Afera taśmowa: Sławomir Nowak odchodzi z polityki. Ostateczny upadek byłego ministra [TAŚMY WPROST]

Jakub Szczepański
Sławomir Nowak pytał, co może grozić za niewykazanie dochodów przy wpłacie na konto żony. Chodziło o 50 tys. zł
Sławomir Nowak pytał, co może grozić za niewykazanie dochodów przy wpłacie na konto żony. Chodziło o 50 tys. zł Bartek Syta/Polskapresse
Były minister transportu i prominentny działacz partii rządzącej najprawdopodobniej jest skończony. Obserwujemy ostatnie dni politycznej kariery Sławomira Nowaka.

Sławomir Nowak odchodzi z polityki. Ma to ogłosić premier Donald Tusk. Z nieoficjalnych informacji "Polski" wynika, że stanie się to jeszcze w tym tygodniu. To nie pierwszy raz, kiedy grunt pali się pod nogami byłego ministra transportu. Zdaje się jednak, że taśmy nagrane w lutym tego roku okażą się gwoździem do trumny dla niegdyś prominentnego polityka partii rządzącej. Tym bardziej że jego rozmowa z byłym wiceministrem finansów Andrzejem Parafianowiczem oraz byłym szefem GROM Dariuszem Zawadką miała dotyczyć afery zegarkowej i oświadczeń majątkowych Nowaka. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia stale toczy się proces w tej sprawie. Jedno jest pewne: to będą ciężkie dni. Zarówno dla Sławomira Nowaka, jak i całej partii Donalda Tuska.

Spotkania, które wstrząsnęły polską areną polityczną, odbyły się w warszawskim lokalu na Dolnym Mokotowie. W tym wcześniejszym, z lipca 2013 roku, wzięli udział prezes NBP Marek Belka i szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz. Jednym z głównych bohaterów drugiego, które odbyło się jeszcze w lutym tego roku, jest właśnie były minister transportu. A to wcale nie koniec rewelacji, bo jak deklaruje tygodnik "Wprost", taśm jest o wiele więcej. W każdym razie restauracja Sowa i Przyjaciele od dłuższego czasu słynęła ze spotkań na najwyższym szczeblu. Podczas jednego z nich o prześwietlenie własnych zysków martwił się Sławomir Nowak. Na swojego "doradcę" wybrał byłego wiceministra finansów Andrzeja Parafianowicza. "Parafianowicz był jedyną znaną mi kompetentną osobą, która mogła rozwiać moje obawy związane z kolejną kontrolą skarbową" - tłumaczył się były minister dziennikarzom "Wprost". Podobno po spotkaniu obydwu panów, wystawiono im rachunek opiewający na 2 tys. zł.

Na razie opublikowano jedynie krótki fragment rozmowy, w której pierwsze skrzypce gra były minister transportu. Nie jest to nagranie, lecz stenogram. Dotyczy kontroli finansów małżonki Sławomira Nowaka. - I chcą ją trzepać. Cały 2012 rok. Chcą najpierw wziąć rachunek bankowy. (…) Mam nadzieję, że to dotyczy tylko jej działalności, a nie będą chcieli crossować tego z moim rachunkiem. (…) Bo ona jedzie od paru lat na stracie, potężnej - wyraził swoje wątpliwości były szef resortu transportu. - Ja to wszystko wiem… ale… bo ja z Urzędu Kontroli Skarbowej to już odkryliśmy bardzo dawno. UKS, komputery wyrzuciły (…) zablokowałem to - zapewniał swojego kumpla Andrzej Parafianowicz. Poseł PO pytał byłego wiceministra finansów, co może grozić za niewykazanie dochodów przy wpłacie na konto żony. Chodziło o 50 tys. zł.

Sprawa finansów Nowaka wracajak bumerang. W styczniu trafiła do sądu, teraz znów pojawia się na okładkach gazet

Politycy partii rządzącej albo nabierają wody w usta, albo kwestionują prawdziwość nagrania. Inni twierdzą, że taśmy zawierają wypowiedzi wyrwane z kontekstu. Tak czy owak, wielkimi krokami zbliża się koniec Sławomira Nowaka. - O ile słyszałem osiem minut rozmowy między panem Belką a Sienkiewiczem, to mogę próbować się jakoś wypowiadać na ten temat, chociaż z zastrzeżeniem, że dzisiaj techniki pozwalają na daleko idącą ingerencję w takie nagrania. W każdym razie można tu próbować dokonywać jakichś ocen - mówi "Polsce" jeden ze znanych polityków PO. - To, co się stało ani tym rozmówcom, ani nam sondaży nie podniesie. W sensie politycznym to jest pytanie o to, na ile ludzie przestali się bać Antoniego Macierewicza oraz Prawa i Sprawiedliwości. Czy strach przed dojściem tych osób do władzy jest większy niż niechęć wywołana tymi wszystkimi informacjami - dorzuca.

W drugiej połowie maja ubiegłego roku, również po publikacji tygodnika "Wprost", wszczęto śledztwo przeciwko szefowi resortu transportu. Dziennikarze napisali, że Nowak miał koleżeńskie układy z biznesmenami zarabiającymi na kontraktach z państwowymi firmami i doradzającymi Platformie Obywatelskiej. Według autorów tekstu dzięki umowom z instytucjami rządowymi spółka CAM Media zarobiła miliony złotych. Co więcej, z artykułu wynikało, że szef resortu transportu nie ujawnił całej prawdy o swoich finansach w kilku kolejnych oświadczeniach majątkowych. Właśnie w ten sposób wybuchła "afera zegarkowa". Nowak groził "Wprost" pozwem, ale na koniec jego zapewnienia spaliły na panewce. Zresztą im później od publikacji, tym gorzej. Dla Nowaka oczywiście. W połowie listopada złożył dymisję ze stanowiska ministra transportu, którą przyjął premier.

Na początku tego roku śledczy przedstawili Nowakowi zarzuty złożenia nieprawdziwych oświadczeń majątkowych. Chodziło o dokumenty składane przez byłego ministra w okresie od listopada 2011 roku do marca 2013 roku. Poseł nie wykazał w nich zegarka renomowanej firmy, o wartości - jak wynika z dwóch opinii biegłego - minimum 17 tys. zł. Oprócz sprawy zegarka badano też nieujawnienie w oświadczeniu majątkowym leasingowania samochodu volvo. Prokuratura uznała jednak, że pojazd - jako własność banku - nie musiał być wpisany do oświadczenia majątkowego.

Warto dodać, że zgodnie z przepisami do oświadczenia należy wpisywać przedmioty warte co najmniej 10 tys. zł. - Czuję się niewinny, bo jestem niewinny, wszystko, co miałem do powiedzenia w tej sprawie, już wcześniej powiedziałem prokuratorom, wyjaśniłem całość sprawy, liczę na to, że szybko sprawa trafi do niezawisłego sądu i to przed sądem dowiodę swojej niewinności, bo całe szczęście w Polsce to sądy, a nie prokuratura wydają wyroki - jeszcze w styczniu, tuż po wyjściu z prokuratury twierdził Nowak. Grozi mu trzy lata za kratkami.

Najnowsza publikacja "Wprost" i taśmy kompromitujące obóz rządzący dowodzą, że niewinność Sławomira Nowaka może okazać się kwestią wysoce dyskusyjną. Nagranie rozmowy Marka Belki i Bartłomieja Sienkiewicza liczy podobno dwie godziny. Jak do tej pory ujawniono jedynie osiem minut. Taśmy zawierające rozmowy Andrzeja Parafianowicza i Sławomira Nowaka nie zostały jeszcze upublicznione.

Do całej sprawy ma się odnieść premier Donald Tusk. Zrobi to dzisiaj o godz. 15. Wydaje się, że cokolwiek powie, kariera byłego ministra transportu jest skończona.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
ksantypa_222
Ja się z wami już nie bawię, zabieram gałganki i łeb od lalki.
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Afera taśmowa: Sławomir Nowak odchodzi z polityki. Ostateczny upadek byłego ministra [TAŚMY WPROST]
G
Gość
co się miało nie udać ?
G
Gość
Czy Nowakowi i jego żonie udało się "skręcić" sprawę lewych dochodów, czy nie?
Dodaj ogłoszenie