10 książek uczących jak pisać [GALERIA]

Lucjan Strzyga
Na początku peletonu literackich doradców trzeba postawić Maria Vargasa Llosę, klasyka absolutnego, bo noblistę przecież. W "Listach do młodego pisarza" roztacza wachlarz warsztatowych porad, choć często w zdumiewającej dla czytelnika formie.Kto chciałby gotowych recept w stylu: "Weźmij czystą kartę papieru, zamocz pióro w inkauście, pomyśl nad okrucieństwem świata i ludzkiej obojętności, a potem po prostu postaw pierwsza literę" - zawiedzie się. Llosa jest bardziej wysublimowany, poucza z pozycji metaliterackich, zmusza do filozofowania. I tak młody adept Kalliope dowiaduje się, że pisarz jest siedliskiem obsesji dręczących go niczym robactwo biblijnego Hioba. Będzie musiał przyjąć do wiadomości, że targają nim namiętności podobne do huraganu "Katrina" i nienawiści, przy których medialna wojna PO i PiS to pikuś. Uświadomi sobie zatem, że pisarzami nie zostają aniołowie, lecz mroczne jednostki, posiadające na składzie - by zacytować Llosę - "wyobraźnię zdecydowanie perwersyjną".Czy nasz noblista aby trochę nie przesadza? Będąc pisarzem, nie trzeba zaraz zostać autorem horrorów. Nie trzeba też - znów użyjmy cytatu - "zachowywać się jak striptizerka, która rozbiera się przed publicznością i ukazuje swoje obrażone ciało". A może jest właśnie odwrotnie, może bycie literatem na poważnie wymaga ekshibicjonistycznego wywalenia na wierzch bebechów? Na te pytania musicie odpowiedzieć sobie jednak sami. 128 stroniczek "Listów do młodego pisarza" to nie jest znowu tak wielkie wyzwanie dla przyszłych geniuszy. Mario Vargas Llosa, "Listy do młodego pisarza", Znak
Na początku peletonu literackich doradców trzeba postawić Maria Vargasa Llosę, klasyka absolutnego, bo noblistę przecież. W "Listach do młodego pisarza" roztacza wachlarz warsztatowych porad, choć często w zdumiewającej dla czytelnika formie.Kto chciałby gotowych recept w stylu: "Weźmij czystą kartę papieru, zamocz pióro w inkauście, pomyśl nad okrucieństwem świata i ludzkiej obojętności, a potem po prostu postaw pierwsza literę" - zawiedzie się. Llosa jest bardziej wysublimowany, poucza z pozycji metaliterackich, zmusza do filozofowania. I tak młody adept Kalliope dowiaduje się, że pisarz jest siedliskiem obsesji dręczących go niczym robactwo biblijnego Hioba. Będzie musiał przyjąć do wiadomości, że targają nim namiętności podobne do huraganu "Katrina" i nienawiści, przy których medialna wojna PO i PiS to pikuś. Uświadomi sobie zatem, że pisarzami nie zostają aniołowie, lecz mroczne jednostki, posiadające na składzie - by zacytować Llosę - "wyobraźnię zdecydowanie perwersyjną".Czy nasz noblista aby trochę nie przesadza? Będąc pisarzem, nie trzeba zaraz zostać autorem horrorów. Nie trzeba też - znów użyjmy cytatu - "zachowywać się jak striptizerka, która rozbiera się przed publicznością i ukazuje swoje obrażone ciało". A może jest właśnie odwrotnie, może bycie literatem na poważnie wymaga ekshibicjonistycznego wywalenia na wierzch bebechów? Na te pytania musicie odpowiedzieć sobie jednak sami. 128 stroniczek "Listów do młodego pisarza" to nie jest znowu tak wielkie wyzwanie dla przyszłych geniuszy. Mario Vargas Llosa, "Listy do młodego pisarza", Znak
Marzysz o sławie literata? Klasycy nauczą cię, jak zostać mistrzem pióra

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie