Adam Wawrusiewicz: To odkrycie to prawdziwy skarb

Julia Szypulska jszypulska@wspolczesna.pl
Wykopane monety z czasów Cesarstwa Rzymskiego są autentyczne. Znaleziono je na charakterystycznym wzgórzu nad rzeką Świsłocz. Warte są nawet kilkaset tys. zł. Na zdjęciu Adam Wawrusiewicz, adiunkt w dziale archeologii Muzeum Podlaskiego w Białymstoku Andrzej Zgiet
Eksperci orzekli: Wykopane monety z czasów Cesarstwa Rzymskiego są autentyczne. Znaleziono je na charakterystycznym wzgórzu nad rzeką Świsłocz. Warte są nawet kilkaset tys. zł

Przez ostatnie tygodnie archeolodzy z Muzeum Podlaskiego w Białymstoku badali monety znalezione pod koniec maja na terenie gm. Kuźnica. To ponad 200 srebrnych krążków z czasów Cesarstwa Rzymskiego. - Pochodzą z połowy II wieku n.e. - mówi Adam Wawrusiewicz, adiunkt w dziale archeologii muzeum.

Widnieją na nich podobizny cesarzy Hadriana i Antoniusza Piusa oraz wizerunki żony tego ostatniego - Faustyny Starszej i jej córki - Faustyny Młodszej. Badania wykazały, że skarb odkryto w miejscu jego złożenia - na wzgórzu nad rzeką Świsłocz. - Być może chodziło o złożenie daru bóstwom, by np. umożliwiły szczęśliwe dotarcie do celu - przypuszcza Wawrusiewicz.

Rzeka Świsłocz była łącznikiem pomiędzy ważnymi szlakami wodnymi Narwi, Supraśli i Niemna. Między bajki należy włożyć twierdzenia, że przed wiekami były na tym terenie tylko nieprzebyte puszcze. Były to ziemie zasiedlane o tysiące lat wcześniej. W czasie, z którego pochodzą monety, przybywały tam plemiona Gotów, które budowały swoje osiedla. Trwał też handel między barbarzyńcami a Cesarstwem Rzymskim. Przez teren dzisiejszej gminy Kuźnica prowadził jeden z dawnych szlaków handlowych. Nie ulega wątpliwości, że monety są wyjątkowym znaleziskiem. Z historycznego punktu widzenia są bezcenne.

- Do tej pory na tym terenie nie mieliśmy aż tak dużego depozytu - przyznaje archeolog z Muzeum Podlaskiego. - Ostatnie znaleziska miały miejsce pod koniec XIX wieku.

Monety - choć ze srebra doskonałej próby - nie są jednak unikatami. Numizmatów z tego okresu jest na rynku kolekcjonerskim całkiem sporo. Nie znaczy to jednak, że wartość monet jest niewielka. Znaleziskiem zajmą się wkrótce specjaliści, którzy określą to konkretnie. Według wstępnych szacunków może chodzić o kilkaset tys. zł.

Następnie monety zostaną zakonserwowane i udostępnione zwiedzającym Muzeum Podlaskie w Białymstoku.

Prawdopodobnie znalazca otrzyma nagrodę. Jej wysokość zależy od wartości znaleziska. Może to być od kilku do kilkudziesięciu tys. zł. Zdecyduje o niej minister kultury.

Wideo

Materiał oryginalny: Adam Wawrusiewicz: To odkrycie to prawdziwy skarb - Kurier Poranny

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

b
b

Złodziejskie prawo. Nasze państwo chętnie położy łapę nawet na tym co nigdy do niego nie należało i zawsze znajdzie na to jakiś argument. "Dajcie mi człowieka a paragraf się znajdzie" lub "jak się chce uderzyć psa to kij się znajdzie". Tyle mam w tym temacie do powiedzenia.

 

z
z innych czasów.

co do nagrody. Znam faceta co podczas budowy domu znalazł dzban pełen złotych monet, zawiadomił pobliskie muzeum , te chyba konserwatora , konserwator policje , ta przybyła pierwsza i wszystkich spisała , Gośc spędził kilka godzin na komisariacie.. Przybyły konserwator wraz z muzealnikami  odebrał dzban , przerwał prace na budowie trwały tam jakieś poszukiwania około miesiąca. Potem ktos negocjował nagrode , uzgodniono ze bedzie to jedna z monet ktora znalazca bedzie mógł pokazaywac znajomym , bo kazdy był ciekaw co tam znaleziono . Po około 2 latach wpadła o 5 rano ekipa 'kominiarzy' z karabinami itd i zakuła domowników w kajdanki na glebie , prokurator przedstawił nakza aresztowania i przeszukania bo zrabowane mienie wielkiej wartości.

Chodziło o ta monete , wszystko bo zmienił się konserwator czy ktos tam . Gość został aresztowany i pona 6 miesiecy siedział , by nie mataczyc , Po około 2 latach sądzenia sie , gościa 

uniewinniono a ............ moneta zagineła  pomędzy sądem i prokuratura /jak napisałem była złota/.

Ale w sprawie zagnięcia tochodzenie zamknieto po około 30 dniach.

I tyle.

o
ok

jeżeli od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych to pewnie dostaną 500 zł (500+) ;)