Aborcja pod nieustającą presją medialną

Janusz Świtaj z Fundacji "Mimo Wszystko"
Sparaliżowany Janusz Świtaj z Fundacji "Mimo Wszystko" w rozmowie z Maciejem Domagałą przekonuje, że ciąża gimnazjalistki to sprawa jej i jej rodziny

W zeszłym roku pojawił się Pan nagle w centrum walki ruchów przeciwników i zwolenników eutanazji.
Od 14 lat jestem sparaliżowany. W zeszłym roku poprosiłem nie o eutanazję, ale o przerwanie uporczywej terapii w przypadku, gdyby jeden z moich opiekunów zmarł. Od tego czasu udało mi się znaleźć pracę w Fundacji Anny Dymnej "Mimo Wszystko". Pomagam
tam w nawiązywaniu kontaktu z ludźmi, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji jak ja.

Ostatnio w podobnej sytuacji znalazła się 14-letnia Agata z Lublina . Ona także stanęła w krzyżowym ogniu organizacji pro- i antyaborcyjnych. Znalazła się pod niesamowitą presją.
Z wiadomości, które płyną z mediów, wynika, że zgodnie z prawem może przerwać ciąże, ale decyzja należy do niej i do jej rodziny. Niech trzyma się dzielnie, bo przeżywa teraz bardzo ciężkie chwile. Ale niech jej wybór będzie własną, przemyślaną decyzją. Ani Kościół, ani ludzie z zewnątrz nie powinni w to ingerować - dziewczyna powinna omówić sprawę z rodziną i z najbliższymi, i jeśli będzie się czuła pokrzywdzona tą ciążą, to uważam, że ma prawo do jej przerwania.

Co by jej Pan powiedział?
Właśnie chciałbym jej dodać odwagi, niech się nie załamuje. Teraz wszyscy chcą jej pomóc, ale czasem to jest szkodliwe. Z jednej strony buduje się coraz większą presję. Z drugiej, kiedy się człowiekowi za bardzo pomaga, to wyzwala się w nim poczucie, że wszystko należy mu się podane na tacy i zatraca się własną inicjatywę. Dostaję kilkadziesiąt mejli miesięcznie, pisze do mnie cała Polska, zarówno niepełnosprawni, jak i pełnosprawni. Ludzie, którzy mogą chodzić, piszą do człowieka, który porusza się na wózku, żeby im pomógł w fundacji.

Może ta dziewczyna jednak nie jest w tak ciężkiej sytuacji? Pan pomimo paraliżu odnalazł pole do aktywności. Myśli Pan, że wrzawa wokół sprawy Agaty jest gorsza od tego, co ją spotkało?
Upierałbym się jednak przy tym, że ostateczna decyzja powinna należeć do tej dziewczyny. Znam tę sytuację tylko z przekazów medialnych. Jednak z tego, co słyszę, to jest pilnowana przez przeciwników aborcji. Taka sytuacja nie służy niczemu dobremu, ale może doprowadzić do jakiegoś skrzywienia psychicznego. Dajmy się jej dobrze zastanowić, ona w tej chwili potrzebuje przede wszystkim spokoju.

Ale jeśli zdecyduje się urodzić, to przecież nie stanie się chyba tragedia?
To jest dopiero 14-latka. Jeśli urodzi zdrowe dziecko, to pewnie na początku będzie miała bardzo trudne momenty, ale myślę, że macierzyństwo jest piękną sprawą. I gdyby ułożyła stosunki z rodzicami i pomogliby jej ludzie, którzy nie potraktują jej jak pionka w wielkiej debacie o aborcji, to z pewnością bardzo pokocha to dziecko. Za 10 czy 20 lat będzie się cieszyć, że postąpiła tak, a nie inaczej. Macierzyństwo to absolutna tajemnica. Jest w tym chyba jakaś wyższa ingerencja, która sprawiła, że człowiek w ten sposób powstaje.

Rok temu znalazł się Pan w centrum uwagi mediów. Myśli Pan, że walka o Agatę pomoże jej w znalezieniu szczęścia i w ewentualnym macierzyństwie?
Nie sądzę. Choć nie jestem specjalistą od tych spraw. Wydaje mi się jednak, że będzie miała uraz psychiczny, jeśli utrzyma się na nią ta presja z zewnątrz. Zwłaszcza ze strony mediów.

Czy uważa Pan zatem, że media powinny zostawić tę sprawę?
Dziennikarze potrafią bardzo pomóc. Pomóżcie jej zatem, nie robiąc kolejnej sensacji. Życie jest wspaniałym darem i mam nadzieję, że Agata to odkryje.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Janusz Świtaj

Przeglądam sieć i jestem zaskoczony tym artykułem. Dokładnie pamiętam skracaną do maximum poranną rozmowę. To prawda, że odpowiedzi udzieliłem na samym początku dialogu „Przepraszam nie jestem zorientowany dokładnie w temacie a przekaz w mediach może być uproszczony”. Jednak sprytnie pan mnie podszedł pytaniami, które uważałem za prywatne. Jest OK., prawie słowo w słowo jest tak jak panu tłumaczyłem.
Proszę odpowiedzieć mi na jedno pytanie – dlaczego chcecie poznać moje zdanie w takich przypadkach jak ten lub świeża sprawa oddalenie wniosku przez sąd w sprawie eutanazji kobiety z Elbląga? Przykładów jest więcej lecz mniej głośnych w mediach. Nie jestem exportem w tej dziedzinie. Przed chwilą czytam jak menedżer stwierdza, że niepełnosprawny Świtaj ze swoim kalectwem nie jest w stanie pracować: cytuję „Narażanie firmy na straty tylko dlatego, aby pomóc jednemu człowiekowi, który w dodatku miałby być tylko szeregowym pracownikiem, jest nie tylko niemoralne, ale wręcz nielegalne (z tytułu niegospodarności).” Może nauczyciele dają mi dobre oceny za nazwisko gdyż nie jestem zdolny do nauki?
Pozdrawiam serdecznie
Janusz Świtaj

I
Iwona Stanecka

A Pan Świtaj zdecydowanie zaprzeczył tezie, którą jego ustawmi, chcieliście uświęcić. Brzmi ona: rodzić mimo wszystko. Nie ważne czy wychowuje się potem w czworkach na łodzkiej Retkini, czy post peegierowskich zapitych wioskach. Z siedmiorgiem rodzeństwa, gdzie ojciec nie pamięta imion swoich dzieci. Nie ważne, że bez miłości, czy nawet akceptacji swojego istnienia. No nie udało się tym razem Świtaj powiedział co innego - ludzie mają prawo decydować o swoim losie i losie swoich dzieci. Sorry Winnetou. Problem dla redakcji prawicowych polega na w tym, że Polacy są podzieleni co do aborcji. I to mocno. Nie da się tego tak łatwo zmielić do postawy: jestem Polakiem, jestem katolikiem, zaadoptuje sobie dziecko nienarodzone ( jest taka akcja organizowana przez ruchy oazowe - kościelne młodzieżówki) A już, gdy ciąża jest wynikiem przestępstwa - a w przypadku 14latki z Lublina była (czy też nie? :-) zależy jakiej agencji słuchamy PAP czy KAI), to przewaga zwolenników prawa do aborcji nad jej przeciwnkiami jest już bardzo wysoka. Swoją drogą, gdyby działaność Kościoła, który jest głównym propagatorem akcji "zapładniać na maksa, rodzić na siłe" nie ograniczała się jedynie do potępienia usuwania ciąży, a Kościół przejawiałby większą troskę nad tymi samotnie wychowujacymi matkami, które zdecydowały się już urodzić, to może aborcji ( przede wszystkim tych w podziemiu), byłoby mniej? Istnieją w Polsce domy dla samotnie wychowujących matek prowadzone przez siostry katolickie, są to jednak siostry outsiderki, niemalże na obrzeżach wspólnoty. Panie Maćku, jeszcze sporo pracy nad praniem mózgów Polaków, by opinia publiczna była po Waszej stronie. Przed wojną, kiedy mieliście całkowite poparcie ze strony państwa, kiedy to w państwowych sądach na ławach sędziowskich stały krzyże, ludzie jednak mieli również swoje zdanie. Fakt, przede wszystkim ówczesne "wykształsciuchy" dla których szczepionka na ospę nie była środkiem sztana. Przykładem niech będzie Narcyza Żmichowska czy Zofia Nałkowska Co tym razem? Żydówki czy komunistki? Nałkowska była rozwódką - to na pewno :-) Dla mnie to były przede wszystkin Polki. Takie jak Pan czy ja.

m
maciej domagała

Pani Iwono, chyba pomyliła pani wywiad w gazecie z przesłuchaniem w sądzie. Jak słusznie pani zauważyła, pan Świtaj jest człowiekiem bardzo bystrym i dlatego kiedy dostaje tego rodzaju pytania, odpowiada zgodnie ze swoim zdaniem. Nie było moją intencją zmuszenie go, żeby powiedział to, co chciałem usłyszeć. Pan Świtaj już na samym początku wyjaśnił, co myśli o sprawie Agaty i wcieliłem się w rolę adwokata diabła, bo opozycja pozwala precyzyjniej zdefiniować poglądy. Nie powinno pani interesować moje zdanie, ale zdanie pana Świtaja.

I
Iwona

Panie Macieju, "dziennikarzu" drogi, jest Pan, szalenie stronniczy. Pytaniami typu: "Ale jeśli zdecyduje się urodzić, to przecież nie stanie się chyba tragedia?", lub "Może ta dziewczyna jednak nie jest w tak ciężkiej sytuacji?" pokazuje Pan po której stronie tego sporu Pan stoi. A nie powinien Pan stać po żadnej. Myślę, że sprawdziłby się Pan doskonale w roli działacza tych ruchów oazowych, które tę dziewczynę przekonują do urodzenia. A może był Pan w dzieciństwie ministrantem? Mam nadzieje, że nie u Peatza :-p Próbował Pan włożyć w usta rozmówcy wcześniej ułożoną tezę, ale nie bardzo to Panu wyszło. I bardzo dobrze. A to że człowiek jest swym kalectwem unieruchominy, nie świadczy, że nie jest bystry. Bystrzejszy był od Pana. Panu Świtajowi, życzę by, tak jak marzył, współzył jeszcze kiedyś z kobietą, a Panu Maciejowi Domagale by powołania szukał w kruchcie a nie w redakcji.

Dodaj ogłoszenie