Adam Purwin: PKP Cargo rok po debiucie nadal stawia na rozwój

Redakcja
Adam Purwin, prezes PKP Cargo S.A.
Adam Purwin, prezes PKP Cargo S.A.
Największy polski przewoźnik – PKP Cargo – w ubiegłym roku zadebiutował na giełdzie. Spółka od tego czasu zwiększyła swój udział w rynku do ponad 50 proc., zainwestowała już ćwierć miliarda złotych w modernizację i zakup taboru, a także ogłosiła zamiar przejęcia dwóch krajowych konkurentów i kilku przewoźników zagranicznych. Co planuje dalej? Na ten temat rozmawiamy z Adamem Purwinem, prezesem PKP Cargo S.A.

Rocznica debiutu zbiegła się z informacją o sporze zbiorowym ze związkami. Czego dotyczy ten spór?
Spór dotyczy głównie postulatów płacowych, wysuniętych przez związki zawodowe zaledwie po kilku miesiącach od zakończenia poprzedniego sporu zbiorowego. Przypomnę, że w wyniku osiągniętego wówczas kompromisu pracownicy dostali podwyżki w sierpniu oraz premie. Ponadto, 95 proc. naszych pracowników ma wieloletnie gwarancje zatrudnienia wynikające z Paktu Gwarancji Pracowniczych, uzgodnionego przed debiutem giełdowym spółki. Z tym wiąże się także premia prywatyzacyjna  wyrażona w akcjach pracowniczych – jej obecna wartość to ok. 5 tys. zł na każdego pracownika. Biorąc to pod uwagę, najnowsze żądania związków zawodowych budzą zaskoczenie. Zwłaszcza, że ich spełnienie oznaczałoby kolejne obciążenia finansowe, sięgające kilkudziesięciu milionów złotych w samym tylko 2014 r. Tymczasem spółka funkcjonuje w tym roku w naprawdę trudnych realiach, a rok 2015 – zgodnie z najbardziej optymistycznym scenariuszem – będzie równie ambitny. Konkurencja jest bardzo silna, zwłaszcza w sytuacji ograniczonego wzrostu rynku, modernizacja linii kolejowych obejmie najważniejsze trasy towarowe, obniżane są prognozy wzrostu gospodarczego. A kondycja naszej branży jest ściśle uzależniona od koniunktury.

Związkowcy podkreślają, że spółka ma zyski, wypłaca dywidendę. Co złego jest w podzieleniu się zyskami z pracownikami?
Dzięki wysiłkowi włożonemu w usprawnienie naszej działalności i codziennej ciężkiej pracy naszych pracowników rzeczywiście osiągnęliśmy w pierwszym półroczu bardzo dobre wyniki finansowe. Potwierdza to tylko, że zdecydowana większość naszych pracowników rozumie sytuację spółki. Ludzie wiedzą, że ich zaangażowanie ma przełożenie na siłę PKP Cargo i że wysiłek ten jest konieczny na  bardzo konkurencyjnym rynku, na którym towary wozi ponad 50 innych graczy. Dodatkowo mają świadomość, że kolej w Polsce musi nadrobić ogromne zaległości ostatniego dwudziestolecia, bo w wielu miejscach przegrywa z transportem drogowym. Dlatego PKP Cargo – korzystając z silnej pozycji finansowej – musi się zmieniać i uelastyczniać, wewnętrznie i zewnętrznie. Przejęcia, które planujemy,  to inwestycja w przyszłość. Umocnienie pozycji w naszym regionie Europy to gwarancja bezpiecznej przyszłości dla całej firmy. Dobra sytuacja finansowa pozwala nam na inwestowanie także w ludzi – od początku tego roku PKP Cargo przyjęło do pracy prawie 500. maszynistów, z czego zdecydowana większość to młodzi ludzie, których będziemy dopiero uczyć tego zawodu. Samo szkolenie nowych maszynistów pochłonie 21 mln złotych. Patrzymy na sytuację spółki w długim terminie, a nie doraźnie i byłoby dobrze, gdyby nasi partnerzy ze związków zawodowych podzielali to spojrzenie, jeśli PKP Cargo ma pozostać stabilnym i perspektywicznym pracodawcą.

Jak z perspektywy oceni Pan debiut PKP Cargo na warszawskim parkiecie?
Debiut giełdowy był dla nas krokiem ważnym i niełatwym, biorąc pod uwagę niesprzyjające warunki rynkowe. Został oceniony bardzo pozytywnie przez analityków i inwestorów – pierwszy dzień notowań zakończyliśmy ponad 19-proc. wzrostem kursu akcji. Do dziś nasze IPO jest szeroko komentowane i nagradzane. Jesteśmy drugim co do wielkości przewoźnikiem w Europie i pierwszym z branży w Unii Europejskiej, któremu udało się z sukcesem przeprowadzić ofertę publiczną. W 2008 r. próbował tego DB Schenker, ale ostatecznie tamten projekt nie został zrealizowany. Debiut na GPW był dla nas momentem przełomowym, który był możliwy dzięki pracy wielu ludzi. To nie był efekt wyłącznie 2013 roku, na ten sukces złożyło się naprawdę wiele lat pracy u podstaw. Teraz jesteśmy firmą, która spokojnie patrzy w przyszłość.

Rzeczywiście w dniu debiutu wasze akcje szły jak „ciepłe bułeczki”. Jak jest teraz, nadal jest duże zainteresowanie?
Nasze akcje są wciąż atrakcyjne, bo nie ma tak dużych podmiotów z naszej branży notowanych na europejskich parkietach, a raportując nasze wyniki przez ostatni rok udowodniliśmy, że dotrzymujemy obietnic składanych przy okazji debiutu i kreujemy wartość dla akcjonariuszy nawet w trudnej sytuacji rynkowej. Dwie spółki rosyjskie notowane na giełdzie w Londynie, do których nas porównywano jeszcze rok temu, staniały o ok. 20 - 30 proc. Wartość naszej spółki od momentu oferty publicznej wzrosła o ok. 500 mln zł. Bieżąca cena akcji PKP Cargo jest o kilkanaście procent wyższa od ceny emisyjnej. Kto zatrzymał akcje kupione w ofercie publicznej, nie stracił.

Pobierałeś zasiłki w czasie epidemii? To musisz wiedzieć

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie