed rozpoczęciem roku szkolnego. Dziennik Lodzki
Jeśli słowa łódzkiego kuratora oświaty Grzegorza Wierzchowskiego o „wirusie LGBT” padły na antenie TV Trwam w sytuacji, kiedy wiedział już o tym, że wniosek o jego odwołanie leży na biurku ministra edukacji, to były już kurator w sposób perfekcyjny wykreował się na męczennika, który poległ na wojnie o wartości konserwatywne.

Odwołanie Wierzchowskiego było politycznym wydarzeniem minionego weekendu w skali kraju, bo zogniskowało wokół jego wypowiedzi, a potem odwołania, całą polską scenę polityczną – od opozycji po najtwardszy korzeń Solidarnej Polski i PiS przyćmiewając nawet temat wydarzeń na Białorusi. Wierzchowski podczas wywiadu w TV Trwam w zeszły czwartek 20 sierpnia pytany przez prowadzącego „do jakiej szkoły” - w sensie ideologicznym - „od września wrócą uczniowie niby mimochodem zahaczył o wirus, ale nie chodziło mu wyłącznie o COVID-19.

„(…) Jesteśmy na etapie wirusa, ale myślę, że ten wirus LGBT, wirus ideologii jest znacznie groźniejszy - stwierdził na antenie Wierzchowski.(...)To nie przypadek, że te działania są ukierunkowane na młodego człowieka. Jeśli ktoś w to nie wierzy, ma wątpliwości, bo ja nie mam wątpliwości, to niech popatrzy, co dzieje się za naszą zachodnią granicą, na przykład w Niemczech.„Jest tam obowiązkowa, permisywna seksedukacja, gdzie w szkołach, w podręcznikach znajdują się na przykład ćwiczenia, że dzieci mają zaprojektować dom publiczny i swoją rolę w tym domu. (…). Mamy do czynienia z dyktaturą. Dyktaturą osób, które są w zdecydowanej mniejszości, a narzucają swoją ideologię. LGBT to jest ideologia, bo ludzie plus poglądy to jest ideologia".

Potem nastąpiła fala cytowań w mediach ogólnopolskich w ilości, jakiej nie miał wcześniej żaden inny łódzki kurator. Już dzień po wywiadzie dymisji Wierzchowskiego zażądał łódzki poseł Lewicy Tomasz Trela:

„Łódzki Kurator Oświaty mówi, że jesteśmy na etapie wirusa #LGBT, a ja mówię, że kuratora dopadł wirus głupoty, zresztą nie pierwszy raz. Natychmiastowa dymisja, tu i teraz! - pisał Trela w mediach społecznościowych.

Dariusz Joński, łódzki poseł Koalicji Obywatelskiej: „Najgorszy jest wirus ciemnoty, a jeszcze gorsze jest, że osoba zarażona takim wirusem sprawuje nadzór nad placówkami oświatowymi. Rekonstrukcja powinna objąć łódzkiego kuratora oświaty.”

Dymisji kuratora domagała się również Katarzyna Lubnauer (KO):

„Łódź przeprasza za wirusa Kuratora Wierzchowskiego. Cały czas mamy nadzieję, że nie jest to zaraźliwe, a skutecznym lekiem powinna być natychmiastowa dymisja nosiciela”.

Dymisja, ale nie wiadomo za co

Od soboty 22 sierpnia wydarzenia nabrały tempa, a informacja o odwołaniu kuratora otworzyły kolejny etap weekendowej epopei. Konto na Twitterze otworzył Grzegorz Wierzchowski, prawdopodobnie na okazję swojej dymisji. Potwierdził, iż jest wniosek w tej sprawie, ale dodał, że z ministrem Dariuszem Piontkowskim widział się zaledwie w środę, czyli na dzień przed wywiadem w TV Trwam, a ten o dymisji nie wspomniał. W niedzielę, 23 sierpnia, za pośrednictwem tego samego kanału komunikacji, informację podał Tobiasz Bocheński, wojewoda łódzki. Stwierdził, że wniosek o odwołanie kuratora złożył już 14 sierpnia, niemal tydzień przed wywiadem, zatem dymisja nie ma nic wspólnego z tym, o czym mówił w TV Trwam kurator Wierzchowski.

"(...)Była to decyzja wielokrotnie konsultowana i omawiana wcześniej z Ministrem Edukacji. Podyktowana głęboką analizą sytuacji w łódzkiej oświacie i nie miała żadnego związku z jego medialnymi wypowiedziami” - oznajmił Bocheński.

Resort edukacji potwierdził jego słowa, ale mleko już się wylało. Wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik z Solidarnej Polski, partii, której jastrzębie najczęściej wrzucają temat LGBT do dyskursu publicznego, zażądał wyjaśnień, bo Solidarna Polska podziela poglądy kuratora.

„(...) Możemy mówić o niefortunnym czasie podjęcia tej decyzji. Zarówno media prawicowe, jak i lewicowe, łączą ten fakt z jednoznacznymi wypowiedziami kuratora na temat agresywnej ideologii kryjącej się za ruchem LGBT+. To z tego właśnie powodu politycy lewicy i aktywiści LGBT zażądali jego dymisji. I zaraz po tym kurator został odwołany" - tłumaczył Wójcik.

Dymisja Wierzchowskiego poruszyła też niektórych polityków PiS, o przywrócenie go na stanowisko apelował do wojewody były rzecznik premier Beaty Szydło, Rafał Bochenek:

„(...) Decyzja uderza w wartości o jakie walczymy, zwłaszcza w kontekście wielkiej nagonki #LGBT na naszą kulturę, tradycję i porządek społeczny. Nie ulegajmy” - pisał Bochenek okraszając wypowiedź kilkoma wykrzyknikami.

Podpisałbym się pod słowami kuratora

Tymczasem polityczna nawalanka w mediach społecznościowych trwała w najlepsze. Wierzchowski po wpisie wojewody stwierdził, że Bocheński właśnie rozpoczął akcję dyskredytowania go w mediach, ubolewał, że wojewoda nie znalazł czasu, by osobiście poinformować go o dymisji, o której dowiedział się z mediów. Politycy Lewicy wszem i wobec ogłaszali sukces Tomasza Treli twardo twierdząc, że to jego wniosek doprowadził do dymisji kuratora. Stwierdzenie to nielogiczne jednak jest o tyle, że spośród polityków Zjednoczonej Prawicy, a także urzędników administracji kontrolowanej przez ZP, jeszcze nikt nie zapłacił posadą za homofobiczne opinie i komentarze, a już z pewnością za te dotyczące LGBT. Wierzchowski publicznie dziękował za słowa wsparcia, a wojewoda Bocheński w poniedziałek podał merytoryczne powody odwołania kuratora. Zaczął zręcznie od stwierdzenia – ukłonu w stronę prawicy, że sam podpisałby się pod słowami Wierzchowskiego, co miało po raz kolejny podkreślić, że to nie krytyczna ocena słów kuratora na temat LGBT jest przyczyną dymisji. Co zatem było? Wojewoda Bocheński wymienił kilka: zarządzanie kuratorium i jego delegaturami w tym liczne odejścia z pracy pracowników, relacje z samorządami, w tym częste zarzuty braku dialogu i współpracy, a także kontrowersje wokół sieci szkół. Wojewoda dodał, że oświatowa „Solidarność” od dawna domagała się dymisji Wierzchowskiego m.in. w związku z decyzjami kadrowymi, poza tym skarżyli się rodzice: na bezczynność przy zarzutach w stosunku do nauczycieli, jak i błędy merytoryczne podczas konkursów przedmiotowych organizowanych przez kuratorium – wyjaśniał wojewoda.

"To spiskowa teoria dziejów"

Inna sprawa to fakt, że pojawiły się komentarze i interpretacje, według których Wierzchowski o wniosku o jego zdymisjonowanie wiedział, stąd specjalnie w wywiadzie poruszył temat LGBT, a to uderzenie wyprzedzające wykreowało go po dymisji na męczennika, który poległ za konserwatywne wartości. Tak sugeruje choćby prawicowy publicysta Witold Gadowski, a niektórzy politycy PiS z regionu łódzkiego twierdzą, że wywiad był ustawką, która miał wręcz doprowadzić do wycofania wniosku o dymisję, bo konserwatywny minister i wojewoda nie zechcą się narażać lektoratowi PiS dymisjonując kuratora po jego twardych słowach o „wirusie LGBT”. Wierzchowski w rozmowie z Dziennikiem Łódzkim takie postawienie sprawy nazywa „spiskową teorią dziejów”.

- Wywiad umówiony był już 6 sierpnia, a w dniu jego przeprowadzenia, czyli 20 sierpnia, nie miałem pojęcia o tym, że jest wniosek o moją dymisję – mówi nam Grzegorz Wierzchowski. - Dowiedziałem się o tym następnego dnia z mediów, a jak wcześniej wspominałem, nie wyjawił mi tego także minister Piontkowski, z którym widziałem się dzień przed wywiadem. Każdy, kto śledzi moje wypowiedzi, wie jakie mam poglądy na temat LGBT, bo mówiłem o nich wcześniej. Poza tym nigdy bym się nie spodziewał dymisji w najgorszym ku temu czasie, czyli tuż przed rozpoczęciem roku szkolnego.

Zagadką pozostaje tylko to, dlaczego z dymisją minister zwlekał aż tydzień, choć we wniosku o odwołanie Wierzchowskiego – jak się dowiedzieliśmy - było nazwisko jego następcy, który miał objąć stanowisko jako pełniący obowiązki kuratora. W środę, 26 sierpnia, wojewoda powołał na p.o. kuratora Andrzeja Krycha, dotychczas wicedyrektora Wydziału Rozwoju Edukacji w Kuratorium Oświaty. Jak dotąd nie było żadnej decyzji w krótkiej karierze wojewody Bocheńskiego, z której tak gęsto musiałby się tłumaczyć i to przed prawicowymi mediami i wyborcami prawicy. Mimo, że laurkę wystawił mu nawet Antoni Macierewicz pisząc, że Bocheński jest człowiekiem „na wskroś uczciwym, a jego decyzje zawsze oparte są na pełnej wiedzy i trafnej ocenie”, Tobiasz Bocheński jeszcze przez jakiś czas będzie w czołówce wewnętrznych wrogów twardego elektoratu PiS i Zjednoczonej Prawicy. Jego twitterowe konto wręcz ocieka krytyką i hejtem za wniosek o dymisję Wierzchowskiego.

Czy wzrośnie opłata za ZUS?

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Z
ZZ

Wszyscy dywagują o LGBT, a tak naprawdę to robota św. Antoniego, który dwa lata szukał wspólników do odwołania kuratora za to, że ten wyrzucił swoją zastępczynię, Antoniego protegowaną. Wreszcie znalazł, w osobie poprzedniego wojewody (a teraz szefa MSZ), bez którego przyzwolenia słaby i nieogarnięty politycznie nowy młody wojewoda palcem by nie kiwnął. Poparcie ze strony marszałka województwa (poprzez syna urzędującego w KPRM) zmyliło także ministra edukacji, który bezmyślnie wystawił się na wiatry historii i chyba przypieczętował tym swoją dymisję. Ale za to św. Antoni upiekł dwie pieczenie na jednym ogniu - zlikwidował kuratora, a zarazem dopomógł Solidarnej w grillowaniu pisu, który przy okazji obrywa straszne cięgi ze wszystkich stron. Oj, Jarek tego nie lubi i mu za to nie podziękuje!

P
Przemo

Jak komuś, w jednej partii wzajemnej adoracji udało się zebrać najgorszy mozliwy, zacofany teams, lasy wylacznie na stołki, nie majacy wstydu w propagandzie, do dziś nie potrafię zrozumieć.

Dodaj ogłoszenie