Adam Synowiec: Wypijmy za Gruzję!

szef działu świat i nauka
Gruzja ma swoje historyczne terytorium, które jest niepodzielne i nikt pod żadnym pozorem nie może na nie podnosić ręki, mówił prezydent Lech Kaczyński w Tbilisi dwa miesiące temu.

Teraz wybrał się znowu do Gruzji, naszego "strategicznego partnera", jak utrzymuje prezydent RP. Kraj ten musi być faktycznie ważny, jeśli wziąć pod uwagę, jak często bywa tam Lech Kaczyński. Trzeci raz w tym roku.

Swe historyczne terytorium ma zapewne też Serbia, buntująca się przeciw oderwaniu od niej Kosowa. Ale sojusznikiem Serbii jest Rosja, ta sama, która chciałaby usamodzielnienia się Abchazji i obecnie części Gruzji. Choć sytuacja i w Serbii, i w Gruzji wygląda na dokładnie taką samą, jest więc diametralnie różna.

Tarcza antyrakietowa w Polsce od jakiegoś czasu przestała spełniać rolę kijka, którym straszy się Rosję. Wystrugano więc nowy: przystąpienie do NATO (a potem i UE) Kijowa i Tbilisi, co stworzyłoby przyczółki do podgryzania miękkiego podbrzusza Rosji.

Zdaniem znawców, kolejna wizyta prezydenta RP w Gruzji to jedynie próba pokazania, że "partnerstwo wschodnie" to nie tylko hasło, a za inicjatywą stoi właśnie polska głowa państwa.

A konkretem byłaby płynąca do Polski gruzińskimi i ukraińskimi rurami azerska ropa. Albo chociaż czerwone, gruzińskie wino. Ale to chyba tylko bajka. Taka jak ta o żelaznym wilku.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie