75-latek przed sądem za zabójstwo sąsiada. Grozi mu dożywocie. Ruszył proces

Izabela Krzewska
Izabela Krzewska
Ciało byłego sołtysa Czeremchy znaleziono w domu oskarżonego. 65-latek leżał w kuchni w kałuży krwi. Miał poderżnięte gardło. Władysław B. nie przyznaje się do winy. Przed sądem odmówił składania wyjaśnień. - To mój najlepszy sąsiad - zarzekał się w śledztwie. - Nigdy nie mieliśmy konfliktu. Pomagaliśmy sobie.

Do zdarzenia doszło 20 listopada 2016 r. Oskarżony twierdzi, że sąsiad poprosił go o pomoc przy rąbaniu drzewa. Następnie udali się do domu Władysława B. przy ul. Topolowej w Czeremsze, gdzie pili wódkę. Po jakimś czasie dołączyło do nich jeszcze dwóch mężczyzn.

Oskarżony twierdzi, że w pewnym momencie źle się poczuł i zostawił gości samych w kuchni, a sam poszedł do pokoju się położyć. Zasnął. Obudziła go sąsiadka, która miała przyjść pomóc zrobić przetwory z grzybów.

- Powiedziała: „Trup leży u ciebie w mieszkaniu, a ty śpisz!” - relacjonował oskarżony.

Potwierdziła to cytowana 63-latka. W sądzie zeznała, że gdy przyszła do Wiesława B. po godzinie 16 w domu było ciemno, a drzwi nie były zamknięte na klucz. Prócz leżącego na wersalce kompletnie pijanego gospodarza nikogo innego nie było w mieszkaniu. Gdy okazało się, że martwy człowiek w kuchni to Bazyl W., podejrzewała, że mężczyzna przewrócił się i uderzył w głowę.

Zobacz także: Białystok, Suwałki czy Łomża? Rozpoznasz po jednym zdjęciu?

- Miał protezę zamiast nogi. Chodził o kulach - uzasadniała swoje podejrzenia.

Tymczasem okazało się, że przyczyną śmierci 65-latka było coś zupełnie innego. W akcie oskarżenia jest mowa o co najmniej pięciu uderzeniach nożem kuchennym. Ostrze przecięło m.in. tętnicę szyjną i kręgosłupową. Rozcięcia znajdowały się na nadgarstku.

Informacja o tym, iż były sołtys został zabity, zszokowała mieszańców. Z przesłuchanych na rozprawie świadków ( w tym również członków rodziny ofiary) wynika, że obaj mężczyźni byli w dobrych relacjach. Czasem pili razem alkohol.

- Tata odwiedzał pana B. jakieś dwa razy w miesiącu. On przychodził do niego częściej. Ojciec nie był konfliktowy, wszyscy szanowali go jako człowieka - zeznawała jedna z córek denata. Dopytywana o charakter oskarżonego, przypomniała tylko historie sprzed 20-30 lat, kiedy to Władysław B. miał być swoją żonę.

- Większość mówiła, że to pan B. zabił tatę - opowiadała sądowi druga z córek Bazylego W. Dodała, że byli i tacy, którzy wskazywali na innego biesiadnika - niejakiego Konstantego R. - mężczyznę z kryminalną przeszłością (karanego za pobicia). Czy podejrzewała go również prokuratura? Nie wiadomo, Nie usłyszał on nigdy zarzutów i zmarł jeszcze zanim dostał je Władysław B. 75-latek został zatrzymany w listopadzie 2017 r. Było to rok po zdarzeniu. Wcześniej śledczy nie znaleźli na niego dowodów.

Oskarżony na rozprawę został doprowadzony z aresztu. Starszy mężczyzna miał problem z wejście na piętro. Szedł podpierając się ściany. Na pytania stron odpowiadał jednak rzeczowo i konsekwentnie. Za zabójstwo grozi mu od 8 do 25 lat więzienia, a nawet dożywocie.

Proces toczy się przed Sądem Okręgowym w Białymstoku. Kolejna rozprawa 29 maja.

Tragiczny wypadek na DK 8. Trzy osoby spłonęły w audi [NOWE ZDJĘCIA]

Magazyn Informacyjny KP i GW 17.05.2018

Wideo

Materiał oryginalny: 75-latek przed sądem za zabójstwo sąsiada. Grozi mu dożywocie. Ruszył proces - Gazeta Współczesna

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie