Adam Zamoyski „Orły nad Europą”, Wydawnictwo Literackie 2018, 414 str.

Włodzimierz Jurasz
Włodzimierz Jurasz
Fot. Archiwum
Niektórzy z polskich bohaterów Bitwy o Anglię po wojnie zostali najemnikami

"I pamiętajcie – trzymać się z dala od alkoholu i od polskich lotników”. Takimi słowy w roku 1941 przełożona pewnej angielskiej szkoły ostrzegała absolwentki na zakończeniu roku. Wieść gminna głosiła bowiem, że polskim pilotom nie sposób się oprzeć.

Te słowa to jeden z (niepozbawionych podstaw) mitów powstałych wokół dziejów naszych rodaków, bohaterów Bitwy o Anglię. Mitów ożywionych właśnie dzięki dwóm filmom poświęconym historii Dywizjonu 303. Przytacza je też Adam Zamoyski, brytyjski historyk polskiego pochodzenia, w książce „Orły nad Europą. Losy polskich lotników w czasie II wojny światowej”, wznowionej teraz przez Wydawnictwo Literackie na powracającej fali zainteresowania tym tematem (pierwsze polskie wydanie ukazało się przed laty pod tytułem „Zapomniane dywizjony. Losy polskich lotników”).

Ale świetnie udokumentowana i znakomicie napisana (niczym powieść sensacyjna) książka nie jest dziełem powstałym wyłącznie „ku pokrzepieniu serc”. Najciekawszy, może wręcz najważniejszy, jest jej rozdział ostatni, zatytułowany „Zbędni ludzie”, opisujący powojenne losy polskich bohaterów Bitwy o Anglię. Wszyscy chyba pamiętają już o defiladzie zwycięstwa, do której polskich lotników nie dopuszczono. Ale Adam Zamoyski opisuje także inne, choć utrzymane w nieco mniejszej skali wydarzenia. Bo po wojnie polscy lotnicy (i – szerzej - wszyscy żołnierze Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie), stali się dla Brytyjczyków wielkim problemem – jako „największa nielegalna armia prywatna, jaka kiedykolwiek istniała w tym kraju” (tak określił naszych żołnierzy nieprzywołany przez Zamoyskiego z nazwiska sędzia).

Wedle sondażu Gallupa z roku 1946 tylko 30 procent Brytyjczyków opowiadało się za prawem Polaków do pozostania na Wyspach; 56 procent żądało deportacji. Przeciw zatrudnianiu Polaków, nawet na podrzędnych stanowiskach, na przykład w górnictwie, występowały związki zawodowe. W pobliżu polskich baz pojawiały się napisy „Poles go Home”. Z fabryki produkującej igły do gaźników wyrzucono dwóch zdemobilizowanych polskich robotników, bo pracowali za dobrze, co oprotestowali ich brytyjscy koledzy.

Mimo wszystko wielu lotnikom, jak pisze Zamoyski, udało się jakoś urządzić. Także w zawodzie – choć losy niektórych potoczyły się wręcz sensacyjnie. Wielu uczestniczyło w słynnym berlińskim moście powietrznym, dostarczając zaopatrzenie do odciętego od świata przez Sowietów Berlina Zachodniego. Wykonywali szpiegowskie loty nad ZSRR, współpracowali z CIA, a Jan Zumbach m.in. pracował dla Moise Czombego, przywódcy Katangi, prowincji odrywającej się od Konga, tworzył także siły powietrzne Biafry, zbuntowanej części Nigerii (zmarł w roku 1986 w Paryżu, w niewyjaśnionych okolicznościach).

I to dopiero jest znakomity materiał na utrzymany w konwencji „Psów wojny” hollywoodzki film…

KONIECZNIE SPRAWDŹ:

FLESZ: Emerytury dla matek - kto będzie je dostawał?

Wideo

Materiał oryginalny: Adam Zamoyski „Orły nad Europą”, Wydawnictwo Literackie 2018, 414 str. - Dziennik Polski

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie