13 grudnia, roku pamiętnego

Paweł Zarzeczny
Paweł, mój Tata umarł wczoraj przed północą". Takiej treści SMS-a dostałem nad ranem w mikołajki. Kiedy bardziej spodziewałem się Mikołaja z prezentami, zresztą ciut wcześniej podrzuciłem prezent córce, ona udawała, że śpi, ja udawałem, że nie widzę...

A ta śmierć Przyjaciela - to był też prezent. Dla niego i rodziny. Ulgi, spokoju, zbawienia od trosk.

Gabryś Żewłakow, ojciec dwóch wspaniałych piłkarzy i córki, która skończyła dwa uniwersytety, polski i francuski. Warszawski taksówkarz, powalony naraz wszystkimi możliwymi chorobami. I tak sobie, szczęśliwie, w te mikołajki odszedł.

Naprzeciwko okien miał kościół. Wierzę, że sobie to spokojne odejście wyprosił.

Każdy by tak chciał.

A dzień wcześniej byłem akurat na pogrzebie (tak to jest, jak się ma przyjaciółki coraz młodsze, za to przyjaciół w swoim wieku), u dominikanów, w przepięknym kościele, piękna mowa, "Ave Maria"… Niewielu ludzi, spośród wychowanków tego Człowieka, a znalibyście z nazwisk ze setkę, tylko jeden. Życie. Wdzięczność nie istnieje, szacunek, pamięć. Jakby wszyscy biegli dalej, bez opamiętania…

Nie będę moralizował, lubię się pośmiać i na niektóre pogrzeby też nie chodzę. Czasem z lenistwa, przyznaję, czasem dlatego, że zmarły mnie denerwował (napisałbym dosadniej, ale dostałem prośbę, żeby unikać wulgaryzmów - OK, pytanie, czy wtedy odróżnicie mnie od innych). Ale ostatnio miałem serię odejść z tego świata, które napawają mnie radością. Jak Gabrysia, wczoraj. Kolega kiedyś zapytany, czy mam wygłosić mu mowę na pogrzebie, powiedział wprost - nic nie mów, nie zrozumieją, przynieś cztery litry wódki i wypij z naszymi przyjaciółmi.

Do dziś nie wiem, czemu akurat cztery, wypiliśmy czterdzieści i cztery.

I było wesoło. A jakbym wam napisał listę gości - tak zacnych nazwisk nie zna nawet Kapituła Orła Białego.

No, ale do pogrzebu wracam - spotykam piłkarza, który opowiada najlepsze dowcipy. I proszę go - weź coś opowiedz, bo tu wszyscy tacy smutni, jakby ktoś umarł!

Nikt nam nie cofnie tych ukradzionych lat przez ludzi w silnie strzeżonych willach. Zabitym, zmuszonym do emigracji. Są nas miliony

On na to, mistrz olimpijski: "Wiesz, czasem jest inaczej. Wraca grabarz do domu i pada na pysk. Nie, że pijany, po prostu skonany.

Żona pyta, po godzinach, jak się już ocknął…

- Co ty taki skatowany?
- Chowaliśmy faceta. Redaktora jakiegoś.
- No i co?
- No i jak go już zakopaliśmy, otrzepaliśmy ręce, no to ludzie krzyczą: "Bis!".
- No i co?
- No i tak siedem razy…".
Tak, pogrzeby różne mają oblicza, czego przykład - no, chciałem o 13 grudnia, o tej licytacji, kto wtedy protestował bardziej. Otóż ci, co protestowali, leżą w grobach. Ja o swoich spostrzeżeniach demonstranta i buntownika powiem tyle, że nikt nam nie cofnie tych ukradzionych lat przez ludzi w silnie strzeżonych willach. Zabitym, wygnanym, wyrzuconym ze szkoły, z pracy, zmuszonym do emigracji. Są nas miliony poszkodowanych.

Polacy nie pragną zemsty (nawet u Fredry "Zemsta" kończy się zgodą), ale zabronić nam pamięci - to niegodne.

Ja pamiętam, jak moje roczne dziecko nie miało co jeść i nie przez strajki robotnicze, w końcu huty i stocznie nie wytwarzały mleka i mięsa. Jak nie było lekarstw.

Jak szczuto, jak teraz, Polaków przeciw Polakom, z rządowych limuzyn.

Polacy wtedy skapitulowali, to znaczy skapitulowały elity i niby-elity. Pamiętam, jak rektor Uniwersytetu prosił nas, studentów, żeby nie przelewać krwi - ale czyjej?

Jak o to samo prosił prymas…

I po 31 latach myślę, że paru ludziom może należało się, żeby dostali po głowie. Ale cóż, my nie muzułmanie, my nadstawiamy drugi policzek.

Akurat ciężko zachorowałem, grudzień 1981 r. Telefony wyłączone, brak benzyny, ja mam 41 stopni…

Sąsiad wiezie mnie do szpitala na Czerniakowską. A tam mówią: "Chory? Nie możemy przyjąć. Łóżka czekają na rannych w demonstracjach…".

Na szczęście zemdlałem, gdzieś położyli, pokroili. No i leżę w sali pooperacyjnej, dochodzę do siebie. I widzę, jak starszy pan obok wylewa sobie zupę na nogę…

- Zwariował pan?
- Nie. Po prostu mam gangrenę i jak nie zabrudzę nogi, to mi nie zmienią opatrunku. Bo mówią, że nie mają. A o dziewiątej obchód, to może się przestraszą…".

Oj, napatrzyłem się na tyle nieszczęść, że chodziłem na wszystkie demonstracje. Pierwsza była - jak pamiętam - 1 maja. No bo komuniści nie mogli przecież zabronić ludowi demonstracji…

I zebraliśmy się na Starówce, i krzyczeliśmy: "Precz z komuną", "Wrona Orła nie pokona". Na placu Krasińskich czekał na nas oddział wojska z karabinami wycelowanymi w ludzi… Jak w filmie… Ale to nie był film. I ludzie przez cały stan wojenny, potem też, od kul i zbrodni ginęli…
Kto dziś mówi, że stan wojenny to tylko historia, ten pluje mi tak samo w twarz, jak pluł mi Jaruzelski…

Kto mówi, że on ratował kraj - on, on go cofnął 20 lat w rozwoju. Rozwijali się inni, nam przysyłając, jak jałmużnę, kostkę masła albo cukierki na święta…

Na demonstrację 13 nie pójdę, ja chodziłem, jak byłem młody i miałem zdrowe nogi, dziś nie zdołałbym uciec, wtedy tak. Ale będę za pamięcią. Że obok nas żyją zbrodniarze pamięci.

Tacy, którzy nie musieli ani biedować, ani emigrować, ani przestać studiować.

Myślę, że tych złych dogoni kiedyś sumienie.

I jak będzie grabarz grzebał Jaruzelskiego, to ktoś w tłumie zakrzyknie: "Bis!".

I tak siedem razy!

No dobra, tak dla wesołości coś, żebyście w Pawła nie zwątpili. Mariusz Wach. Ten nasz mocarz, Wyrwidąb, podejrzany jest o doping. Pytanie, na co brał, bo chyba nie na rozum, skoro na godzinę obijania po twarzy zabrał własne dziecko. Ja myślę, że mógł brać na porost szczęki, nie mieściła mi się w telewizorze. Oczywiście nic to skandalicznego, wszyscy nasi czempioni to galeria indywiduów. Jeden ucieka z ringu, drugi nałykuje się tabletek, trzeci rezygnuje z obywatelstwa, czwarty jedyne, co umie, to zafałszować na gitarze "Barkę", piąty ma szklaną szczękę, szósty wyrok za narkotyki i burdele...

Ale Wach ma nadzieję. Pewnie. Może kiedyś zobaczy to swoje honorarium.

Jak powiedział mi kolo, niemiecki promotor, w jednym niestety tylko wypadku:

Jeżeli rozprawa odbędzie się w sądzie albańskim.

Kliknij, aby czytać pozostałe komentarze Pawła Zarzecznego

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
seba8
W końcu dla kogo piszecie,w internecie byliście chociaż niektórzy czytani a tak piszebie sami sobie! Trzymać tak dalej!!
A
AJB
POpieram!
c
czyt
ja też i kij w ucho sępom
E
Emeryt
Pokazano butelkę, czyli 4%, a za pozostałe 96% każą zapłacić, jak w monopolowym. Dlatego pozostanę abstynentem.
Dodaj ogłoszenie