18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Dawne gwiazdy jak Doda

Anna Pawłowska
Bogusław Kaczyński gościł w bibliotece im. Piłsudskiego
Bogusław Kaczyński gościł w bibliotece im. Piłsudskiego fot. Piotr Kamionka
Bogusław Kaczyński, miłośnik opery, operetki i muzyki poważnej, w książnicy miejskiej opowiadał o swoich spotkaniach z wielkimi przedwojennymi osobowościami: śpiewaczką Adą Sari i aktorką Ireną Eichlerówną.

Pretekstem do spotkania była wystawa prezentująca pochodzącą ze zbiorów biblioteki korespondencję Ady Sari i Ireny Eichlerówny ze Stefanem Heinem, łódzkim krytykiem teatralnym i muzykoznawcą.

- Ada Sari to jedna z największych śpiewaczek XX wieku - zaczął Kaczyński. - Poznałem ją, kiedy byłem studentem pierwszego roku Akademii Muzycznej w Warszawie.

Koleżanka z wyższego roku poprosiła go, aby akompaniował jej w lekcji u Maestry.

- Zagrałem, pocąc się od stóp do głów - opisuje spotkanie Kaczyński. - Cały czas patrząc na Maestrę.
Publicysta spotkał się z Adą Sari ,pisząc pracę seminaryjną na temat jej kariery, a ona opowiadała mu, jak powiedział Kaczyński, cudowne rzeczy o wielkim świecie.

Ada Sari miała wówczas około 80 lat. Była pogodną kobietą, żyjącą nieco w oderwaniu od rzeczywistości.

- Kiedy ją pytano: "Maestro, czy wie Maestra, ile kosztuje jajko"? Odpowiadała: "Oczywiście, że wiem, 50 groszy". Gdy kosztowało 5 groszy - śmieje się Kaczyński.

Kiedy pytano ją, kim byli Hitler i Stalin, odpowiadała: "Stalina nie znałam. A Hitler był na moim koncercie w Monachium".

- Irena Eichlerówna miała niesamowity demoniczny głos, każda jej sylaba i intonacja były dokładnie przemyślane - kontynuował Kaczyński.

Natomiast w teatrze, jak podkreślał dziennikarz, była wymagająca i bezwzględna wobec innych.

- Adam Hanuszkiewicz opowiadał mi kiedyś - mówił gość książnicy - że kiedy aktorzy na próbie spektaklu nie znali tekstu, powiedziała do niego tak, żeby wszyscy słyszeli: "A przekonywał mnie pan, że angażuje w teatrze zawodowych aktorów. Kiedy się już nauczą, proszę do mnie zadzwonić". I wyszła.

- To były wielkie gwiazdy, które wzbudzały wielkie emocje. Dziś aktorzy czy śpiewacy nie budzą już takich uczuć. No, chyba że Doda - dokończył.
Śmiech sali był najlepszym komentarzem.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki