Afera taśmowa wygasa, ale w PO pełno nerwów. "Myślałem, że szukanie zdrajców nas ominie"

Witold Głowacki
Stanisław Kalemba zyskał rekomendację naczelnego komitetu wykonawczego Polskiego Stronnictwa Ludowego i najprawdopodobniej po naradzie z Waldemarem Pawlakiem zostanie zaakceptowany przez Donalda Tuska, z którym spotkał się w czwartek po południu. Tym samym kryzys koalicyjny wywołany publikacją taśm Władysława Serafina zostanie - przynajmniej w sferze formalnej - zamknięty.

Bilans pozornie wydaje się dla koalicji całkiem korzystny jak na skalę afery. Sojusz PO i PSL został utrzymany, partia Pawlaka nie straciła zaś nawet swego pierwotnego prawa do obsady fotela szefa resortu rolnictwa. Niemal status quo, choć oczywiście PSL jest w tej chwili na znacznie słabszej pozycji jako koalicjant Platformy. Już wcześniejsze deklaracje Donalda Tuska i później czwartkowe rytualne oczekiwanie na decyzję premiera w sprawie Kalemby to osłabienie PSL i Pawlaka symbolicznie potwierdzają.

O nowym ministrze przez kilka pierwszych tygodni ma być cicho - dowiadujemy się od jednego z polityków PO. Nie będzie spektakularnych decyzji personalnych, sytuacja w agencjach podległych resortowi ma być uzdrawiana powoli, bez rozgłosu i skupiania uwagi mediów. Niewiele też dowiadujemy się od samego Kalemby, polityka dotąd drugiego szeregu, uważanego za podporządkowanego Waldemarowi Pawlakowi.

- Jeszcze nie jestem ministrem, jestem kandydatem (...) znam rolnictwo, znam wieś, nie na darmo funkcjonuję w Komisji Rolnictwa, w Komisji ds. Europejskich, znam te uwarunkowania. Kocham rolników i kocham wieś - mówił raczej bez swady Kalemba, gdy potwierdzał oficjalnie wcześniejszą pogłoskę, że to on właśnie został kandydatem PSL. Zapowiedział, że pierwsze decyzje personalne dotyczące spółek i agencji podejmie po tym, jak zapozna się z wynikami prowadzonej w nich kontroli. Ogłosił, że zamierza doprowadzić do prywatyzacji słynnej już spółki Elewarr "poprzez wykup grup producentów i rolników".

Z politycznego punktu widzenia jest więc już teoretycznie po aferze. Oczywiście trwa jeszcze kontrola Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Elewarrze, Prawo i Sprawiedliwość żąda komisji śledczej, być może padną jeszcze kolejne nazwiska polityków, których zięć, córka czy kolega znaleźli zatrudnienie w tej czy innej rządowej agencji i spółce Skarbu Państwa. Jednak bezpośrednie skutki polityczne afery ograniczają się na razie do dymisji Marka Sawickiego. Pojawiły się nawet pierwsze porównania reakcji Donalda Tuska na aferę taśmową z tą, która miała miejsce po aferze hazardowej. Szybkie decyzje personalne okazały się wtedy najlepszym wyjściem, a afera nie zatrzęsła notowaniami Platformy. Tak może być i teraz.

Mimo to nikt w koalicji nie miał jeszcze okazji, by z czystym sumieniem odetchnąć z ulgą. Oczywiste są powody, dla których minorowe nastroje panują obecnie w PSL.

Ludowcy dopiero będą - wraz z kolejnymi sondażami - liczyć straty spowodowane ujawnieniem nepotyzmu w rządowych agencjach i spółce Elewarr. Waldemar Pawlak ma zaś przed jesiennym kongresem partii kolejny problem na barkach.
Nie tylko ludowcy mają jednak kłopoty. I w PO zrobiło się bardzo nerwowo. - Wszyscy mamy wrażenie, że to nie koniec, że coś jeszcze nieciekawego się stanie - mówi Polsce polityk PO. To dość powszechne obecnie odczucie w rządzącej partii. Bo atmosfera w Platformie zaczęła się zagęszczać jeszcze w trakcie Euro - na kilka tygodni przed wybuchem afery z taśmami PSL. Z kilku powodów. Po pierwsze, dlatego że mniej więcej wtedy stało się jasne, że wewnątrz PO naprawdę rysuje się światopoglądowy - i jak szybko się okazało, zarazem polityczny - konflikt między skrzydłami konserwatystów i liberałów. Nieco komiczne początkowo deklaracje posła Godsona przestały być zabawne po głosowaniu w sprawie związków partnerskich. Stały się za to wyrazem determinacji platformerskich konserwatystów i tego, że postawieni pod ścianą nie zawahają się sięgnąć po najpoważniejsze środki.

Była też Jachranka i otwarcie jawnego pola wewnątrzpartyjnego sporu na linii Tusk - Gowin. Następnie - przypadek bez precedensu - ktoś z obecnych na tym zamkniętym spotkaniu Platformy przekazał nagranie z niego dziennikarzom.

Dodatkowo kilkuprocentowy zaledwie wzrost sondaży po Euro 2012 rozczarował większość polityków PO.

Wreszcie - nastroje w PO stawały się coraz bardziej rozdygotane także z powodu nasilających się pogłosek o poważnych problemach, które dopiero partię czekają. Bo przecież plotki o istnieniu nagrań, które mogą uderzyć w ludowców, zaczęły krążyć już w czerwcu. Powtarzali je sobie politycy i dziennikarze, w końcu można było o taśmach przeczytać nawet na Twitterze. Od tych plotek jeszcze ciekawsze było jednak pytanie: kto na tym zyska, komu zależy na uderzeniu bezpośrednio w PSL i pośrednio w rząd i Platformę.

Choć zaś na ładnych parę dni przed publikacją w obiegu krążyła nawet nazwa redakcji, która treść taśm w końcu opublikowała, na to ostatnie pytanie nie było powszechnie znanej i przekonującej odpowiedzi. I nadal nie ma. Wiadomo natomiast, że taśma raczej "trafiła" do redakcji "Pulsu Biznesu" niż została przez nią "zdobyta". A pytanie, kto ją tam przyniósł, jest dla rządzącej partii bardzo niepokojące. Na typowe dotąd dla PO konflikty wpływów i poglądów nakłada się siatka podejrzeń dotyczących inspiracji publikacji taśm. - Wiem, że nie zabrzmi to dobrze, ale boję się, że trochę to może przypominać klimaty w PiS przed jednym czy drugim rozłamem. To szukanie spisków i zdrajców myślałem, że nas to ominie - mówi jeden z posłów Platformy.

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gral
Za pokazanie niekompetencji i ignorancji Tuska i jego ministrów oraz służb specjalnych.
o
ok
Zarzadzenie Tuska do kolesi z parti KRASĆ ILE SIE DA -JAKOSC TO BEDZIE
g
gosc
Zlodzieje z PO na czele z rudym lisem mysla gdzie tu jeszcze mozna upchnac rodzinke na intratne i dobrze platne stolki
U
Uważam_Rze
Ministerstwo Rolnictwa ma pod sobą szereg rządowych agencji obracających olbrzymimi pieniędzmi. Podlegają one PSL, którego działacze mają dość specyficzną mentalność. Niestety, traktują oni te instytucje niejako coś, co ma służyć dobru wspólnemu, ale jako prywatny folwark. Pieniądze tych instytucji i synekury służą budowaniu struktur partyjnych ludowców.

Myliłby się jednak ktoś, kto uważa, że mamy do czynienia jedynie z aferą w PSL. To afera, która obciąża również Donalda Tuska i Platformę Obywatelską.

Ze sprawą Agencji Rynku Rolnego, o której mowa w nagraniu, zetknąłem się w 2009 r. jako szef CBA. Aferę ujawnili pracownicy ARR, którzy opowiedzieli o tych nadużyciach w białostockiej delegaturze CBA. Ujawnili działania Władysława Łukasika, ówczesnego szefa ARR, a obecnie głównego bohatera afery taśmowej. Przedstawili dowody bezceremonialnego łamania prawa, m.in. ustawianych konkursów pod konkretne osoby z PSL oraz nepotyzmu. W związku z rym prokuratura postawiła prezesowi ARR Łukasikowi zarzuty i jeszcze w 2009 r. sprawa trafiła do sądu.

Powiadomiłem o rym premiera Tuska, przesyłając mu nawet akt oskarżenia. Efekt był żaden. Premier Łukasika nie odwołał i dalej przez następne trzy lata pełnił on tę funkcję. Był to jasny sygnał dla PSL, że Donald Tusk przyzwala na tego typu praktyki w imię utrzymania sejmowej większości. Potem okazało się, że takie przyzwolenie dotyczy też działaczy PO, o czym świadczy afera hazardowa.

Jak widać, Tusk w ogóle nie reaguje na tego typu sprawy, a zajmuje oficjalne stanowisko, udając zaskoczenie, dopiero wtedy, kiedy afera wybucha w mediach. Kiedy sprawa przycicha, dalej dzieje się to samo.

Były szef ARR Łukasik pokazuje na nagraniu dokument - jak wynika z kontekstu - podpisany przez Sawickiego, w którym nakazywać on miał zatrudnianie konkretnych osób, swoich znajomych. Sawicki zeznawał w prokuraturze i przed sądem, że nigdy nie ingerował w politykę personalną tej agencji. Służby powinny błyskawicznie zabezpieczyć ten dokument, bo może to być kluczowy dowód na składanie przez Sawickiego fałszywych zeznań.

CBA badało też Agencję Rozwoju i Modernizacji Rolnictwa. Wiemy, że dochodziło do olbrzymich nadużyć przy przetargach, m.in. na sporządzanie map satelitarnych czy w informatyce. Osoby, które wówczas zatrzymywano, którym stawiano zarzuty czy które objęto aktami oskarżenia, mają się jednak świetnie, a nawet zachowują intratne posady w radach nadzorczych.

Wygląda na to, że Donald Tusk uznał, iż ten obszar to folwark PSL, udzielne księstwo, w które on się nie wtrąca dopóty, dopóki nie zagrozi to słupkom sondażowym. Aktem oskarżenia w sprawie ARIMR objęty jest płk Aleksander Lichocki, osoba przez lata pełniąca funkcje kierownicze w WSI. Jeden z głównych bohaterów obecnej afery to Andrzej Śmietanko, oficjalnie polityk PSL, ale przez długi czas był ministrem w kancelarii Aleksandra Kwaśniewskiego.

-------------------------------------------------------------------

Komentarz Jacka Kurskiego: Wszystko się wyjaśniło 19 lipca. Polska przegrała przed ETS w Luksemburgu sprawę o ustawę o hazardzie, co może skutkować wypłatą miliardowych odszkodowań za utracone zyski i poniesione straty branży Sobiesiaka i kolesiów, którą PO tak bardzo „chciała" ukrócić. Tusk dawał publicznie słowo honoru, że zgoda Komisji Europejskiej nie jest potrzebna.

W normalnym kraju oznaczałoby to megaskandal z premierem, który naraził kraj na straty, w roli głównej, tłumaczącym się, czy nie miał w tym interesu on lub ktoś z jego środowiska. W Polsce wystarczyło odpalić trzymaną w blokach startowych gadkę dwóch sfrustrowanych kolesiów (Serafin jest tu pewnie rzeczywiście marnym pionkiem), pognać usłużny mainstream na Sawickiego i pokazać, jaki Tusk stanowczy i praworządny. Małe chochle chytrego PSL, jakich zawsze było pełno, posłużyły do przykrycia wielomiliardowej grandy PO. To dziś istota polskiej polityki. Decydują dyspozycyjne, reżimowe media.
P
POdatek
Za pomocą "zaprzyjaźnionych" mediów (określenie Andrzeja Wajdy) Tusk wmówił Polakom, że CBA to zbędna instytucja, gnębiąca niewinnych ludzi. Żaden układ nie istnieję, jest wytworem chorej wyobraźni. Posłanka Sawicka to tylko biedna skrzywdzona miłość, a doktor G. to wręcz bohater, dobroczyńca ludzkości, szykanowany przez okrutny i zły reżim. Złodzieje stali się nagle niewinni jak te lilie polne, a ścigający ich funkcjonariusze – agenci CBA, prokuratorzy – mianowani zostali czarnym ludem.

A gdy już objęli władzę, to w pierwszej kolejności uderzyli w instytucje walczące z korupcją. Przetrącili kręgosłup CBA, prokuraturę zamienili w niedotykalną korporację, zmienili ustawę o NIK, likwidując protokoły kontroli, tak aby Izba pisała raporty bardziej ogólne, bez kłopotliwych szczegółów.

Nic zatem dziwnego, że rozmaite Rychy, Miry, Zbychy z PO oraz podobna do nich Śmietanka z PSL-u uznała to za jasny sygnał – można kraść.

A potem były już tylko kolejne zamiatane pod dywan afery, z hazardową na czele i znów jasny sygnał – jak złapią za rękę, to mówimy, że to nie nasza ręka. Nikt nam nie zrobi nic.

I seria samobójstw – tu się prezes zastrzelił, tam dyrektor powiesił – udziału osób trzecich nie stwierdzono.

Władza sprawowana przez PO i PSL jest po prostu sama w sobie korupcjogenna. Ona korupcję lubi, ona korupcji sprzyja, a układy korupcyjne jej sprzyjają z wzajemnością. W obronie obecnej władzy nie będą szczędzić pieniędzy ani sił.
c
cezar
Najbardziej podatne na pojawienie się czyPOraka są osoby niedouczone i niewyedukowane, po przebytych infekcjach PO-pagandowych. Młodzi , wykształceni z dużych miast , szczający do zniczy i bijący staruszki na Krakowskim są najbardziej narażeni .CzPOrak może jednak pojawić się u każdego i właściwie w każdym miejscu na ciele i mózgu dlatego trzeba zachować rewolucyjną czujność . Powstaje, gdy w zaczopowanym ujściu mózgu rozumowego zaczynają się rozwijać niesiołkowiec ,palikotowiec i bezideowiec. „Dojrzewa” od jednego do dwóch tygodni. Jego wzrost mogą zahamować specjalne szare maści Jeśli masz kilka czyPOraków na ciele, trzeba będzie leczyć je antybiotykami nie tylko w maści, ale także doustnie Gożdzikowa przypomina że na wyPOcenie platformy najlepsza etopiryna Nie dotykaj czyPOraka! Wyciskanie i przecinanie może spowodować, że infekujące bakterie się rozniosą i zamiast jednego czyPOraka będziesz mieć kilka. Poczekaj, aż „dojrzeje”, pęknie i sam oczyści się z ropy czyli krótko mówiąc „pozwólmy platformie upaść na ryj”.
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Afera taśmowa wygasa, ale w PO pełno nerwów. "Myślałem, że szukanie zdrajców nas ominie"
O
Obywatele
Kłopoty polityków z PO są niczym - w porównaniu z kłopotami jakie mamy MY z politykami PO (i z kasą jaką przewalają)
Dodaj ogłoszenie