„25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy”: Jak to było możliwe?! [RECENZJA]

Dariusz Pawłowski
Dariusz Pawłowski
25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy - film Jana Holoubka (absolwent łódzkiej Szkoły Filmowej) jest wyprawą do piekła. Miejsca, na które człowiek skazuje człowieka, bo chce i w którym człowiek krzywdzi człowieka, bo może. To wszystko potrafi zaś dopaść każdego. W każdej chwili.
  • Historia Tomasza Komendy przeraża i wprawia w osłupienie.
  • Piotr Trojan jako Tomasz Komenda.
  • „25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy” - recenzja filmu Jana Holoubka.

Historia Tomasza Komendy - skazanego przez wymiar sprawiedliwości na 25 lat więzienia za zbrodnię, której nie popełnił - przeraża i wprawia w osłupienie. Trudno sobie nawet wyobrazić, co przeżył podczas osiemnastoletniego pobytu za kratami i jak to musiało na niego wpłynąć. I jak potem powrócić do rzeczywistości, którą nazywamy normalną?

Trudno się zatem dziwić, że jedna z największych pomyłek w dziejach rodzimego sądownictwa stała się tematem dla filmu. W sprawie Tomasz Komendy zawiera się przecież wszystko to, co wpływa na słuszność przeświadczenia, iż życie pisze najpotężniejsze scenariusze. To również oczywisty z powodu swojego autentyzmu materiał na emocjonujące kino gatunkowe, które ma nie tylko oddziaływać i poruszać, ale także choć na moment odmieniać, wywoływać niezgodę na niesprawiedliwość, uruchamiać empatię, otwierać oczy. Takie obrazy są nie tylko bardzo potrzebne, stają się ważnym spotkaniem z kinem, jako sztuką żywo reagującą na aktualne wydarzenia, lecz również dają możliwość uniwersalizacji tematu, szerszego spojrzenia na kondycję naszej społeczności.

Reżyser Jan Holoubek oraz scenarzysta Andrzej Gołda potraktowali wstrząsający życiorys swojego bohatera z olbrzymim szacunkiem, a nawet lekkim lękiem przed jakąkolwiek ingerencją, tym bardziej wzmacnianiem sensacyjności - trzymając się przy tym zasad konstruowania filmowego dramatu inspirowanego ludzką tragedią, przygotowali dzieło właśnie z jednej strony mające być ostrzeżeniem przed zakłamaniem systemu, a z drugiej opowieścią ku pokrzepieniu serc, pozwalającą wierzyć, że wierność sobie doprowadzi do triumfu sprawiedliwości. I paradoksalnie, swoistą niedoskonałością ich produkcji jest to, co jednocześnie stanowi jej największy atut, czyli dokumentalizm. Twórcy zrezygnowali z artystycznego interpretowania tematu, intensywniejszego jego „ufilmowienia”, wprowadzając jedynie kilka scen z pogranicza sny i jawy. Sądzę tymczasem, że nieduże podkolorowanie narracji, nawet nieco kosztem faktów, większe zaufanie instynktowi fabularzystów niż reportażystów, wyszło by temu i tak przecież bardzo udanemu filmowi na dobre. Zyskałby, moim zdaniem, na energii i dostępności, wzmocnił metaforę, siły samej historii w żaden sposób by nie osłabił, ani nie zmienił jej wymowy, a na ekranie dodał jej wszechstronności, potoczystości i znaczeń.

Dużym walorem przedsięwzięcia - także dzięki znakomitym zdjęciom Bartłomieja Kaczmarka - jest ufność we wrażliwość widza, umożliwienie mu odczucia chropowatości świata zapomnianych przez mainstream kamienic, bezwzględności drogi na skróty aparatu jakiejkolwiek władzy, który jest gotów zniszczyć jednostkę w imię nawet i słusznych założeń. Nie unika się tu brutalności (ale nie dla samego nią epatowania), zaciskając gardło nie sięga się po łatwy sentymentalizm. Realizatorom udało się też uniknąć niebezpieczeństwa zachwiania proporcji - nie pozostawiając złudzeń co do tego, że zło istnieje i panoszy się tuż za plecami, rozpalają w tym mrocznym tunelu kilka światełek. Do najpiękniej świecących należy moc zespolonej rodziny, bezgraniczna miłość do najbliższych. Sugestywnie nam się tu pokazuje, że przejście przez najciemniejsze czeluście jest możliwe, gdy ma się wsparcie umiłowanych, gdy ma się do kogo wracać. Nawet, gdy rozumiemy, że prawdziwe więzienie buduje się w naszych głowach, strach przed samotnością zabija. Gdy za murem czeka dom, wiele można przetrwać. Fantastycznie podejmuje ten wątek mistrzowska w roli matki Tomka Komendy Agata Kulesza. Powściągliwie zbudowana kreacja z perfekcyjnie dobranych elementów - od sceny pytania skierowanego do syna obawiającego się randki z dziewczyną: „iść z tobą?”, po chwile załamania i zwątpienia - która dociera do samego centrum serca. Klasa najwyższa!

Wspaniały jest także wcielający się w tytułową postać Piotr Trojan (którego w Łodzi możemy pamiętać z występów na scenie Teatru Nowego). Piekielnie utalentowany aktor dał absolutnie wstrząsający, ale i emanujący szczerością występ. Popis zaangażowania i możliwości, wprowadzający do aktorskiej pierwszej ligi.

Jan Holoubek celnie swój film zamyka, oddając też przestrzeń ludziom, którzy do uwolnienia Komendy doprowadzili. Lecz przypomina, że system, się nie wyleczył. Widzowi pozostaje wściekłe pytanie: jak to w ogóle było możliwe?!

25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy Polska, dramat, reż. Jan Holoubek, wyst. Piotr Trojan, Agata Kulesza | OCENA ★★★★★☆

Najlepsze seriale grozy idealne na Halloween

Wideo

Materiał oryginalny: „25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy”: Jak to było możliwe?! [RECENZJA] - Dziennik Łódzki

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Film już dostępny legalnie:

https://film.sellad.pl/film/25-lat-niewinnosci-sprawa-tomka-komendy/

G
Gość

Jak ? S R A K ! Tomasz komenda został co najwyżej zwolniony warunkowo po odwiedzeniu WIĘKSZOŚCI KARY. Ślady zapachowe i ślady zębów zaprowadziły do niego .

Dodaj ogłoszenie