Adam Bodnar: Moja misja na stanowisku RPO? Zlikwidować w...

    Adam Bodnar: Moja misja na stanowisku RPO? Zlikwidować w Polsce problem bezdomności

    Anita Czupryn

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Wątpliwość, jaką mam, dotyczy tego, czy nowy Kodeks karny będzie służył bogatym. Daje on niezwykłe możliwości osobom, które mają zasobną kieszeń - mówi Adam Bodnar, kandydat na rzecznika praw obywatelskich.
    Adam Bodnar: Wiara nie była fundamentem mojego domu rodzinnego

    Adam Bodnar: Wiara nie była fundamentem mojego domu rodzinnego ©Fot. Piotr Smoliński

    Próbuje Pan ocenić swoje szanse na zostanie rzecznikiem praw obywatelskich?
    Staram się o tym nie myśleć. Na początku traktowałem to bardziej w kategoriach spowodowania debaty na temat instytucji rzecznika praw obywatelskich. Czyli poprzez wystawienie siebie jako kandydata, nawet przy wsparciu mniejszościowym, spowoduję, że będzie dyskusja o tym, czym jest urząd RPO, w którym kierunku powinien podążać, jak powinien funkcjonować, czy odpowiada na potrzeby obywateli, czy też nie. Ale zaskoczyły mnie dwie rzeczy.

    Jakie?
    Skala poparcia organizacji pozarządowych, pod której wpływem Platforma Obywatelska również zdecydowała się mnie poprzeć. Cieszy mnie także jednoznaczne poparcie SLD i grupy posłów niezrzeszonych.

    Jest Pan kandydatem koalicji PO-PSL i SLD.
    Nie jestem kandydatem PSL. Widziałem się z premierem Januszem Piechocińskim, ale ostatecznie nie przemieniło się to w poparcie.

    Co mu się w Panu nie spodobało?
    Byłem bardzo zadowolony z tego spotkania. Byłem pozytywnie zaskoczony tym, że na spotkaniu z panem premierem usłyszałem wykład na temat konstytucyjnej roli rzecznika.

    Powiedział, dlaczego Pana nie poprze?
    Spotkanie odbyło się 9 czerwca, a tydzień później, gdy mijał termin zgłaszania kandydatów, premier Piechociński miał polityczne zamieszanie związane z wyborem Rady Krajowej w PSL. Jak rozumiem, rzecznik praw obywatelskich to nie był wtedy dla niego najważniejszy temat. Ale później, odnoszę wrażenie, że inne osoby z PSL mogły stwierdzić, że mam, być może, zbyt wyraziste poglądy i z tego powodu nie chcą mnie popierać. Żałuję, że nie mogłem się spotkać z klubem parlamentarnym PSL i na ten temat porozmawiać.
    Wspomnienia z dzieciństwa to pomoc przy zbiorze truskawek czy ziemniaków. Nie lubiłem tego, ale pomagać trzeba było
    Wyraziste poglądy znaczy radykalne?
    Właśnie nie. Ukazał się wywiad, jaki przeprowadził ze mną Robert Mazurek, a wywiady Mazurka mają swój rytm, charakter i dynamikę. Jeżeli dyskutowaliśmy z panem Mazurkiem długo na tematy ideologicznie wrażliwe, to nie znaczy, że różne aspekty i niuanse tej rozmowy zostały odtworzone w tej rozmowie. Ale wydźwięk tego wywiadu był taki, jakbym miał strasznie skrajne poglądy. A nie mam. Myślę, że moje poglądy są spokojnie gdzieś na poziomie przeciętnego polityka Partii Konserwatywnej w Wielkiej Brytanii.

    PO Pana osobą chce przyciągnąć lewicowych wyborców?
    Nie chciałbym dyskutować o motywacji Platformy Obywatelskiej. Mam nadzieję, że PO docenia pracę, jaką wykonuję od 10 lat na rzecz praw człowieka. Jakie są motywacje polityczne - wydaje mi się, że to nie jest temat dla mnie.

    Co się Panu nie podoba w działaniach pani rzecznik praw obywatelskich prof. Ireny Lipowicz?
    To dla mnie niezwykle delikatny temat i moje starania chciałbym przeprowadzić w pozytywnej atmosferze. Aczkolwiek czasami trudno jest, gdy są zadawane pytania i przedstawiany określony program, nie odnosić się do działalności pani profesor. Chciałbym mówić w kategoriach, co można zrobić inaczej albo w jaki sposób zrobić pewne rzeczy, by osiągnąć większy skutek. Taka sfera, która mogłaby ulec wzmocnieniu w działalności rzecznika, to kwestia prowadzenia spraw sądowych. Rzecznik ma wiele instrumentów - od wniosków do Trybunału Konstytucyjnego poprzez wnioski o ujednolicanie orzecznictwa po przystępowanie do spraw sądowych czy kasacje w sprawach karnych. A to jest coś, czym się zajmuję w Fundacji Helsińskiej od początku mojej pracy w niej.

    Jak Pana zdaniem wygląda nasz kraj, jeśli chodzi o przestrzeganie praw człowieka, obywatela? Dojrzała demokracja czy państwo reżimowe, jak nazywa je część społeczeństwa?
    Trudne pytanie. Gdybym podchodził do niego czysto subiektywnie i wymieniał różne sprawy z praktyki fundacji helsińskiej, to nie wyglądałoby to najlepiej. Ale można do tego podejść obiektywnie, opierając się na raportach organizacji międzynarodowych, orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, na takich wskaźnikach, które można porównywać z innymi państwami europejskimi. Jest kilka sfer funkcjonowania państwa, gdzie, myślę, nie mamy się czego wstydzić, jesteśmy państwem demokratycznym bez większych zastrzeżeń. To są takie sfery jak wolność organizowania pokojowych zgromadzeń. Zdarzają się czasem sytuacje, w których interweniujemy, ale po tym, jak Sejm przyjmie nowy projekt prawa o zgromadzeniach, to nie będziemy mieli problemów ustawowych. Kolejna sprawa - wolność słowa. Jesteśmy obecnie na 18. miejscu w rankingu Reporterów bez Granic. Wolność zrzeszania się, tworzenia organizacji, stowarzyszeń, fundacji, związków pracodawców i pracowników - ze świecą szukać problemów. Prawie nie mamy w Polsce problemów z wolnością sumienia i wyznania. Ale dla mnie problemem, gdzie mam wątpliwość z oceną, jest przemoc policji. Z jednej strony poświęcam temu dużo czasu i uważam, że trzeba maksymalnie wyeliminować ten problem, ale z drugiej - ostatnio była historia w Olsztynie, gdzie policja sama poprzez swoje biuro spraw wewnętrznych zorganizowała prowokację i zatrzymała policjantów, którzy stosowali przemoc. Trudno więc powiedzieć, że jest totalnie źle, kiedy sama policja ma metody, mechanizmy, struktury, które potrafią oczyszczać szeregi.
    1 3 4 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo