Abel i Kain z Libiąża, czyli brat zabił brata. Sędzia mówi: Kary nie będzie!

Artur Drożdżak
Dominik G. przed sądem I instancji usłyszał wyrok 6 lat więzienia, Sąd II instancji uznał, że nie poniesie kary
Dominik G. przed sądem I instancji usłyszał wyrok 6 lat więzienia, Sąd II instancji uznał, że nie poniesie kary Artur Drożdżak
Dominik G. w samoobronie zabił młodszego brata Jakuba jednym ciosem noża. Sąd Apelacyjny w Krakowie uznał, że oskarżony nie poniesie za to żadnej kary, bo popełnił zbrodnię, ale ze strachu.

Według biblijnej przypowieści Adam i Ewa mieli dwóch synów, którzy nie żyli w najlepszej komitywie. Starszy z braci, Kain, nie był w stanie przeboleć, że Abel złożył lepszą ofiarę Bogu. Z tego powodu zabił młodszego brata.

29-letni Dominik G. też nie był w najlepszych relacjach z o pięć lat młodszym bratem Jakubem. Obaj mieszkali w Libiążu na VI piętrze bloku razem z matką i trzecim, najmłodszym bratem, Przemkiem. Relacje rodzinne się skomplikowały, gdy w wypadku drogowym śmierć poniósł ojciec chłopaków.

Kłótnie braci: bałagan i rachunki

Ich matka związała się wtedy z innym mężczyzną i przeprowadziła piętro niżej. Zabrała z sobą najmłodszego Przemka.

Jakub poznał kobietę, po urodzeniu dziecka wynajęli mieszkanie. Związek się jednak rozpadł i 24-latek wrócił do dawnego mieszkania matki. Musiał więc dogadać się z Dominikiem, ale szło to opornie. Podzielili się opłatami. Matka dawała na czynsz, Jakub na prąd, a Dominik - na gaz. Z tym był kłopot, bo pracował dorywczo na budowach i czasem zalegał z płatnościami. To się nie podobało Jakubowi. Także to, że starszy brat był bałaganiarzem. Nie mył po sobie naczyń, nie posprzątał...

Jakub po śmierci ojca zaczął pić i stawał się agresywny. Stosował przemoc wobec obu braci, matki i partnerki. Gdy był trzeźwy, to co innego, do rany przyłóż.

Na co dzień pracował w kopalni soli w Wieliczce. W weekendy opiekował się synem i przy nim nie pozwalał pić, palić, przeklinać. Mógł się nim zajmować, gdy partnerka upewniła się, że był trzeźwy. Pijany prowokował kłótnie, które kończyły się interwencjami policji.

Dominik starał się unikać awantur i bronił się przed agresją. Tym bardziej że Jakub bił go do krwi i wtedy się nie kontrolował. Dostawał białej gorączki. Znajomi nie ingerowali w ich bijatyki, uznając, że to sprawy rodzinne.

Groźby przed zbrodnią

11 października 2013 roku Jakub wszedł do pokoju brata, gdy Dominik kładł się spać z partnerką.

- Jutro cię nie ma, jutro cię zabiję - padły poważne groźby. - Rozkwaszę cię jak śmieci - dorzucił. Brat skomentował to do dziewczyny: Wiesz jaki on jest. Pije i szuka zaczepki.

Następnego dnia Jakub pracował rano przy wycince drzew i popijał piwo. Żalił się wtedy na brata, że Dominik mu nie pomaga i nie płaci rachunków. Pijany pojechał za miasto do babci i mówił jej, że „zrobi porządek z Dominikiem”.

Chciał zabrać wiatrówkę, ale babcia mu jej nie dała. Wrócił więc do Libiąża i dalej pił. Bratu Przemkowi ot tak, bez zbędnych ceregieli powiedział, że dziś zabije Dominika.

Najstarszy z braci czuł, że tego dnia może go spotkać coś złego. Bał się wracać do mieszkania, by się nie natknąć na Jakuba. Chciał przeczekać, aż brat wytrzeźwieje. Pech chciał, że Jakub wychodząc ze sklepu w centrum miasta zauważył starszego brata. Postawił na ziemi siatkę z 6 piwami i od razu skoczył do niego z pięściami. Zaczęło się.

Dominik chciał się bronić butelką. Rzucił nią, ale nie trafił w brata. Obaj wymieniali mocne ciosy. Dominik był pochylony, więc Jakub bił go z góry. Starszy z braci bał się o życie i sięgnął po nóż sprężynowy do kieszeni spodni. Jednym kliknięciem odblokował ostrze i zadał cios w górę, tak na oślep.

Jakub przewrócił się i upadł. Dominik zdał sobie sprawę, że zranił brata. Ze zdenerwowania na telefonie z klawiaturą dotykową nie był w stanie wybrać numeru na pogotowie. Wpadł więc do sklepu i o pomoc poprosił ekspedientki. Jedna z nich uciskała ranę Jakuba, potem akcję ratunkową przejęli policjanci. Dominik robił bratu oddychanie metodą usta-usta. W szpitalu okazało się jednak , że cios był śmiertelny. Ostrze trafiło w serce.

Policjanci zabrali Dominika do domu, wzięli jego ubranie do badań i puścili go wolno. Zdążył wtedy zakopać pod krzewem tui nóż, narzędzie zbrodni. Uciekł do Bielska-Białej. Powie potem na przesłuchaniu, że wyjechał, bo chciał się zapaść pod ziemię, gdy się dowiedział, że brat nie żyje. Przed prokuratorem przyznał się do winy.

Biegły psycholog napisał o Dominiku, że ma obniżoną odporność na stres, a gdy jest sfrustrowany to staje się agresywny. Emocje, jakie mu towarzyszyły w relacjach z młodszym bratem? Lęk, niepokój, strach przed realnym zagrożeniem z jego strony.

Apelacja: wina bez kary

W pierwszym wyroku Sąd Okręgowy w Krakowie uznał, że Dominik zabił brata i przekroczył granice obrony koniecznej. Odpierał w ten sposób bezprawny i bezpośredni atak Jakuba na swoje życie. Zdaniem sądu nie zachodziła konieczność zabicia napastnika. Tym bardziej że Jakub był mocno pijany i sam nie miał żadnego narzędzia w ręce. Wyrok: 6 lat przy nadzwyczajnym złagodzeniu kary.

W końcu został sprowokowany przez brata, nie planował ataku, a nóż nosił dla samoobrony. Okolicznością łagodzącą było przyznanie się do winy, wyrażenie żalu, przeproszenie rodziny i partnerki Jakuba oraz deklaracja pomocy dla jego syna. I fakt, że rodzina mu wybaczyła.

W sprawie okazała się jednak skuteczna apelacja obrońcy Dominika. Sąd Apelacyjny przyjął, że starszy z braci przekroczył granice obrony koniecznej, ale działał ze strachu.

- I dlatego jeden przepis Kodeksu karnego stanowi, że w takiej sytuacji sąd zobowiązany jest do stwierdzenia, że taki czyn nie podlega żadnej karze - zauważa sędzia Wojciech Dziuban, rzecznik Sądu Apelacyjnego. Dominika G. nie uniewinniono, ale jego sprawę należało umorzyć. Taki wyrok jest prawomocny.

Pan Bóg skazał zabójcę Kaina na wygnanie i dolę tułacza. Dominik G. jest już wolny, ale czeka go gorsza kara. Do końca życia będzie rozpamiętywał, czy musiał zadać ten jeden śmiertelny cios, by obronić się przed agresywnym bratem. A może wystarczyło tylko lekko go zranić lub postraszyć nożem? Starszy brat będzie o tym myślał już zawsze.

A może wystarczyło lekko brata zranić lub tylko postraszyć go nożem? Dominik będzie o tym myślał do końca życia

Obrona konieczna § 1. Nie popełnia przestępstwa, kto w obronie koniecznej odpiera bezpośredni, bezprawny zamach na dobro chronione prawem.

§ 2. W razie przekroczenia granic obrony koniecznej, w szczególności gdy sprawca zastosował sposób obrony niewspółmierny do niebezpieczeństwa zamachu, sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary,

§ 3. Nie podlega karze, kto przekracza granice obrony koniecznej pod wpływem strachu .

Wideo

Materiał oryginalny: Abel i Kain z Libiąża, czyli brat zabił brata. Sędzia mówi: Kary nie będzie! - Gazeta Krakowska

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kubczok

Kiedy 5 tka?

d
daga

czyli jak będę się bać się brata to go mam zabić....

A
Aga

oto kur.... nasze polskie prawo.... brak mi słów....

a
adam

ze sttrachu to co najwyzej mogl narobic w spodnie

Dodaj ogłoszenie