Afera hejterska w Ministerstwie Sprawiedliwości. Piotr Zaremba: Ciężko uwierzyć, że Zbigniew Ziobro nie wiedział, co dzieje się w resorcie

Piotr ZarembaZaktualizowano 
Piotr Zaremba: A może Ziobro ma już zbyt wielką wiedzę, także o ludziach obecnego układu rządzącego, aby się go pozbyć?
Piotr Zaremba: A może Ziobro ma już zbyt wielką wiedzę, także o ludziach obecnego układu rządzącego, aby się go pozbyć? fot. Bartłmiej Ryży
Przekażę szefowi, niech też się ucieszy - w tak rozczulający sposób wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak wplątał ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę w hejterską kampanię wymierzoną w sędziów. W tym sensie wplątał, że na niego niemądrze wskazał w internetowej korespondencji. Ale ciężko uwierzyć, że zorganizowana grupa działała za plecami mocno trzymającego w garści swój resort ministra.

Zacznijmy od tego, że Piebiak wygrywa niniejszym konkurs na piramidalną głupotę. Nad współpracą z osobą mu nieznaną, internetową ochotniczką Emilią Szmydt, w czynieniu oczywistych świństw, każdy dwa razy by się zastanowił. Tymczasem ważny polityk, jeden z szefów resortu sprawiedliwości, zachował się jak uczeń podstawówki. Już choćby za poziom swojej kadry Ziobro powinien zapłacić.

Czytaj także

Jest rzeczą oczywistą, że armie trolli wojują w sieci przy okazji każdego politycznego starcia. Wojują po obu stronach, choć kręgi rządowe zyskują tu przewagę. Wystarczyło prześledzić fabrykowane pod różnymi nickami wpisy uderzające w strajk nauczycieli, aby się o tym przekonać. Jest to dowód na znikczemnienie obecnej polityki. Jeśli zaś partie wydają pieniądze publiczne, żeby wynajmować trolle, to pewnie także powód do kroków prawnych, co jest jednak czystą teorią, bo trudno tego dowieść. Skądinąd to dobry przyczynek do problemu wiarygodności przynajmniej części internetowych „debat”. Coś, co miało być, i bywało, wentylem wolności, staje się wielkim śmietnikiem. Produkowanie kłamstw, czy półprawd zmieszanych z kłamstwami, to dziś nic trudnego.

Tyle, że akurat w przypadku akcji hejtowania środowisk sędziowskich, wnioski nasuwają się same. Przecież rządzący obóz otwarcie się w to zaangażował, finansując ze środków dostarczonych przez spółki skarbu państwa billboardową kampanię „Sprawiedliwe sądy”. Wywieszając gdzie popadnie oskarżenia albo kłamliwe, albo przynajmniej tendencyjnie uogólnione, a wymierzone w całe środowisko. Na tym tle akcja pod patronatem Łukasza Piebiaka jawi się jako detaliczna i amatorska. Tyle że i za tamtą akcją tylko formalnie stała Polska Fundacja Narodowa. Ona miała zapewniać osłonę rządowym inicjatywom przygotowanym przez ministra Ziobrę. Inicjatywom, których cel był jasny: przetrącenie kręgosłupa wymiarowi sprawiedliwości tak, żeby nie zagrażał interesom obecnej władzy.

W tej akcji odwoływano się do realnych grzechów środowiska sędziowskiego, i do jego niechęci, aby cokolwiek w funkcjonowaniu sądów zmieniać. Ale te polityczne argumenty to było jak widać za mało. Trzeba było sięgnąć po metody najniższe: grzebanie w życiu prywatnym, w dochodach, żonach, dzieciach i kochankach. Jeśli zaczyna się tym zajmować, choćby pośrednio, jako gwarant bezkarności, państwo, robi się nieprzyjemnie. A taki sens miała uwaga Piebiaka: „za dobro nie zamykamy”. To nie są standardy państwa praworządnego, nawet jeśli mamy w nim nadal do czynienia z demokratycznym sporem.

Śmierć boksera Dawida Kosteckiego to jeden z kilku tajemniczych zgonów osób, które coś wiedziały o tak zwanej aferze podkarpackiej

Poza wiceministrem w te działania zaangażowani byli sędziowie oddelegowani do resortu sprawiedliwości. Widać gołym okiem, że Ziobrze udaje się, choć pewnie połowicznie, coś, co nie udawało się poprzednikom z innych partii. Że buduje z mniejszości środowiska zwartą grupę gotową na obsługiwanie najbardziej drażliwych i dwuznacznych interesów władzy. Są to kadry dobrze opłacane i uczone dyspozycyjności. To są nowi prezesi sądów, zapewne większość członków nowej KRS, także Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Można było tylko przyklasnąć większej kontroli nad dyscypliną i moralnością sędziów, gdyby nie ten doraźny kontekst. Zupełnie jawnie korumpuje się lub uzależnia część sędziów.

To w ostatnim czasie nie jedyna afera związana z resortem Ziobry. W uporczywej odmowie obywatelom dostępu do elementarnej publicznej informacji, czyli list poparcia dla kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa, tylko pozornie na pierwszej linii frontu są organy Sejmu oraz prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Przecież ta odmowa ma ukryć detale innej akcji, prowadzonej ręcznie przez Ziobrę i jego współpracowników. Jeśli wśród osób zgłaszających kandydatów do KRS przeważali faktyczni urzędnicy ministerstwa, obciąża to tego ministra. Jeśli maskuje się uchybienia, na przykład brak wystarczającej liczby podpisów - tym bardziej.

Także inna historia musi budzić głęboki niepokój. Śmierć boksera Dawida Kosteckiego to jeden z kilku tajemniczych zgonów w więzieniu osób, które coś wiedziały o tak zwanej aferze podkarpackiej. Sama konstrukcja samobójstwa w celi jest tak naciągana, że może dać się na nią nabrać jedynie naiwniak albo człowiek mechanicznie broniący obecnej władzy. Jeśli mamy do czynienia z takimi historiami, to znaczy, że mafia, taka lub inna, czuje się bezkarna w polskich więzieniach. Więziennictwo należy do władztwa ministra Ziobry. A w aferze podkarpackiej pojawiają się nazwiska ważnych polityków PiS.

W każdej z tych historii prokuratura demonstruje lekceważenie problemu lub bezradność. Nieprzypadkowo, bo przecież śledczy nie wiedzą, czy nie złapią za rękę swoich przełożonych, winnych choćby zaniedbania swoich obowiązków, jeśli nie czegoś gorszego.

Byłem i nadal jestem zwolennikiem prokuratury rządowej. Politycy prawicy mieli rację twierdząc, że system poprzedni, prokuratury autonomicznej , kontrolowanej przez samą prawniczą korporację, sprzyjał bezwładowi i brakowi odpowiedzialności za cokolwiek. Ale diabeł tkwi w szczegółach: ten system powinien zapewniać prokuratorom pewien stopień niezależności od szefów w prowadzeniu konkretnych śledztw. A w wyjątkowych sytuacjach, kiedy trzeba patrzeć na ręce samej władzy, powinna istnieć droga dla innych procedur. Przykładowo w USA prokurator generalny jest przełożonym wszystkich prokuratorów federalnych. Ale w przypadku dochodzeń niewygodnych dla rządzących powołuje się specjalnych oskarżycieli wyłączonych z normalnego systemu. Taki model gwarantuje przynajmniej nadzieję na obiektywizm. Polska prokuratura jest skazana na pełną dyspozycyjność. A Ziobro nie ma skrupułów, aby dochodzić w tej sprawie do ściany.

PiS dobrze wyczuwa, że wszystkie te patologie nie wywołują na tyle wielkiego zaniepokojenia Polaków, aby z ich powodów zmieniać wyborcze preferencje. Nie ma więc mowy o śledztwie parlamentarnej komisji, a wizja „niezależnego prokuratora” to czysta fantazja. Receptą są najwyżej kosmetyczne korekty. Taką korektą była dymisja Piebiaka. Wciąż nie wiadomo, na ile nakazana przez wyborcze centrum dowodzenia PiS z udziałem Jarosława Kaczyńskiego, a na ile zainicjowana przez samego Ziobrę. Może chcącego uciąć spekulacje przed rozszerzeniem się afery na inne sprawki resortu?

Ciekawe, że powierzenie tak wielkiej władzy ministrowi, którego człowiekiem jest sterujący na co dzień prokuraturą Bogdan Święczkowski, ma wpływ również na wewnętrzny układ sił po prawej stronie. Ziobrę podejrzewano nawet o działania na niekorzyść samego Mateusza Morawieckiego. Premier być może chętnie by się go pozbył, ale nie może. Decyduje wola Jarosława Kaczyńskiego.

Czytaj także

Ten kieruje się wieloma motywami, także uznaniem Solidarnej Polski za realnego koalicjanta, potrzebnego do utrzymania bezpiecznej większości, teraz i po wyborach. Ale naturalnie mógłby przynajmniej próbować ograniczyć jego wszechwładzę. Czy nie robi tego, bo wojna z sędziowskim środowiskiem to jego cel prawie ideologiczny? Żeby go osiągnąć, postawił na człowieka, którego niespecjalnie cenił i któremu nie ufał. Teraz jego dymisja byłaby symbolicznym podważeniem „reformy wymiaru sprawiedliwości”. A ona jest wciąż na sztandarach.

A może Ziobro ma już zbyt wielką wiedzę, także o ludziach obecnego układu rządzącego, aby się go pozbyć? Jeśli przesądza ten ostatni argument, znaczy to, że wszechwładny lider dał się złapać w pułapkę.

POLECAMY W SERWISIE POLSKATIMES.PL:

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 14

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

chłopaczyno, a może nieudolny Trzaskowski i śmieszne POKO zaplaci za zatrucie Wisły ?

G
Gość

trollowanie, hejtowanie i inne pierdy - to jest pokaz kapitalistycznej bezsilności narodów wokól patologii tego systemu i mega niesprawiedliwości oraz zbrodniczości demokracji która dla kasy zezwierzęciła ludzkość. a teraz podpalmy kilka lasów by było gdzie postawić parę zamków i kurników jakichś mafiozów którym jeszcze za mało kasy i władzy. PRL w porównaniu to było coś najlepszego co spotkało Polskę w całych swoich dziejach.

G
Gość

to tak jak uwierzyć że Rostowski "pinindzynimainiebędzie" oraz Tusk nie wiedzieli o okradaniu przez mafie VATowskie Polski. A konkurs na piramidalna głupote dawno wygrał Rostowski.

A wojne troli drogi panocku wygrywa Breza, nie słyszało sie czy nie zrozumiało ?

G
Gość
24 sierpnia, 23:22, dyzma:

Zaremba ...widać nie śmierdzą ci niemieckie pieniądze...weź się za uczciwą robotę...naprzód do łopaty

który śedzia ci płaci ? czy bezpośrednio ziobro ? czy dowiemy sie z następnych nagrań ?

m
mar
2019-08-24T23:22:20 02:00, dyzma:

Zaremba ...widać nie śmierdzą ci niemieckie pieniądze...weź się za uczciwą robotę...naprzód do łopaty

Zaremba jest jednym z najuczciwszych polskich dziennikarzy. Odpierdol się od gościa buraczku.

G
Gość

Lepiej późno zrozumieć niż wcale ,Panie Zaremba.

d
dyzma

Zaremba ...widać nie śmierdzą ci niemieckie pieniądze...weź się za uczciwą robotę...naprzód do łopaty

G
Gość
2019-08-23T20:19:24 02:00, Wotan:

A może Zaremba nie będzie gorszy od "emilii" i się przyzna, kto mu zleca hejtowanie PiS od początku jego rządów? Myślę, że ten rozkazodawca jest ze stajni dziennikarskiej pana, który ma inicjały A.M.

DEBIL !

G
Gość
2019-08-24T11:09:42 02:00, WaldJan:

Szkoda, że tyle lat trzeba Panu było, żeby dojść do tak oczywistych wniosków...

Jednak lepiej późno, niż za późno...

S
Stan

Emilia Szmydt wcale nie jest osobą nieznaną dla Piebiaka, to żona jego kolegi. Dlatego ochoczo przystępuje do hejtowania.

M
Młot na Wotana
2019-08-23T20:19:24 02:00, Wotan:

A może Zaremba nie będzie gorszy od "emilii" i się przyzna, kto mu zleca hejtowanie PiS od początku jego rządów? Myślę, że ten rozkazodawca jest ze stajni dziennikarskiej pana, który ma inicjały A.M.

Twój komentarz jest typowy dla debili. Sorry, ale piszesz takie głupoty, że aż zęby bolą.

W
WaldJan

Szkoda, że tyle lat trzeba Panu było, żeby dojść do tak oczywistych wniosków...

l
lelka

Na podstawie orzeczenia pani mgr Przyłębskiej, nowa KRS została powołana na wspólną kadencje. W tym przypadku podanie się do dymisji 1 czy 2 jej członków, zostanie odwołana w całości i powołana jeszcze raz na nowo? Czy w tym przypadku nie jest tak, że nie mogą sobie pozwolić na usunięcie choćby jednej osoby z KRS?

W
Wotan

A może Zaremba nie będzie gorszy od "emilii" i się przyzna, kto mu zleca hejtowanie PiS od początku jego rządów? Myślę, że ten rozkazodawca jest ze stajni dziennikarskiej pana, który ma inicjały A.M.

Dodaj ogłoszenie