72. rocznica Rzezi Wołyńskiej. Ks. Isakowicz-Zaleski: Polaków na Kresach zabito dwukrotnie

Piotr Polechoński (AIP)
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski fot. tomasz holod
Udostępnij:
- Wszędzie indziej na świecie zabijanie ludzi tylko dlatego, że mówili w takim, a nie innym języku, to ludobójstwo. Ale nie w Polsce. Tutaj masowe mordowanie jej córek i synów to "czystka etniczna o znamionach ludobójstwa" - mówi ks. Tadeusz isakowicz-Zaleski w rozmowie z Piotrem Polechońskim.

W sobotę minęła kolejna rocznica masowych mordów na Wołyniu. Tymczasem polskie władze przechodzą obok niej niemal do porządku dziennego, ograniczając się do uczczenia w sejmie minutą ciszy ofiar tamtego ludobójstwa. Na czym polega problem Rzezi Wołyńskiej?
Moim zdaniem, na fatalnych założeniach polskiej polityki zagranicznej. W skrócie są takie: trzeba zapomnieć o ludobójstwie na Polakach, bo współczesna Ukraina, jako część świata zachodniego, jest nam tak bardzo potrzebna, że musimy taką cenę zapłacić, aby nie drażnić ukraińskich polityków. Tymczasem taka polityka nie dość, że obraża ofiary i ich rodziny, to jeszcze na Wschodzie jest odbierana jako słabość, a nie dobra wola. Bo zdrowe relacje między narodami można zbudować tylko na prawdzie. Wszędzie indziej na świecie zabijanie ludzi tylko dlatego, że mówili w takim, a nie innym języku, to ludobójstwo. Ale nie w Polsce. Tutaj masowe mordowanie jej córek i synów to "czystka etniczna o znamionach ludobójstwa".

Tak ogłosił sejm w 70. rocznicę wołyńskiego mordu, 11 lipca 2013 roku.
I powtórzył to teraz, używając tego samo, skandalicznego określenia. Wyobraża pan sobie, aby w Izraelu komukolwiek przyszło coś podobnego do głowy? Tam szacunek i pamięć dla ofiar Holocaustu to jest rzecz oczywista i bezdyskusyjna. U nas składa się je w ofierze na ołtarzu politycznym.

Czy coś udało się Polsce ugrać taką właśnie polityką?
Nic. Ta niby nasza dobra wola na Ukrainie odbierana jest, jak już wspomniałem, jako polityczna słabość. Polski sejm nie jest w stanie nazwać ludobójstwa Polaków ludobójstwem, a tam kilka miesięcy temu ukraiński parlament uhonorował bojowników UPA. I to kiedy? W dniu wizyty polskiego prezydenta. Czas, aby przestać udawać, że pada deszcz, gdy pluje się nam w twarz.

Co dalej? Tam UPA to bohaterowie, u nas kaci. Jest tu płaszczyzna na pojednanie?
Teraz to sobie trudno wyobrazić, ale na pewno jest to możliwe. Ale jak już mówiłem to pojednanie można zbudować tylko na prawdzie. Dlatego polskie władze muszą przestać wmawiać sobie i nam, że jest jakiś interes polityczny ważniejszy od ogólnonarodowego wspominania ofiar wołyńskiego ludobójstwa i nazywania katów po imieniu, bo takiego interesu nie ma i być nie może. To samo muszą zrozumieć Ukraińcy.

Żyją między nami jeszcze ci, którzy byli świadkami jak ich najbliżsi zostali na Wołyniu i na Kresach bestialsko zamordowani. Często byli wówczas małymi dziećmi, które na własne oczy widziały śmierć ojca, matki, brata, siostry. Kto ich dziś słucha, jeżeli państwo polskie się do tego nie pali?
Dobrze znam to środowisko, Są bardzo rozgoryczeni, czują się ofiarami drugiej kategorii. Kto ich słucha? Najbliższe rodziny i co szczególnie cenne - część samorządów. Innymi słowy, jeżeli coś wokół upamiętnienia ofiar Rzezi Wołyńskiej się dzieje to jest to oddolna, obywatelska inicjatywa. Mam nadzieję, że pewnym przełomem wokół tej sprawy będzie premiera filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego. Czytałem już scenariusz i wiem, że to będzie wielki wstrząs dla Polaków i Ukraińców. Liczę na to, że będzie na tyle silny, że ostatecznie nie spełni się to, co napisał mój świętej pamięci ojciec, naoczny świadek tego ludobójstwa: że Polaków na Kresach Wschodnich zabito dwukrotnie. Raz wtedy siekierą, a drugi raz teraz - przemilczeniem. I ta druga śmierć znacznie bardziej boli.

Wideo

Komentarze 9

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kl
Warto wspomnieć o prominentnych politykach i osobach publicznych, którzy ten chory układ polityczny - brak pamięci dla mordów Polaków i wspieranie wszelkimi sposobami Ukrainę - popierają całym sercem: Paweł Kowal, Marek Kuchciński - odznaczony ukraińskim medalem, Myron Sycz poseł PO wywodzący się z mniejszości Ukraińskiej, którego ojciec został skazany za udział w bandach UPA. Piotr Tyma prezes Związku Ukraińców w Polsce, dla którego Wołyń nie był ludobójstwem. Pewnie warto podać kilku innych. Nie popierajmy takich polityków, dla których interes Ukrainy i Ukraińców stoi wyżej.
m
mzakrzewski
Zbrodnią polskich elit jest przemilczanie ludobójstwa. Na Wołyniu. ale też prawosławnej części Lubelszczyzny na Podkarpaciu, gdy po Ii wojnie dochodziło do zbrodni UPA. Ja tego nie pamiętam, ale pamiętam ludzi, którzy przeżyli Wołyń. A w latach 90- tych znajomi Ukraińcy przy wódce obiecywali mi:>Polaki, my was budym rezaty! Jeszcze chodziły marzenia o Wielkiej Ukrainie po San, daleko za Bug. Gdyby była okazja, nie mieliby dla nas skrupułów.
G
Gość
Dla tych, co nie lubią czytać opracowań historycznych polecam ciekawą książkę o losach Polaków "Nad rzeka niepamięci". opartą na faktach. Bardzo ciekawa. Może jeszcze gdzieś można kupić.
m
mm
Nie tylko rzeź wołyńska - znacznie wcześniej przed wojną jeszcze na Białorusi mordowano tysiącami Polaków tylko dlatego, że byli Polakami. A ten antypolski rząd który słowami prezydenta Komorowskiego własnych obywateli określa mianem sprawców i nie broni swoich obywateli. Polskie obozy w USA, roszczenia za drugą wojnę światową ze strony Izraela, dramatyczna sytuacja Polaków na Litwie gdzie likwiduje się polskie szkoły, honory dla UPA w dniu wizyty już nawet trudno określić mianem polskiego prezydenta chyba bardziej odpowiednim byłoby powiedzieć prezydenta z Polski - i całkowita ale to całkowita bierność anty-polskiego rządu.
q
qeudo
Nieuznanie rzezi wołyńskiej za ludobójstwo to hańba ! Dla polskich elit politycznych , w szczególności dla Komorowskiego. Pytam więc :
gdzie wtedy był Komorowski jako prezydent R.P. ?
gdzie wtedy był Komorowski jako Polak ?
gdzie wtedy byłKkomorowski jako historyk ?
A może na żadną z tych cech po prostu nie zasługuje !
x
x
opiewających "demokratyczne" dążenia banderowskiej Ukrainy.
x
x
Wołyń, II WŚ, na Polsce się to odbije rykoszetem.
B
Bogdan
to co tutaj opisuję to nie fikcja literacka,
Tak było..... – (1943)

….uduśmy – uduśmy go matuniu , bo jeśli zacznie płakać znajdą naszą kryjówkę tutaj i wymordują nas wszystkich , szeptała bladymi ustami do karmiącej mnie piersią mamy, drżąca i sparaliżowana potwornym strachem moja pięcioletnia siostrzyczka Lizia . Przed momentem przez piwniczne wąskie podłużne otwory naszej kryjówki , usytuowane poziomo tuż nad powierzchnią ziemi . Częściowo przysłonięte rozrzuconym w nieładzie sprzętem rolniczym , zarośniętym kępami trawy . Widziała z odległości zaledwie niewielu metrów , jak jeden z wieloosobowej grupy ukraińskich bandytów dopadł wybiegającą z domu dziewczynkę . Przewrócił ją kopnięciem filcowego buciora , a następnie trzymając za nóżki przerażone dziecko, zamachnął nią w powietrzu i roztrzaskał jej maleńką główkę o żelazny dyszel pługa , stojącego nieopodal szopy, pod którą w piwnicy byliśmy ukryci . Drgające konwulsyjnie ciało dziecka , oprawca rzucił pod ścianę tak iż przysłoniło z zewnętrznej strony szczelinę przy której patrząc na podwórko wsparta na palcach , przed chwilą stała maleńka Lizia, podtrzymywana przez , naszą ukrywającą się od dwóch lat u cioci Hanusi siostrzyczkę - dwunastoletnią żydóweczkę Sarę.
Krzyki mordowanych na podwórzu polskich osadników , nieszczęśników, którym nie udało się schronić przed szalejącymi siepaczami , wypełniały straszliwym echem - ciemne , wilgotne wnętrze niskiej piwnicy . W której wraz z dużą grupą kobiet i dzieci znaleźliśmy nasze schronienie .
Wiele z nich – klęcząc, zastygłe z przerażenia , zbite w kilkuosobowe grupki modliły się bezgłośnie . One także były niemymi świadkami tej nieludzkiej zbrodni , która rozgrywała się w zasięgu ich wzroku .
 
Urodziłem się 31 Lipca 1943, we Włodzimierzu na Wołyniu .
Opisany tu dramat miał miejsce w połowie miesiąca sierpnia tegoż roku we wsi Wodzinek w pobliżu Włodzimierza Wołyńskiego. W czasie największej fali terroru – bestialskich rzezi dokonywanych przez ziejących nienawiścią bandziorów ukraińskich - banderowów -wykolejeńców takich zbrodniczych organizacji jak - UPA - OUN , mordujących bezbronną ludność Polską i wszystkie nie ukraińskie mniejszości tam zamieszkujące – ich hasło wtedy

PANOW LAHIV BUDYM REZATY .

Mój Anioł Stróż po raz pierwszy w moim krótkim życiu osłonił mnie swym skrzydłem .
*****
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu 72. rocznica Rzezi Wołyńskiej. Ks. Isakowicz-Zaleski: Polaków na Kresach zabito dwukrotnie
G
Gość
Dziś obchodzimy 72 rocznicę Krwawej niedzieli na Wołyniu. Był to punkt kulminacyjny rzezi wołyńskiej. Historia Polski zna mroczniejsze wydarzenie?

– Trudno jest porównywać wydarzenia, gdzie w grę wchodzi martyrologia i ofiary liczy się nie w dziesiątkach lecz w dziesiątkach tysięcy, a skala tego była potworna. Należy pamiętać, że 11 lipca 1943 roku to jest data umowna. Wtedy to nastąpiło nasilenie eskalacji terroru. Eksterminacja zaczęła się już jesienią 1942 r. i trwała do początku lat 50., czyli bardzo długo. Natomiast tego szczególnego dnia UPA, czyli organizacja nazistowska, bo ich pion polityczny wchodził w skład międzynarodówki faszystowskiej, i to już przed wojną, ustaliła, że ten dzień będzie wyjątkowo krwawy dla Polaków. To było jednoczesne uderzenie w bardzo wielu miejscach. Jednorazowe zbrodnie pochłaniały kilkaset, czasami jeszcze więcej ofiar. Krwawa Niedziela nie jest wydarzeniem wyjątkowym i jedynym w swoim rodzaju. Pamiętamy o niej dlatego, że cechuje ją olbrzymia skala zbrodni popełnionych jednego dnia.

Po tym dniu w wielu miejscowościach te zbrodnie dalej trwały. Jak długo?

– Na ziemiach Polski Ludowej do początku lat 50. To samo działo się na terenach zabranych nam przez Stalina i oddanych komunistycznej Ukrainie, której spadkobiercą jest dzisiejsza Republika Ukraińska. Wszędzie tam, gdzie można było spotkać jednostki i patrole UPA, dokonywano zbrodni.

Nie mówi się o tym, ale zbrodnia wołyńska jest także pasmem zbrodni wcześniejszych.

– Dokładnie tak. W 1918 r., gdy powstawała II Rzeczpospolita, także mieliśmy do czynienia ze zbrodniami ludobójstwa ze strony ukraińskiej, które zostały zapomniane. Z kolei 17 września 1939 r., a nawet do dwóch dni wcześniej, bojówki sowieckie, które tworzyli także ukraińscy zbolszewizowani bandyci wykorzystywali wydarzenia na Kresach do mordowania Polaków. Wtedy także zginęło kilkadziesiąt tysięcy ofiar. Wreszcie 22 czerwca 1941 r. Ukraińcy razem z Niemcami weszli na terytorium województwa lwowskiego. Tam dokonywali eksterminacji wspólnie z Niemcami.

Dlaczego ta część polskiej martyrologii jest znana najmniej?

– Państwo polskie traktuje ten temat tak, jakby chciało Wołyń wyprzeć z naszej świadomości. Jest lansowana polityka przyjaźni i w związku z tym zbrodniarzom się odpuszcza. Wyobraźmy sobie taką samą politykę wobec nazistów niemieckich. Jest to nie do przyjęcia i nie do pomyślenia. W przypadku Wołynia mamy z tym do czynienia. To jest nasza tragedia, że ekipy rządowe się zmieniają, natomiast polityka historyczna w tym zakresie, zmienia się niewiele albo nie bardzo.

Niemcy oficjalnie przeprosili za zbrodnie III Rzeszy oraz odcięli się od nich. Dlaczego tego samego nie robią Ukraińcy?

– Nie robią, bo się obawiają konsekwencji. Uważają także, że to oni są ofiarami. Niektórzy politycy ukraińscy są na tyle bezczelni, że mówią: „a dowody macie?”. Tym samym śmieją się nam w twarz. Polska po roku 1989 nie zamknęła żadnego śledztwa w sprawie zbrodni dokonanych przez Ukraińców. W ciągu ostatnich 25 lat nie postawiono żadnego oskarżenia, nie wskazano sprawców, a w niektórych przypadkach można było ująć sprawców i ich osądzić. To nie jest tak, że nie mamy danych i informacji. Świadomie i celowo robi się to, aby śledztwa przedłużać w nieskończoność, a następnie umarzać z powodu śmierci sprawców. Gdyby była bardzo ostra polityka w tym zakresie, niezależna od polityki bieżącej, to być może dużą część tych zbrodni można byłoby na tyle ujawnić i ukarać sprawców, że to by wreszcie do Ukraińców dotarło.

W dniu wizyty Bronisława Komorowskiego w ukraińskim parlamencie Ukraińcy uznali członków UPA za „bojowników o wolność” i nadali im szczególne przywileje. Prezydent nie protestował. Interesy są ważniejsze niż honor?

– Prezydent Bronisław Komorowski jest szczególnym przypadkiem, który zapisze się najgorzej w naszej historii. Nawet na tle tego, co robił Lech Wałęsa, będzie to traktowane zupełnie inaczej i to jeszcze gorzej. Wałęsie się dużo wybacza, bo się go traktuje jako prostego cz
Dodaj ogłoszenie